Prawda jak gorzka dla fanatyków takiej zabawy. Poziom młodzieży dzięki popkulturze z roku na rok pikuje w dół, więc i gry zaczęto do nich dostosowywać. Te planszówki, które pamiętam były po prostu brzydkie (toporne wykonanie, kiepskie kolory), a mimo to chciało się w to grac i klimat był niepowtarzalny. Do gier fabularnych nikt nie potrzebował figurek, kolorowej planszy i zrobionych jak dla matoła dokładnych statystyk. Dało się w to grać, mając tylko kartę postaci sporządzoną na kartce z zeszytu. Nigdy nie brałem udziału w jakiejś strasznie hardkorowej sesji, ale znam osoby, którym do dobrej zabawy niepotrzebna była nawet złotówka...
A teraz? Teraz z D&D zrobiła się zabawka dla dziesięciolatków. Mistrz gry dostaje WSZYSTKO na tacy, a gracze kolorowe figureczki, żeby się nie pomylić przy przemieszczaniu po planszy. Dlaczego? Dlatego, że w 2008 roku do ludzi nie przemawia gra wyobraźni, dlatego że dzieciaki podniecają sie kolekcjonowaniem kolorowych stworków, które można pokazać kolegom. To się sprzedaje (wiem, bo mój czternastoletni brat się tym jara), tylko ze to już NIE JEST D&D. To jest naciąganie ludzi na grube pieniądze...
Niestety będzie coraz gorzej. Niedługo mistrz gry dostanie cd z nagraniem Fronczewskiego i będzie je puszczał graczom, jak zobaczy że figurka powędrowała na pole oznaczone komunikatem "Plej sidi". Przecież nie warto się męczyć czytając, skoro są ludzie którzy robią to lepiej, nie?
A ja sobie obiecuję, że kiedyś zbiorę ekipę fanatyków i zagramy tak jak się powinno grać. Nie wiem w co... Batą kiedyś miał chyba Magiczny Miecz. Zresztą na Allegro da sie kupić wszystko. Albo...po co kupować? Nie można tego samemu zrobić? Gry wymyślają ludzie i to wcale nie Einstein z Pitagorasem, ale tacy zwykli, więc chyba każdy przy odrobinie chęci, mógłby coś takiego zrobić.
A chuj. Nie można żyć przeszłością...Nie 'opyla' się...