Dołącze sie do do tej dyskusji, wyrzuce na forum publicznym to co mnie boli i to z czym sie nie zgadzam, a co : )
Co do starego testamentu... niestety, ale w obecnych czasach stary testament to zbior opowieści i nic wiecej. Coś jak, hm, opowiadania o wiedzminie, tylko w innych realiach. Na przestrzeni ostatnich setek lat czlowiek rozwinal sie na tyle, zeby czytajac ST nasunelo się kilka internetowych skrótów- "wtf omg lol?". ST spełniał dobrze swoją funkcje kilkanascie lat na zad gdy trzeba bylo postraszyc wieśniaków aby płacili swoje daniny i nie probowali nawet pytac dlaczego, albo wytlumaczyć kilka kwestii któróch wówczas nie dalo sie inaczej wytlumaczyc jak siegnac do książki ktorej nikt nie rozumie.
Wiara jaka aktualnie jest w modzie rowniez, jak Alkhadias'a, mnie nie pociąga. Nie lubie gdy ktoś się nade mną znęca psychicznie wpajając od najmlodszych lat, ze jeżeli nie bede posłuszny jak baranek, to ześlą mnie w takie paskudne miejsce gdzie bede się palił przez wiecznosc i nie bedzie to wcale przyjemne (w ogole, bol cielesny w swiecie niematerialnym?). Swoją drogą nie uważacie, ze taki układ to najgenialniejsza rzecz w całej religi katolickiej ? Takie pranie mózgu od dzieciństwa : )
A teraz czas na moja opinie dotyczącą tego "czemu bog nas nie broni przed wojnami? :(". Najracjonalniej można wytlumaczyć to tak, ze stworcy sie odechciało. Skończył już swoją misje w czasach gdy jeszcze nie dalo sie udokumentować swoich działań w miarę logiczny i spojny sposób. Zapytacie, a co ze znakami jakie nam daje w postaci stygmantow i innych pierdółek. No cóż, wynika to z tego, ze len z niego jest, no niestety, kiedys potrafil zatopić cały świat, a teraz stać już go na wrzucenie w obraz jakiegos kleksa mającego przedstawiać jakąś świetą osobistość.
No cóż. Wiem, ze człowiek prawdziwiej wiary powinien kochac pomimo wszystko, ale ja sie niezgadzam. Wiara w obecnych czasch to tylko trzepanie ludziom mózgownić w bardzo sprytny sposób. Ktoś kiedyś to rozpoczął, poźniej przekazał, inni się dołączyli (w obecnych czasach to sie nazywa "moda"),a gdy zyskało to w sile, to tych którzy jeszcze nie wierzą albo maja pytania nawracało się siła, straszyło się, gnębiło. Gdy już wszyscy się podporządkowali, to mogła rozpocząć się ewolucja i tradycja.
Tyle na temat, rozpisałem się, ale tak juz mam w zwyczaju : )