Blitzwing, nie ma sensu porównywać Fantazjady i rekonstrukcji. Fantazjada to RPG, tam nie chodzi o walkę, tylko w wczucie się w odgrywaną postać. Oczywiście, macie rację, że idą tam ludzie, którzy nie wytrzymaliby normalnej walki. Bo też taki jest cel tej imprezy. Ma być dostępna dla wszystkich, nie tylko zapaleńców gotowych wydać kilka tysiaków na sprzęt, a potem nie bojących się, że oberwią z toporka w głowę. Ale można poczuć się równie fajnie, bez potrzeby angażowania się w cały ruch rekronstrucji. A poziom walki oczywiście musi ssać. Ale to też daje klimat.
Proud, jedni wolą rzucić się na włócznie, po to, żeby do końca życia nie mieć oka, inni grac w Skyrima, jeszcze inni iść na browara. Ale nie oznacza to, że trzeba wyzywać od nerdów każdego kto odważy się zrobić coś innego. Ty nigdy nie chciałeś być jak Aragorn, który z samym Eomerem bronił bramy Helmowego Jaru przed armią Uruk-Hai? Nie chciałeś nigdy niczym Qui Gon walczyć mieczem świetlnym? Jeśli nie, to naprawdę współczuję Ci, bo musiałeś mieć strasznie nudne dzieciństwo. Fantazjada jest właśnie po to, żeby można było spełnić te głupie marzenia o heroiczych walkach w imię wyższych racji.
A co do samej Fantazjady, to sam kiedyś chciałem się wybrać. Jeśli uda mi się namówić kilku kolegów, to może nawet w tym roku wpadnę ;)