Wiesz, daver194... tak tu się opluwasz, żeby udowodnić, że Boga nie ma... a spójrz na swoją sygnaturkę... xD
Wierz mi, że moja sygnaturka nie ma nic wspólnego z wiarą. Po prostu mnie bawi :)
Twierdząc, że ulegliśmy urojeniu obrażasz nas, bo poddajesz w wątpliwość stan naszego zdrowia psychicznego i zdolności rozumowania. W sumie można by stwierdzić, że uważasz wierzących za wariatów, skoro wierzą w coś, czego wg Ciebie nie ma...
Hmm... szczerze mówiąc masz rację. Ale nie mówię, że jeteście wariatami. To coś jakby stwierdzić, że wy nazywacie mnie ślepym na prawdę przygłupem.
Każdy, kto kategorycznie zaprzecza istnieniu istoty wyższej tak naprawdę nie ma pojęcia, w jaki sposób, inny od boskiego czynu, powstał świat.
Nie, ja po prostu mówię szczerze: nie wiem. Po co przypisywać to jakiejś nadludzkiej istocie?
Ja wolę wierzyć w Boga. Co mam do stracenia?
No to pomyśl jak twój Bóg by na to zareagował. Taka asekuracja? :D
Złym człowiekiem nie jestem, więc Boskie przykazania mnie nie ograniczają - uważam je za rzecz naturalną.
Niezwykle mnie to cieszy, ale nie można mówić, że bez przykazań bożych ludzie byliby źli. Takie a nie inne zachowanie po prostu leży w naszej naturze. Niezwykle denerwuje mnie kiedy słyszę, że ateiści są niemoralni, bo nie wierzą w boskie przykazania..
A ateiści niech się mocno zastanowią - stawka jest duża... kto wie, może kiedyś okaże się, że nie macie racji?
Całkiem możliwe. Jakikolwiek wiarygodny dowód na istnienie Boga skłoniłby mnie do zmiany zdania. I to właśnie odróżnia ateistów od wierzących. My w świetle dowodów potrafimy przyznać się do błędu i zmienić zdanie, a wierzący pomimo wszystko będzie dalej wierzył w swoje. Nie jest to wg mnie wada, jest to po prostu dość nierozsądne.
Radzę Wam zapoznać się z zakładem Pascala :)
Nie sądzę, żeby Bóg (przyjmijmy, że istnieje i jest taki jak go przedstawia KK) potraktował cię dobrze, dlatego bo twoja wiara jest asekuracyjna. "A co mi tam będę wierzył to do piekła nie pójdę, a jakby Bóg nie istniał to też nic nie stracę, w sumie mi to wisi"
daver... pytasz się, co wg chrześcijan stanie się z ateistą po śmierci? Proste - potępienie. Za ŚWIADOME odrzucenie wiary. A inne religie? Kto wie... może wierzą w tego samego Boga, tylko troszkę inaczej??
Aż dziw bierze, że nie czuję się obrażony.. xd Jakbyś się poczuł gdybym powiedział, że to w co wierzysz jest bzdurą, bo racje mają buddyści i to ty będziesz się smażył w piekle?
Jest. Jak cholera. Z tym, że w chrześcijaństwie nie wystepuje od iluśtam lat...
Haha dziwne, bo ja to zobaczyłem przed chwilą w poście, a usłyszałem przed dwoma dniami od naszego szkolnego księdza xd
A te stwierdzenie o Rydzyku... Żałosne - uważasz że każdy katolik to fan tego pajaca? Wrzucanie wszystkich wierzących do jednego wora - zastanów się trochę co piszesz...
Napisałem
chociażby. Gdybym wymienił przykłady ze swojego życia prawdopodobnie nie wiedziałbyś o co chodzi.. A jest ich multum. Ale ok zgadzam się, przez tego Rydzyka pewnie wyszedłem na takiego, co myśli, że wszyscy katolicy to mochery ustawiające falangę z parasolek.. Zapewniam, że ta nie jest. Ja próbuję po prostu walczyć z takimi ludźmi. W końcu co mi przeszkadza to, że ktoś będzie wierzył w Boga, ale niech przy tym nie próbuje się wtrącać do polityki i mieszać z nią swoich poglądów. Rydzyk jest świetnym przykładem osoby której jako ateista się obawiam i stanowczo mówię temu NIE!