Można być wojownikiem na każym LARPie, gdzie taka postać pasuje. Wiadomo, że w grze w klimatach post-apo nie możesz latać z dwuręcznym nordyckim toporem. Konkretne LARPy przeważnie co roku mają te same realia Np. akcja Fantazjady jest w Znanym Świecie, więc universum zawsze to samo, ale co roku akcja przenosi się do innego kraju - w tym roku do Księstwa Wzgórza. Tam obowiązuje sprzęt w stylu europejskiego XIIIwieku. Ale za rok akcja może być choćby w Emiracie, czyli stroje raczej jak z krajów arabskich. I sprzęt z zeszłego roku nagle przestaje pasować. Oprócz LARPów fantasy typowo średniowiecznych są też post-apo, steam-punk. Co tylko można wymyślić. Postać nie jest narzucona, samemu się ją tworzy zgłaszając się do gry, ale jaki jest sens tworzenia co roku podobnej postaci, skoro nie zawsze można kontynuować historię z zeszłego roku. Większość graczy co rok tworzy nowe postacie - raz szlachcica toczącego odwieczny spór z sąsiadem, który teraz ruszył na wojnę, by zdobyć majątek potrzebny do pokonania oponenta, raz elfa, co zaciągnął się do wojska w poszukiwaniu przygód, a kiedy indziej po prostu chłopa, któremu nie podoba się, że wojna niszczy mu zasiewy. Każda postać musi mieć swoją historię, którą potem organizatorzy wplatają w ogólną fabułę LARPu. Tak więc ten sam sprzęt, nawet przy założeniu, że co rok jestem wojownikiem może nie pasować. W Polsce wcale nie jest mało imprez, nie wszystkie tez wyglądają jak Fantazjada. Np. GEAS trwa kilka dni non-stop, również w nocy, tak więc tam potrzeby jest też sprzęt na noc (akurat bez namiotów, bo całość ma miejsce w średniowiecznym zamku, więc śpi się w środku).
Husasz, to musisz mieć jakiegoś opiekuna? Bo z tego co czytałem na forum, to niepełnoletni muszą mieć pełnoletniego kolegę, który bierze za nich odpowiedzialność. Zrobienie kolczugi to nie jest kwestia kasy, tylko czasu spędzonego w garaży na klepaniu i zaplataniu kółek. Straszna robota, ale radość z widoku powoli powstającej kolczugi jeszcze większa ;)