Ruszyła konwersja forum! Przez ten czas wyłączyliśmy możliwość pisania nowych postów, ale po zalogowaniu się można pisać na chacie. Poniżej znajdują się też linki do naszej grupy Steam i facebooka, gdzie również będą ogłoszenia. Modernizacja forum powinna zakończyć się najpóźniej do wtorku.

Najnowsze newsy z naszej strony:


    Polub nasz profil na facebooku! oraz dołącz do naszej Grupy STEAM

    Autor Wątek: Religie i wiara - dyskusje  (Przeczytany 51180 razy)

    Opis tematu:

    0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

    Offline tul

    • The Deluge dev
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 390
    • Piwa: 1
    Odp: Wiara.
    « Odpowiedź #15 dnia: Sierpnia 10, 2008, 22:22:05 »
    Wydaje mi się, że większość z was zbyt dosłownie przyjmuje słowa Pisma Świętego. Historia Adama i Ewy czy inne to nie żadne 'fakty', które próbuje nam się wpoić. To nie średniowiecze i większość ludzi traktuje to jedynie jako metaforę, podobnie jak cały Stary Testament. Zresztą wiele jego fragmentów pochodzi jeszcze z tekstów sumeryjskich, co powinno was przekonać, że jest to jedynie zbiór przypowieści prezentujących jednolitą filozofię. No właśnie, filozofię. Krążymy wokół chrześcijaństwa, wielu z was niemal je wyśmiewa, ale mówiąc o nim nie opierajmy się na założeniach stworzonych na Soborze Nicejskim w ponad 300 lat po śmierci Chrystusa. Spróbujmy sami zinterpretować słowa Biblii, a wtedy odnajdziemy w nich może nawet motywację do życia i do czynienia dobra. Nie o wiarę w niestworzone rzeczy tu chodzi, ale o ideę, tak wypaczoną przez Kościół. Owa idea jest niezbędna, by dawać ludziom nadzieję, propagował ją nie tylko Chrystus, ale też Budda, czy Allah. Tak więc przestańcie kłócić się o religię, a zajmijcie ideą, jaką ona propaguje. Spróbujcie spojrzeć na to w ten sposób.
    W takim razie skąd konieczność tworzenia sobie jakiegoś boga? Człowiek, jako gatunek, ma zaprogramowany podział na ciało i duszę, nie potrafi myśleć o nich w kategorii jedności (czym wierzę, że są). Wiadomo co po śmierci dzieje się z ciałem, ale umysł (dusza) nie daje człowiekowi spokoju. W tym miejscu zaczyna się wiara. Według mnie jest to zwykła niedoskonałość konstrukcyjna ludzkiego umysłu, jednak pewien mój kolega stwierdził, że jest to znak od Boga, by rozpocząć jego poszukiwania, swoisty impuls, szlak pozostawiony przez Boga, odcisk jego palca w naszym umyśle. Jakkolwiek bardzo nie bylibyśmy ateistą, to podświadomie wierzymy w coś, czego nie potrafimy nazwać. Religia daje kres tym poszukiwaniom (jeżeli damy się porwać wirowi fanatyzmu) lub je rozpoczyna (tak jest w większości przypadków z jakimi się zetknąłem). Tak więc religia może być odpowiedzią na to, co dręczy nas od urodzenia.

    Cytuj
    Ja uważam, że im więcej zgłębia nauka, tym mniej Boga będą dostrzegać ludzie, bo nauka w koncu odkrywa to, co ludzie tak długo uważali za Boga. Z roku na rok ludzie będą dostrzegać świat "prawdziwy", a wierni stracą na swojej liczebności. I to chyba dobrze, że wiedza naukowa będzie dominowała, bo kto w tych czasach będzie wierzył w Boskie dzieła ? Tu się sprawdzi siła wiary katolików oraz upór i zdecydowanie niewierzących.
    Gówno prawda. XIX-wieczni uczeni myśleli, że osiągnęli kres nauki. Był to okres, w którym ateizm wśród wyższych warstw był najpopularniejszy. Przez długi czas religia była wyśmiewana przez naukę, ale te czasy już się skończyły. Od jakiegoś czasu w dobrym tonie jest wygłosić podczas konferencji naukowych referat traktujący o religii. Coraz więcej naukowców twierdzi, że wiara jest tym, co mobilizuje ich do dalszych poszukiwań, co upewnia ich, że w tym co robią jest cel i istnieje jakieś nadrzędna prawo sterujące wszystkim. Żałuję, że nie przeczytałem żadnej książki Hellera, więc za wiele w tym temacie nie powiem.

    Jestem ateistą, ale religia mnie pasjonuje.
    « Ostatnia zmiana: Sierpnia 10, 2008, 22:23:56 wysłana przez tul »

    Offline Alkhadias

    • Powabna baletnica
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 2662
    • Piwa: 178
    • Płeć: Mężczyzna
    • Push humanity forward
      • Serio Blogów
    Odp: Wiara.
    « Odpowiedź #16 dnia: Sierpnia 10, 2008, 22:36:47 »
    No i o to właśnie chodzi. Boga stworzono po to, by go wykorzystywać do własnych celów. Jednak taki ktoś nie wpadł na to, że w erze komputerów już na nikim to nie będzie robiło wrażenia, a stwierdzenie "spłoniesz w piekle", spotka się z uśmiechem na twarzy. Ciesze się, że ktoś sie ze mną zgadza, bo wielu już mnie krytykowało ;).
    "Coraz więcej naukowców twierdzi, że wiara jest tym, co mobilizuje ich do dalszych poszukiwań, co upewnia ich, że w tym co robią jest cel i istnieje jakieś nadrzędna prawo sterujące wszystkim." przecież to jest to samo co wykorzystanie Boga do wlasnych potrzeb. Swoją drogą chciałbym zobaczyć świat gdzie nie znane jest pojęcie Boga i stwierdzić czy świat bez wiary czymś się różni (mówię o naszych czasach, bo średniowiecza bez wiary to sobie nawet nie wyobrażam).

    EDIT:
    Teraz temat już się prawie wyczerpał i chyba nie zostaje już nic innego niż zejście na historie i ciągłe spory, a w późniejszym czasie wejście w tematy ezoteryczne. Chce wam się to ciągnąć ? nic nie ustalimy przez internet :/
    « Ostatnia zmiana: Sierpnia 10, 2008, 22:41:43 wysłana przez Alkhadias »
    Father, forgive me not, for I have sinned!
    Now tremble and fear, and mercy have not upon me!  

    https://alkhadias-rozrywkowo.blogspot.com/
    https://alkhadias-naukowo.blogspot.com/

    Offline Kyroman

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 80
    • Piwa: 0
    Odp: Wiara.
    « Odpowiedź #17 dnia: Sierpnia 10, 2008, 22:45:26 »
    Sprawa z wiarą od strony katolików wygląda tak: "Bóg jest, ja wierzę, że on istnieje, Ty nie wierzysz, że on isnieje"... Albo inaczej: "...Ty nie wierzysz, mimo że on istnieje". I do tego z tamtej strony się to sprowadza.

    Ja, można powiedzieć, jeszcze niedawno byłem przykładnym, wzorowym katolikiem, lektorem nawet. Zaszły jednak pewne sytuacje, w wyniku których poczułem się oszukany przez Kościół i się z nim "pokłóciłem". Jakiś czas jeszcze niby chodziłem do kościoła, chociaż sam nie wiem po co. Na mszy spałem, spóźniałem się dziesięć minut, a wychodziłem przed końcem. Pamiętam sytuację, ale to w sumie mało ważne jest w tym momencie, że stojąc zaraz przy wyjściu od "podwórza", na samym końcu korytarza (kiedyś była tam szkoła pijarska, więc jest sporo miejsca), a obok, z drzwi salki, w której odbywało się spotkanie jakiegoś kółka różańcowego (albo znowu radio), wyszedł ksiądz, który miał mój rocznik przygotowywać do bierzmowania. Wyszedł, i zamykając drzwi, odwrócił się w moją stronę. Spodziewał się zapewne, że powiem mu "Szczęść Boże" i wydawało się, jakby na to czekał. Nic nie powiedziałem, w końcu odwrócił się i poszedł. To właśnie mnie w tym wszystkim najbardziej bolało - nikt z księży, z których każdy znał mnie osobiście, nie zauważył, że "zniknąłem". Młodszy kolega, który nadal jest lektorem, powiedział mi kilka (kilka? prawie rok!) miesięcy później, że moje nazwisko nadal jest wpisane na grafik. Nazwisko było, ale chyba nikt nigdy nie zapytał, czemu mnie nie ma. Cóż, tak już jest - w każdym razie takie coś na pewno nie wpływało pozytywnie na moje stosunki z Kościołem.

    Była też inna sytuacja - kilka miesięcy po tym, jak "pokłóciłem" się z Kościołem (ale nadal przez ten czas chodziłem co tydzień (no, prawie) na mszę, pojechałem z siostrą na rekolekcje do znanego (pewnie nawet w całej Polsce) egzorcysty. Nie żeby się "nawrócić", ale no... Można powiedzieć, że dla jaj. Dla satysfakcji. Na owych rekolekcjach większość czasu przesiedziałem, czytając Wiedźmina :D W każdym razie każdy miał w pewnym momencie możliwość porozmawiania w cztery oczy z owym egzorcystą - no, i powiedziałem mu, że do dupy te rekolekcje prowadzi. Albo niech je robi dla starych babć, i robi tam dwugodzinną mszę, godzinki, koronkę, albo niech robi dla ludzi, którzy naprawdę ich potrzebują, bo takiego "grzesznika" powtarzanie pięćdziesiąt razy tego samego na pewno do Kościoła nie przyciągnie. Pan egzorcysta był zaskoczony, ale przyznał mi rację. Zapewne byłem pierwszą osobą, która powiedziała mu wprost, że robi to do dupy. Powiedział mi jeszcze wtedy po rozmowie, żebym się nie zmuszał do chodzenia do kościoła, lepiej żebym sobie dał na jakiś czas spokój. No i zrobiłem jak powiedział, od tego czasu praktycznie nigdy nie byłem w kościele (jeśli nie liczyć pewnie paru razy na wycieczce, i raz poprzedniej zimy, jak myślałem że zamarznę :D).

    Nieco później, na tych samych rekolekcjach, były spotkania w grupach, kilkunastoosobowych, w różnym przedziale wiekowym. Ze dwie panie wypowiedziały się, jak to bardzo nie wierzyły, i jak to nagle, na wskutek modlitwy, poczuły chęć do życia itp. W końcu i ja się odważyłem odezwać (chociaż nie było mi łatwo) i opowiedziałem całą historię, jak to ze mną było. Trwało to na pewno ponad godzinę, w każdym razie moja grupa skończyła sporo po reszcie, a wszyscy, co by nie powiedzieć - byli poruszeni. Cała sprawa mnie śmieszyła: dwie kobiety wręczyły mi swoje medaliki (znaczy w wypadku jednej to był cały pęk xD), mówiłem im: nie chcę tego, rzucę w kąt, wywalę do śmietnika, dla pań to może jest ważne więc niech sobie to panie wezmą. Mimo to dały mi je, a ja mimo to rzuciłem je w kąt. Może to gdzieś jeszcze leży, ale obchodzi mnie to najmniej w świecie. A one pewnie myślą, że mi tym pomogły.

    Moja przygoda z Kościołem się jeszcze nie skończyła... Niestety. Około połowy tego roku szkolnego przestałem chodzić na religię (którą wcześniej i tak przesypiałem), przez co w gronie klasowym zostałem uznany... No, sam nie wiem za co mnie oni uznali: ateistę, odludka, innego, heretyka... W każdym razie dziesiątki razy spotkałem się z pytaniem: "Krzychu, ale dlaczego ty nie chodzisz na religię?" - zazwyczaj dokładnie w tej formie. Mówiłem, że nie wierzę, że wolę nie chodzić i być lepszym człowiekiem niż chodzić a być złym. Bo, przy okazji: co najmniej dwóch chłopaków z mojej klasy rok wcześniej - i w tym roku też - poszło na pielgrzymkę tylko po to, żeby pić. Ja nie piłem nigdy i nie zamierzam. Czy to znaczy, że jeśli oni chodzą do kościoła i byli na pielgrzymce, to są lepsi? Według mnie nie. Według katolików jak najbardziej.

    No, a około maja tego roku miała miejsce jeszcze nieprzyjemna dyskusja z wujostwem. W każdym razie dotyczyła ona głównie (albo z początku) religii i wiary. Ich argumenty były super mocne - że nie będę mógł wziąć ślubu kościelnego, że nie będę mógł być ojcem chrzestnym, jak moja siostra urodzi dziecko... Mówiłem im: bez ślubu kościelnego mogę być lepszym człowiekiem, niż pijacy ze ślubem, że mogę być bez chrzcin lepszym wujkiem dla siostrzeńca, niż mój chrzestny jest dla mnie (no, bo z chrzestnym ostatnie, a może i jedyne pozytywne wspomnienie mam z komunii). Ostatecznie skończyło się na tym, że mam zakaz wstępu do ich domu, dopóki ich nie przeproszę, tyle, że uważam, że to bardziej ja powinienem być za to przeproszony. Wychodzi więc na to, że już nigdy tam nie pojadę, i dobrze.

    To tyle z mojej "historii wiary". A odnośnie samej wiary (tu: katolicyzmu) to uważam, że najgorsze jest w tym wszystkim to, że ci co odeszli od Kościoła, wiedzą o nim zawsze więcej, niż ci, którzy uznają go za nieomylny. Pewnie prawie żaden "wspaniały katolik" nie wie, ilu ludzi zginęło z rąk Kościoła, w jaki sposób wymuszało się wiarę. Pewnie nikt nie wie, że były takie sytuacje, jak np. ta z Niemczech w bodajże XVII wieku, że w ciągu roku z rąk chrześcijan zginęło więcej żydów, niż w ciągu 200 lat chrześcijan z rąk pogan (głównie Rzymian). Pewnie nikt nie wie, że misjonarze w Meksyku w ciągu 150 lat nawrócili bodajże milion ludzi, jednocześni 30 milionów mordując - a mimo to uznaje się to za wielki sukces Kościoła. Pewnie nikt nie wie, że celibat został wprowadzony wyłącznie z chciwości wysokich władz kościelnych, które nie chcieli, by majątki kapłanów rozchodziły się po ich rodzinach, tylko wracały z powrotem do Kościoła. I mimo pomysłu sprzed tysiąca lat księża nadal nie mogą sobie legalnie poruchać, chociaż nic nie stoi temu na przeszkodzie. Co z tego, że jest celibat? I tak wielu księży ma kobietę na boku lub robi to między sobą na parafii. Pewnie nikt też nie wie, że Biblia została wpisana do Indeksu Ksiąg Zakazanych, żeby pospólstwo nie dowiedziało się prawdy o swojej wierze, a zdjął ją z niej dopiero Jan Paweł II. Pewnie także nikt nie wie, że papież rządzący podczas II WŚ popierał Hitlera, a nas, Polaków, publicznie uznał za podludzi, którzy powinni służyć Niemcom!

    Bóg został wymyślony dawno temu przez mądrych i myślących jako coś wielkiego i strasznego, żeby bali się tego głupi i niedouczeni. Taki Mojżesz i inni świetnie to wykorzystywali - ludzie szli za nimi jak owce za baranem. Może dla ludzi 4-2 tysiące lat temu taka religia była w porządku, może dwa tysiące lat temu Jezus miał dobry pomysł na przebudowanie jej, może chciał pokazać, że można inaczej? Może chciał dobrze, ale się nie udało i poszedł wisieć? Może sam zwariował i specjalnie dał się zabić? Śmierć jako odkupienie to całkowita bujda. Nic tak naprawdę nam ona nie daje, nikogo to nie zbawi. Może jeszcze ludzie po nim chcieli dobrze, może też powoli wariowali, ale z czasem władzę przejęli ludzie, którzy chcieli zarobić na głupocie ludzi i cały pomysł Jezusa szlag trafił. Do dziś przetrwało z tego tylko to, co wcale nie powinno przetrwać. Znowu sprowadziło się to do wszechmogącego bóstwa, dostępu tylko dla wybranych, nakazów ustawionych na jak największe zyski, wielkich budowli, wspaniałości, bogactwa.

    Problem w tym, że coraz więcej ludzi zauważało, że to wszystko to bujda. Z czasem ludzie otrzymywali coraz więcej informacji, pojawiało się coraz więcej szkół, coraz więcej osób było wykształcone. Teraz przeciętny gimnazjalista ma już pewnie taką wiedzę, co rektor średniowiecznego uniwersytetu. Wraz z rozwojem nauki pojawia się coraz więcej wątpliwości co do nauki Kościoła, a ten musi się bronić. I niestety - zabija się własną bronią.

    Tak czy siak, Kościół uznaję za największy błąd historii. Tyle, że nadal powinniśmy o nim pamiętać, żeby go drugi raz nie popełnić.

    No, nie będę się już rozpisywał na temat własnej życiowej filozofii, bo to temat na drugie tyle tekstu.

    BTW. Alkhadias: z apostrofem jest błędnie. Apostrofu używa się wyłącznie, jeśli imię/nazwisko/nick kończy się na samogłoskę. A więc Soner jest co najmniej drugą osobą, która zwróciła się do Ciebie niepoprawnie ;)

    @Eld:
    Cytuj
    Załóżmy, że masz żonę, która przysięgała ci na ślubie, pardon, jesteś ateistą więc nie masz ślubu, więc przysięgała i nieoficjalnie wierność małżeńską. Po pół roku przyłapujesz ją na zdradzie. Ciągle ją kochasz, ale czy jej wybaczasz? Ja osobiście bym nie wytrzymał. No ale powiedzmy, że wybaczyłeś jej, ale po miesiącu znowu przyłapujesz ją na zdradzie, to samo za 2 miesiące, potem jeszcze kilka razy. Czy teraz ciągle darujesz jej złamanie przysięgi? Nie? Więc o co pretensje do Boga? On jest w stanie wybaczyć znacznie więcej niż człowiek!
    To kolejny bezsens chrześcijaństwa - każe przysięgać wierność, mimo, że za złamanie przysięgi tak naprawdę nie karze. Kiedy będę lepszy: gdy przysięgnę wierność "przed Bogiem" i zdradzę, czy gdy nie będę nic przysięgać i zdradzę? W drugim przypadku przynajmniej nikogo nie okłamię (no, kłamstwa dotyczące "wychodzenia na piwo z kolegami" pominę, bo wystąpią w obu przypadkach w równej ilości). Czy gdybym nie przysięgał, od razu oznaczałoby to, że zdradzę?

    Offline Arcylisz

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1172
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Wiara.
    « Odpowiedź #18 dnia: Sierpnia 10, 2008, 23:04:17 »
    I takie wypowiedzi jak Kyromana są najlepsze, bo Ty w tym siedziałeś i poznałeś kościół od środka. Ja nigdy nie byłem na prawdę wierzący, już w podstawówce (i to wczesnej) wiara wydawała mi się jakaś nie do końca logiczna, a do komunii poszedłem bardziej z przymusu niż z własnej woli. Całkowicie przestałem wierzyć w Boga jakoś w wieku 10 lat.

    Offline Kyroman

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 80
    • Piwa: 0
    Odp: Wiara.
    « Odpowiedź #19 dnia: Sierpnia 10, 2008, 23:21:19 »
    Wszystko się robi z przymusu lub z przyzwyczajenia. Większość osób nie umie odpowiedzieć na pytanie czemu wierzy, czemu idzie do bierzmowania itp. Zazwyczaj odpowiedzi brzmią: "bo tak", "bo Bóg* jest dobry", "bo rodzice/inni chodzą".

    *Piszę Bóg z dużej, bo to w sumie jakby jego imię :D

    Offline Emil

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 432
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Wiara.
    « Odpowiedź #20 dnia: Sierpnia 11, 2008, 11:53:44 »
    Wszystko się robi z przymusu lub z przyzwyczajenia. Większość osób nie umie odpowiedzieć na pytanie czemu wierzy, czemu idzie do bierzmowania itp. Zazwyczaj odpowiedzi brzmią: "bo tak", "bo Bóg* jest dobry", "bo rodzice/inni chodzą".

    Mów za siebie. Mnie tam osobiście nikt nie musiał zmuszać. Chodziłem bo...po prostu chodziłem. Czasem człowiek ma taką potrzebę.
    Co do istnienia Boga (swoją drogą, nie wiem dlaczego chcielibyście pisać małą literą, w końcu to imię) na tym właśnie opiera się wiara. Właśnie, wiara. Nie bez znaczenia nazywa się katolicyzm jak i też inne religie wiarą a nie np logiką. Wiara to przecież pokładanie nadziei w czymś, co nie zawsze musi być prawdziwe i rzeczywiste.
    A wasze próby znajdowania dowodów, że Jezus czy Bóg istniał wtedy czy wtedy, robi to a nie robi tamtego czy jest tu czy gdzie indziej są raczej IMO śmieszne niż tłumaczące katolicyzm.

    Aha, opowieść Kyromana potwierdza tylko to, że czasami trafiają się wśród księży niezłe h**e, ale nie można to przecież powiązać z Bogiem, prawda? Przecież każdy i tak robi co mu się podoba.

    Offline Kyroman

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 80
    • Piwa: 0
    Odp: Wiara.
    « Odpowiedź #21 dnia: Sierpnia 11, 2008, 12:23:03 »
    Wiara to owszem, pokładanie nadziei w czymś, nadzieja, że to się uda, wierzenie (powtarzam się?) że to prawda, że to było, jest lub się stanie. Z tym, że istnieje pewna różnica między np. wiarą w siebie a wiarą w jakiegokolwiek boga (tu akurat to nie jest imię). Wiara, że np. zejdę poniżej 10 sekund na setkę jest jak najbardziej realna i nic nie stoi na przeszkodzie żeby tak się stało, natomiast wiara w jakiegokolwiek boga nie sprawi, że naprawdę zacznie on istnieć.
    Są dowody na to, że można biegać szybciej niż 10 sekund na setkę, więc to możliwe. Nie ma dowodów na to, że chrześcijański Bóg istnieje, a więc jest to o wiele mniej możliwe.

    Offline Emil

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 432
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Wiara.
    « Odpowiedź #22 dnia: Sierpnia 11, 2008, 12:32:52 »
    "Wiara w jakiegokolwiek boga nie sprawi, ze naprawdę zacznie on istnieć"
    A po co Ci to? Co by dało to, że ujrzałbyś przykładowo na własne oczy Buddę. Uwierzyłbyś raptownie? Uwierzyłbyś, bo pokazała Ci się błyszcząca osóbka i nakazała, abyś przed nią ukląkł? I to nazywasz prawdziwą wiarą?
    A co do dowodów na istnienie Boga. No cóż, po to właśnie został stworzony Nowy Testament. Chcę podkreślić Nowy, a nie Stary. Starego raczej nie uznaję, a to z powodu, że odczuwam, że występuje w nim już inny bóg, bardziej groźny i stanowczy. Zupełnie niepodobny do tego z Nowego Testamentu. Niepasujący do katolicyzmu.

    Offline Kyroman

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 80
    • Piwa: 0
    Odp: Wiara.
    « Odpowiedź #23 dnia: Sierpnia 11, 2008, 12:48:46 »
    To powiedz to władzy katolickiej. Oni uznają, że stary i nowy Bóg to ten sam i każą wszystkim wierzyć w ten sposób. Czemu jesteś wybiórczy? Czemu wierzysz tylko w to, co Ci się podoba?
    Ja jestem dobry... bo piszę poprawnie. Jestem zły... bo przeklinam. Czy to znaczy, że nie wierzysz w moje istnienie?

    Offline Cavalete

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 155
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Wiara.
    « Odpowiedź #24 dnia: Sierpnia 11, 2008, 12:52:30 »
    Bo tak jakby ST to zbiór zakazów i nakazów, opowieści, przedstawia obraz groźnego Boga. W NT są przedstawione proste zasady: "Które przykazanie jest najważniejsze? Miłować Boga, miłować bliźniego jak siebie samego". Jezus nie wspominał nic o hierarchii Kościelnej, odpustach, spowiedzi (bo przed kim można się spowiadać, jak nie przed samym Bogiem?).

    Cóż wniosek jest prosty - Bóg dał jasne i proste zasady, a człowiek wszystko skomplikował i poprzekręcał. :)

    I na prawdę - nie ograniczajmy się do Kościoła Katolickiego.
    Nobody expects the Spanish Inquisition!

    Offline Drakkainen

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 225
    • Piwa: 2
    Odp: Wiara.
    « Odpowiedź #25 dnia: Sierpnia 11, 2008, 13:02:13 »
    Ostatnie posty to już atak na Kościół, nie na Boga. Ja nie twierdzę że Kościół jest nieomylny, wręcz przeciwnie, żałuję, że w Polsce nie ma innej wiary np. husytyzmu.

    PS.Kiedyś w telewizji (to byl chyba program "Europa da się lubić") była Szwedka i opowiadała o przestępczości w Szwecji. Mówiła, że można tam zostawić cokolwiek na ulicy, a i tak nikt tego nie ukradnie. Według niej jest to spowodowane tym, że w kościele protestancki nie istnieje spowiedź, a z każdym grzechem trzeba żyć do śmierci. To pokazuje jak wiele słabości ma nasz kościół.

    Offline Kyroman

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 80
    • Piwa: 0
    Odp: Wiara.
    « Odpowiedź #26 dnia: Sierpnia 11, 2008, 14:15:37 »
    Szczerze? Dla mnie i Kościół, i Wasz Bóg to jedno wielkie przeżarte gówno, które dawno powinno zniknąć. Niech tylko archiwum watykańskie zostanie. W sumie ciekawe, co oni tam w nim kryją.

    To już bardzo podpada pod obrazę uczuć religijnych, na razie tylko słownie ostrzegam, ale kontrolujcie się trochę
    « Ostatnia zmiana: Sierpnia 11, 2008, 16:02:39 wysłana przez Arcylisz »

    Offline Alkhadias

    • Powabna baletnica
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 2662
    • Piwa: 178
    • Płeć: Mężczyzna
    • Push humanity forward
      • Serio Blogów
    Odp: Wiara.
    « Odpowiedź #27 dnia: Sierpnia 11, 2008, 14:28:22 »
    Szczerze? Dla mnie i Kościół, i Wasz Bóg to jedno wielkie przeżarte gówno, które dawno powinno zniknąć. Niech tylko archiwum watykańskie zostanie. W sumie ciekawe, co oni tam w nim kryją.
    No cóż, słowa ostre, ale jednak prawdziwe.
    Ale choć byś zbombardował Stolice Apostolską to i tak nie ujawni ona zbioru ksiąg zakazanych. Tacy już są i tego się nie zmieni.
    Father, forgive me not, for I have sinned!
    Now tremble and fear, and mercy have not upon me!  

    https://alkhadias-rozrywkowo.blogspot.com/
    https://alkhadias-naukowo.blogspot.com/

    Offline Arcylisz

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1172
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Wiara.
    « Odpowiedź #28 dnia: Sierpnia 11, 2008, 16:19:28 »
    Cytuj
    "Wiara w jakiegokolwiek boga nie sprawi, ze naprawdę zacznie on istnieć"
    A po co Ci to? Co by dało to, że ujrzałbyś przykładowo na własne oczy Buddę.
    Drogi Emilu, użyłeś akurat najgorszego możliwego przykładu, bo Budda żył na prawdę. Ostatni Budda o ile mnie pamięc nie myli był jakimś hinduskim księciem, a żył na przełomie V i VI wielu n.e. Widzisz, w buddyźmie nie ma bogów, choć możesz być jednocześnie i buddystą i np. muzułmaninem. Buddyzm bowiem nie jest do końca religią, a raczej filozofią. Oczywiście ma swoje zasady, należy przestrzegać określonych zasad i składa się hołd Buddzie, ale Buddą może zostać każdy. Człowiek staje się Buddą, kiedy uda mu się osiągnąć stan nirwany. Stan nirwany osiąga się w momencie, kiedy znajdzie się odpowiedź na 4 podstawowe pytania, jakie musi zadać sobie każdy buddysta. Te pytania (zwane także szlachetnymi prawdami) to: prawda o cierpieniu, prawda o przyczynie cierpienia, prawda o ustaniu cierpienia i prawda o ścieżce prowadzącej do ustania cierpienia. Znajdując odpowiedź na nie osiąga się nirwanę, czyli stan wyzwolenia od cierpienia, a co za tym idzie wyzwolenie się od kolejnych wcieleń. Teoretycznie Buddą może stać się nawet dżdżownica. To tyle tytułem sprostowania na temat buddyzmu.

    Offline Emil

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 432
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Wiara.
    « Odpowiedź #29 dnia: Sierpnia 11, 2008, 16:29:20 »
    Arcyliszu, dobrze wiesz o co mi chodziło w tym przykładzie.

    A co do postu Kyromana, chyba nie warto się na ten temat wypowiadać. Co jak co, ale to tak, jakbyś obraził kilka milionów ludzi na świecie. Nikt sie tak nie powinien wypowiadać publicznie. Podobnie ja mógłbym nazwać wszystkich ateistów za idiotów, a tego wcale nie chcę.  Nie do tego ma prowadzić ta dyskusja. Mam nadzieję, ze to rozumiesz.
    « Ostatnia zmiana: Sierpnia 11, 2008, 16:32:10 wysłana przez Emil »