Jako, że 11 osób nie wie co to jest MLP i kim są brony (a w każdym razie tak twierdzi), to chyba powinienem to wyjaśnić (może się nawrócicie :P). Więc cała sprawa wygląda następująco. W 2010 roku The Hub rozpoczęło emisję czwartej generacji serialu animowanego My Little Pony. Domyślą grupą odbiorców są młode dziewczynki (przedszkole/podstawówka). Jednak okazało się, że serial był oglądany głównie przez męzczyzn w wieku licealnym (i wyżej), którzy zaczęli nazywać siebie Brony (od angielskich "
brother" i "po
ny"). Początkowo termin ten odnosił się tylko do męskich fanów MLP, z czasem uogulniono go do wszystkich osób oglądających MLP, a nie będących małymi dziewczynkami. Społeczność ta stale rośnie, obecnie obejmuje tysiące osób zgormadzonych głównie wokół portali internetowych takich jak Equestria Daily, Rainbow Dash Network czy polskie For Glorious Equestria. Fani tworzą nawiązującą do serialu muzykę, animacje, obrazki. Bardziej zaangażowani członkowie ruchu zaczynają kręcić pełnometrażowe filmy o MLP i Bronych, tworzyć gry komputerowe czy własne odcinki serialu. Regularnie dochodzi do spotkań bronych, zwanych Ponymeetami. Informacje o ruchu zaczęły pojawiać się w poważnych zagranicznych mediach (np. w BBC). Jest to zjawisko na tyle nietypowe, rozpowszechniające się na tak wielką skalę, że zaczęto nawet prowadzić badania nad przyczynami powstania czy charakterem ruchu (ale nie jak nad ludźmi nienormalnymi).
Kiedyś gdzieś widziałem informację (albo na jakimś portalu informacyjnym, albo w TV) o tym całym "ruchu kucykowych".
Raczej nie w TV. Polskie media milczą na ten temat. Ale może to dobrze, bo znając talent polskich dziennikarzy, to wyszlibyśmy tam na niebezpiecznych morderców i gwałcicieli :)
Może dla dziewczynek w wieku 6 lat to jest interesujące, ale dla facetów powyżej 21 roku życia to nie wiem co to jest. Nie rozumiem ludzi, którzy to oglądają i się tym chwalą.
Większość osób oglądających MLP twierdzi, że przyciąga ich wspaniała fabuła, dobrze wykreowane postacie, świetne animacje i gra aktorów. Wielu porównuje to do powrotu do starych dobrych animacji 2D w stylu Disneya, na których wychowały się miliony osób, i do których wiele osób wciąż chętnie wraca. Poza tym, dla wielu to źródło pozytywnych emocji, coś przy czym można się odstresować i na dobre 20 minut wyłączyć z otaczającego nas chamstwa.
Jakoś cięzko mi sobie wyobrazić faceta po 20 oglądającego tą bajke i chwalącego się tym
8:19 Teraz łatwiej? ;)
mi to pachnie próbą dowartościowania się.
Dowartościowywać się, mówiąc ludziom, że ogląda się bajkę dla małych dziewczynek? Jak to ma kogoś dowartościować?