Ruszyła konwersja forum! Przez ten czas wyłączyliśmy możliwość pisania nowych postów, ale po zalogowaniu się można pisać na chacie. Poniżej znajdują się też linki do naszej grupy Steam i facebooka, gdzie również będą ogłoszenia. Modernizacja forum powinna zakończyć się najpóźniej do wtorku.

Najnowsze newsy z naszej strony:


    Polub nasz profil na facebooku! oraz dołącz do naszej Grupy STEAM

    Autor Wątek: Historia twojej postaci.  (Przeczytany 6880 razy)

    Opis tematu:

    0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

    Offline Oktawian

    • Powabna baletnica
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 2494
    • Piwa: 96
    • Płeć: Mężczyzna
    Historia twojej postaci.
    « dnia: Kwietnia 30, 2008, 18:52:12 »
    Jako , że wyszła nowa wersja ,która pozwala na bardzo ciekawą i urozmaiconą ( jak na mount blade oczywiście) grę . Postanowiłem stworzyć temat w których  będziecie opisywali powstawanie własnego państwa czy tez  historię swojej postaci. 

    To jest krótka historia opowiadająca o tym jaką drogę obrałem w grze.Myślę , że miałem dość ciekawy pomysł na wprowadzenie się do gry.

    Na samym początku uczestniczyłem w  turniejach na których zgarnąłem pokaźną sumkę około 15 k.Dzięki takiej sumie pieniędzy zebrałem całkiem mocną kompanie.  Jako niezależny przedstawiciel około 40 osobowej drużyny,która głownie  składała się  z Hired Blade.  Zafascynowany filmem " Kingdom of Heaven" postanowiłem podbić południowo wschodnią cześć Carladi. Jak wiecie znajduję sie tam państwo Khergitów i ich orientalne miasta. Miałem trochę zbyt bardzo wygórowane założenia myśląc ,że  z takim asortymentem rycerzy mogę pobić chociaż by zamek. Musiałem dołączyć do którejś z frakcji i tam szukać pomocy.Pojawił się pewien dylemat: dołączyć do Veagirów( którzy obecnie prowadzili wojnę z Khergitami) i być posłuszny królowi  czy lepiej pozostać wolnym strzelem i stworzyć własne państwo. Odpowiedź była prosta:) Samodzielnie zaatakowałem
    ( tak na dobry początek- jak  mi się wtedy wydawało)  zamek Malayurg który był broniony w większości przez Khergickich  łuczników. Jak wiecie są oni najlepszymi łucznikami w grze  to też pod koniec bitwy żyło  tylko kilku moich . Kiedy już podbiłem zamek , w zasadzie straciłem wszystko...Ludzi , pieniądze. Nie miałem ochoty brać udziału w żadnych turniejach i w żadnych innych akcjach zarobkowych , dlatego postanowiłem dołączyć do Swadian.Dlaczego właśnie oni? Natknąłem się na kampanię przeciw Veagriom - ponieważ była to moja pierwsza kampania bez namysłu wymówiłem przysięgę wierności.  W tym miejscu  kończy sie moja historia...
    Chciałem Wam pokazać jak bardzo zróżnicowana może być gra w Mount Blade, jednocześnie chcę zachęcić do opowiadania własnych "sposobów" na grę 
    « Ostatnia zmiana: Kwietnia 30, 2008, 20:16:15 wysłana przez Oktawian »

    Offline ARGAIL

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 44
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Historia twojej postaci.
    « Odpowiedź #1 dnia: Grudnia 28, 2008, 13:05:18 »
    Ja od początku trzymam z Khergitami podoba mi się ich mobilność i lubię świst strzał o poranku :). A nie cierpię Swadian walczę z nimi od samego początku-Więc mam +100 u Khergitów i -100 u Swadian. I przysiągłem że ich wykończę I PRĘDZEJ PRĄDU ZABRAKNIE W ELEKTROWNI TURÓW NIŻ SIĘ PODDAM !!! TAk mi dopomóż......." ŁUK" ! :)   
    (Tygodniowo w grze zużywam jeden cały las na strzały) :)   

    Po pierwsze, to nie rozumiem co Twój post ma wspólnego z tym wątkiem. Po drugie, zacząłeś bawić się w archeologa i odkopywać martwe tematy. Żeby jeszcze Twoje posty coś wnosiły do danego tematu, to bym się nie czepiał. Mółgbyś trochę przyhamować z tym necropostingiem.
    « Ostatnia zmiana: Grudnia 28, 2008, 13:17:27 wysłana przez Daedalus »

    Offline Bazyli10

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 53
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Historia twojej postaci.
    « Odpowiedź #2 dnia: Grudnia 28, 2008, 16:00:09 »
    Mój pomysł na grę był taki:
    Przy tworzeniu postaci postawiłem sporo na handel. Chciałem bowiem podróżować między miastami i sprzedawać co lepsze okazje cenowe. Niestety dosyć szybko mi się to znudziło, głównie dlatego, że jadąc porządnie obładowany nie miałem szansy na dogonienie większości band zbójeckich:)

    Zaczęło się więc jeżdżenie po miastach i branie udziału w turniejach, tudzież potyczkach a poprzez to gromadzenie doświadczenia. Jednocześnie umilanie sobie podróży przez atakowanie bandytów, rabusiów i przede wszystkim korsarzy, na których najwięcej można zyskać (doświadczenia i ekwipunku).

    Gdy już uzbierałem małą armię (50 osób) składającą się z 6 bohaterów, 13 rycerzy swadiańskich, 12 nordyckich huskarli, 14 vaegirskich łuczników i kilku uzupełnień w stylu siostra miecza, czy pogromca niewolników, doszedłem do wniosku, że trzeba zacząć rozglądać się za jakimś zamkiem do zdobycia:)

    Zdecydowałem się ponękać nieco Rhodoków (jakoś nie pałam sympatią do tego królestwa). Zaatakowałem karawanę i już miałem stosunki -5 i opcję oblegaj "zamek" dostępną w menu:)

    Gdy już miałem zamiar rzucić siły na Zamek Maras (jest tak fajnie położony na uboczu) spostrzegłem, że jeden z zamków Nordów (tych lubię) jest oblegany przez niebieskich. Spojrzałem na sytuację: obrona zamku 45 + lord z 90 wojska przeciwko niewielkiej party (5 lordów - około 460 wojaków). Dodałem szybko swoją 50 i oceniłem, że damy radę. Siedząc później w lochu miałem czas na przemyślenie gdzie popełniłem błąd, ale po kolei.

    Pojawiliśmy się na murach. Byłem pewien, że nasi łucznicy trochę nasieką z wysokości a tu pierwsza niemiła niespodzianka. Strącili może z 10 a maszyna oblężnicza już dojechała:( Cóż, czas wziąć sprawy w swoje ręce. Wyciągnąłem zza pazuchy młot lucerneański i zacząłem się przeciskać bliżej kładki. Masakra, zanim się dopchałem mieliśmy już tylko połowę woja. Nic to, ustawiłem się w końcu tak, żeby najeźdźcy mnie nie sięgali a ja prawie za każdym machnięciem strącałem po jednym:) Udało mi się tak nasiec kilkudziesięciu - awansowałem 2 lvl, ale zacząłem się orientować, że nie wystarczy mi sojuszników. Padali jak kawki. Gdy zostało nas około 10 zaczęliśmy się wycofywać. Ja cały czas ciąłem. Zostało nas 5 ich 25 - już na murach. I tu popełniłem największy (tak mi się wydaje) błąd - otóż śmierć zajrzała mi w oczy, strach obleciał - odwróciłem się i zacząłem sp... po barbakanie:) Moi walczyli dzielnie, gdy padli wszyscy - wrogów było 8. Wyskoczyłem z ukrycia z pieśnią na ustach. Położyłem jednego, drugiego, trzeciego. Później była mała przerwa, ale spostrzegłem, że następni to między innymi kusznicy:( Rzuciłem się z dzikim okrzykiem, każda sekunda była cenna. Czy ja będę szybszy, czy bełt. Pierwszy chybił i za chwilę padł pod miażdżącym uderzeniem młota, drugi podniósł kuszę, chwilę mierzył... Byłem tak blisko, już nabrałem rozmachu, już miałem wyprowadzić zabójczy cios, gdy nagle poczułem jak broń wypada mi z ręki, kolana zrobiły się miękkie a zamglony wzrok zdołał uchwcić lotkę bełta sterczącego z mojej piersi - padłem gdy było tak blisko zwycięskiego końca:(

    Po wypuszczeniu z ciemnych lochów podsumowałem straty: całe wojsko w pipu, około 5000 denarów w pipu, tarcza i hełm w pipu. Dobrze, że zostali wierni bohaterowie: Nizar, Lezalit, Artimenner, Marnid, Deshavi i Katrin.

    Poprzysiągłem zemstę Rhodockim plugawcom i rozpocząłem zbieranie wojska. W tej chwili mam 3 rycerzy, 1 huskarla i 1 mistrza łuku. Reszta w trakcie szkolenia:) Jeszcze tylko kilka nocek i znów uderzę na zamek (tym razem z trochę większą ekipą, bo widzę że to nie przelewki).

    Dodam jeszcze, że gram w wersję 1.011 z ustawieniami: do 300 żołnierzy na ekranie i poziomem trudności 147%

    Pozdrawiam,
    Bazyli10

    Offline Credo

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 350
    • Piwa: 1
    • Płeć: Mężczyzna
    • Kaizoku Onii, Ore Wa Naru!
    Odp: Historia twojej postaci.
    « Odpowiedź #3 dnia: Grudnia 28, 2008, 16:14:08 »
    Skoro temat odkopany, moja historia brzmi tak:
    Pewnego dnia w Calradii narodził się samotny podróżnik Credo Barbarzyńca. Samotnie podróżowałem po tej wielkiej krainie w poszukiwaniu bogactwa i rozgłosu. Jednak nieświadomy spiskowców zostałem atakowany przez grupy plugawych bandytów. Uczyłem się na nich walki i taktyki. Po zdobyciu bandyckiego ekwipunku, który był lepszy niż skórzane szmaty, znudzony smrodem ich ubrań, pragnąłem zmienić tytuł. Tak narodził się Credo Szlachetny.
    Brałem udział w turniejach, na nim zarobiłem majątek. Zwerbowałem w wioskach i w tawernach wojaków i kupiłem lepszy ekwipunek za denary wspomniane wcześniej. Pragnąłem zostać Lordem Rhodoków, ale zechcieli mnie tylko na najemnika. Brałem udział w kampanii przeciw Nordom, dokładnie przeciw zamku Hrus (lub Jamiche, nie pamiętam). Niestety znaleźli się niehonorowi lordowie zaatakowali mnie. Pędziłem razem z moją kawalerią niczym wiatr, lecz potężny włócznik Nordów umieścił koniec swojego oręża w okolicach mojego serca. Tak oto dobili moją kawalerię i całą piechotę oraz moich łuczników. Tak oto biedny ja, Credo Szlachetny, zostałem pokonany i wzięty w niewolę. Jednak los się do mnie uśmiechnął. Gdy wyprawa wojenna trwała dalej, lord Haeda (tak nazywał się mój) został złapany przez Gravetha. Zostałem wypuszczony, jednak moich wojsk nie było wcale, jednak może Graveth zyskał moich podwładnych? Tego nie wiem.
    Jednak dalej staram się zyskać jego zaufanie i zostać wasalem Rhodoków.
    Pozdrawiam.
    Credo
    Japońsko-murzyński twardziel, sądząc po avatarze i sygnaturce.

    Offline HighlandeR

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 15
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    • Nieśmiertelny
    Odp: Historia twojej postaci.
    « Odpowiedź #4 dnia: Grudnia 28, 2008, 16:25:20 »
    Mój ojciec był Wojownikiem, nauczył mnie podstaw walki.
    Jako mały chłopiec byłem pomocnikiem kupca, a gdy dorosłem zostałem kłusownikiem (zajęcie nielegalne, ale zyskowne...)
    Mój Ojciec wyruszył kiedyś na kampanię przeciwko Nordom nigdy nie wrócił...
    Postanowiłem, że go pomszczę.

    Opuściłem wioskę i postanowiłem służyć królowi swym mieczem, lecz na początku musiałem zostać jego kurierem.
    Gdy tylko ujrzałem bitwę lordów z jego królestwa, spieszyłem na pomoc.
    W ten sposób zdobyłem reputację i honor. Sejnar Chan szybko poznał się na mojej odwadze i pozwolił mi złożyć przysięgę wierności.
    Uczynił mnie swoim wasalem i oddał mi lenno.
    Wieś Peshimi była początkowo biedna i borykająca się z trudnościami, lecz sprawiłem, że jej mieszkańcom żyło się lepiej...

    Gdy Chanat Khegritów wypowiedział wojnę Nordom, byłem bardzo szczęśliwy.
    Mój Pan nie musiał mnie prosić do wzięcia udziału w kampanii wojennej. Sam zgłosiłem swój oddział.



    Ot i cała historyja... :P

    « Ostatnia zmiana: Grudnia 28, 2008, 23:00:56 wysłana przez HighlandeR »

    Offline Ramirez

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 41
    • Piwa: 0
    Odp: Historia twojej postaci.
    « Odpowiedź #5 dnia: Grudnia 30, 2008, 13:44:37 »
    Jam jest syn wojownika...dalej nie pamiętam co dałem XD

    Na początku poszedłem na plac szkoleniowy. Kiedy awansowałem na mistrza uznałem ze czas pozabijac paru rabusi. Dość długi czas chodziłem sam, nie mam pojęcia czemu. Uzbroiony byłem jak i jestem w wypasioną spisę toporek bojowy czy wojenny nie wiem , tak czy inaczej ma 41dmg, do tego tarcza i oszczepy. Nie posiadam konia.

    W końcu pomyślałem zeby troche zarobic ponieważ iż bylem bardzo biedny 1000 denarów na krzyż. W zwiazku z tym zaczolem podrozowac po mapie w poszukiwaniu turniejow. Ale to tez mi nie wystarczylo. Brakowalo mi walk z innymi nacjami. Jako że juz wczesniej planowalem dolaczenie do nordów, zatrudnilem sie dla nich jako najemnik...

    Oto i moja historia.
    Przepraszam za nie uzywanie znakow polskich ale z nimi poiałbym 2x dluzej

    POZDRO!!!

    Offline PioterC

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 72
    • Piwa: 0
    Odp: Historia twojej postaci.
    « Odpowiedź #6 dnia: Grudnia 30, 2008, 14:14:36 »
    Urodziłem się jako syn ubogiego szlachcica, ojciec dał mi na imię Pioter... Jako, że chciał abym był dobrym człowiekiem takim jak on to wysłał mnie na służbę u wyższego w hierarchii szlachcica, tam nauczyłem się trochę dyplomacji, polityki i dowodzenia... Potem, żebym sobie poradził w tych ciężkich czasach ojciec wysłał mnie na służbę do rycerza, tak więc zostałem giermkiem... Jestem mu za to bardzo wdzięczny, gdyż potrafię "zadbać o siebie"...

    Teraz, kiedy ojca już ze mną nie ma (matka zmarła przy porodzie), postanowiłem wyruszyć w szeroki świat aby zdobyć sławę i władzę - nie chciałem żyć w takiej biedzie jak moja rodzina...

    Ale od czego miałem zacząć? Zostało mi tylko kilkadziesiąt denarów w kieszeni (cały majątek po ojcu) i wiara w siebie... Wyruszyłem więc w świat i zawitałem do pierwszego miasta na swojej drodze - Dilhrim... Poszedłem do gospody i pogadałem z ludźmi... Pewien staruszek powiedział mi, że wyglądam na kogoś kto ma wielki talent do dowodzenia i walki... Zapytałem go skąd to wie? Odpowiedział, że był kiedyś kapitanem w armii Swadiańskiej i widział wielu młokosów, którzy garnęli się do wojaczki, wielu wyszkolił i potrafi rozpoznać talent... Powiedział też: "Teraz na czas na prawdziwą walkę dla Ciebie. Teraz nabieraj umiejętności i doświadczenia w walkach na arenach i turniejach. Na wielkie czyny masz chłopcze jeszcze czas...". Uwierzyłem mu i posłuchałem go... Zacząłem więc walki na arenach i turniejach... Z początku szło mi ze zmiennym szczęściem, ale teraz kiedy nabrałem już wprawy i doświadczenia zaczynam być powoli rozpoznawanym wojownikiem w całej Calradii...

    Moja kieszeń także wzbogaciła się o kilkanaście tysięcy denarów, za które kupiłem sobie porządną zbroję, miecz, lancę, tarczę i konia...

    Wróciłem też do Dilhrim aby podziękować za pomoc temu starcowi, ale dowiedziałem się że został pobity na śmierć przez pijanych Vaegirskich żołnierzy kilka dni po moim wyjeździe...

    Teraz mam tylko jeden cel... Wybić ich wszystkich!!! Już zbieram młokosów, którzy pójdą ze mną... Przekażę im swoje doświadczenie i to czego się nauczyłem walcząc na arenach i turniejach... Wyszkolę ich na porządnych i oddanych wojowników... Razem podbijemy świat!!! A zaczniemy... od Vaegirów!!!!

    Offline white001

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 4
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    • Podnieś swój miecz i walcz !
    Odp: Historia twojej postaci.
    « Odpowiedź #7 dnia: Grudnia 30, 2008, 15:43:00 »
    Witam was. Historia mojego bohatera jest niezmiernie tragiczna, pełna smutku i przelanej krwi Khergitów.
    Ja, Montgimer pochodzę z kupieckiej rodziny, jako młodzian zostałem zapisany na nauki u rzemieślnika, taka była wola ojca. Moi rodzice popimo moich prósb wyruszyli karawanami do Królestwa Khegritów w celu handlowanawia z tym jakże prymitywnym ludem ! W czasie owych nauk w mieście Veluca dowiedziałem się o śmierci moich rodzicieli. Całe moje ciało i umysł cierpiało z tego powodu, nie mogłem spac po nocach. Wykorzystując swoje umiejętności wykułem miecz, zaprzysięgłem zemstę !
    Zgłosiłem się do Włady Rhodoków, ofiarowałem mu swój miecz, zwamian oczekiwałem tylko pomocy w pomszczeniu rodziny. Pełny wiary w swoje możliwości ruszyłem w świat, lecz po krótkim czasie zostałem sponiewierany przez koczowniczych bandytów plądrujących ziemie Rhodoków. Dało mi to do myślenia, postanowiłem storzyc armię godną mojej ojczystej krainy. Jeździłem od wsi do wsi i nawoływałem chłopów do wspólnej wojaczki. Dzień po dniu byliśmy coraz silniejsi, podjołem się najazdu na ziemie Khergickie. Już pierwszego dnia staneła przed nami wielka armia złożona z rządnych krwi tryglodytów ! Ja i moi kompani walczyliśmy z całego serca. Bitwa nie miała końca.
    Byłem wtenczas niezbyt doświadczonym dowodcą, śmierc zajrzała mi w oczy, postanowiłem uciec zostawiając swoich wojowników. Gdy powróciłem do ojczyzny na każdym kroku czułem się jak benkart, ostatnia szuja, dno, ludzie wytykali mnie palcami a lordowie pluli...... Słoncem w moim życiu okazał się król Rhodoków, który w swej łaskawości postanowił dac mi szanse odkupienia swoich win. Uzbrojony w doświadczenia i pełen nadziei odbudowywałem swój wizerunek i stworzyłem na nowo armię.
    Dołączyło do mnie kilku honorowych i walecznych przyjaciół, razem przecinaliśmy ciała niewiernych Khergików ! Pewnej wiosny odnalazł mnie królewski goniec z informacją o kampanii wiojennej na ziemie przeklętych Khergików. Krew w moich żyłach zagotowała się, odrazu wyruszyliśmy na wschód. Wreście miałem okazję na zaspokojenie głodu zemsty. Dnia wielkiej bitwy podniosłem swój miecz i rozkazałem wybic wszystkich. Ruszyłem i pokazałem jak skraca się o głowę niewiernych !
    W oczach miałem ogień i wspomnienia dawnych dobrych czasów, tymrazm  to żołnierze Chanatu uciekali w przerażeniu! Mimo iż bitwa skończyła się Ja jeszcze z pieśnią na ustach wymachiwałem zakrwawionym mieczem, nie dochodziły do mnie okrzyki radości mych braci. Król docenił me starania, zostalem jego wasalem, dostalem w lennie piękną wioskę, o którą miałem dbac. Opiekowałem się moimi podwładnymi, budowałem młyny, kupowałem bydło. Po pewnym czasie wyruszyłem na kolejną kampanię. Moja armia rosła w siłę, stawałem coraz bogatszy i sławniejszy. Po pewnym czasie doszła mnie wieśc o najeździe na moją wioskę, goniec dotarł zbyt późno....
    Gdy wróciłem zastałem tylko zgliszcza i spalone ciała. Moje serce znów cierpiało. Dogodniłem opracę jednak okazał się zbyt mocny, ostatki Khergickich wojów zwaliły mnie z rumaka, trafiłem do lochu. Miałem tam wiele czasu na przemyślenia i modlitwę. Po trzech miesiącach wykupiono mnie i  odzyskałem swoje oręże. W rozmowie ze swoich władcą wyznałem mu, iż porzucam bycie dowódcą, bycie wojownikiem, gdyż nic dobrego z tego niewychodzi, przelewa się tylko krew ludzi. Tak zostałem zwykłym mieszczuchem, a za ostatki fortuny założyłem tawernę....




    Tragiczne, nieprawdaż ?

    Offline Adachi

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 19
    • Piwa: 0
    Odp: Historia twojej postaci.
    « Odpowiedź #8 dnia: Grudnia 30, 2008, 21:16:38 »
    Ja na początku trzymałem sam ale mi to nie wychodziło bo ciągle mnie niszczyli lecz później pomyślałem że dojdę do któregoś z króli i wybrałem Króla Rangnara władcę Nordów jestem z nim ciągle i nie zamierzam go zdradzić od początku prowadzę wojnę ze Swadiią i lubię ich miażdżyć. Wybrałem nordów dlatego że ma chyba największą armię w królestwie Carlardi i mi się ogólnie podoba tam stan rzeczy. Przy swoim progu mam wioskę Haen z czego pochodzi mój nich Lord Haen i miasto Uxkhal które prawie ciągle jest oblężone przez wrogie oddziały Swadii. Wojny mamy przeważnie ze Swadii'ą, Rhodokami i Veagirami a przymierze tylko z Khergitami.

    Offline Świeży

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 98
    • Piwa: 0
    Odp: Historia twojej postaci.
    « Odpowiedź #9 dnia: Stycznia 04, 2009, 17:52:09 »
    no bravo zupełnie jak ja. służe Khanowi Khergickiemu od sluzszego czasu i NIENAWIDZE SWADIAN!! w sumie dzięki mnie Imperium Khergickie rozrosło się niesamowicie. od morza poprzez Dhirim(moje miasto)aż do Halmar. i Choć kocham Khergitów ponad wszystko nie strzelam z łuku.Jestem typowym rycerzem mam tylko miecz i tarczę i noszę sztandar templariuszyXD. moja historia jest bardzo krótka mianowicie:
    na samym początku polowałem na bandytów i sprzedawałem łupy. Za zarobione pieniądze kupowalem sprzęt i werbowałem ludzi z wiosek. gdy zebrałem już pożądną armię i przejeżdżałem obok Uxhal(juz wczesniej dostawałem propozycję wasalstwa od krolow ktorych nie przyjąłem) zobaczyłem Khana Khergickiego gdy walczył ze swadianami a że nie byłem ze swadianami w dobrych stosunkach postanowiłem pomóc Khanowi. zaraz po bitwie poprosił mnie bym służył mu po kres życia. I w ten sposób zostałem wiernym Khergickim sługą.

    Offline ARGAIL

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 44
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Historia twojej postaci.
    « Odpowiedź #10 dnia: Stycznia 04, 2009, 21:38:19 »
    Całkiem jak ja !!! Ja od samego początku trzymam sztamę z khergitami i tępię Swadian ile sił !!! Mam już w moim zamku 11 ich lordów !
    I robię wszystko żeby ich wykończyć-taką mam na nich zajawkę.
    Ale łuk mam i nie wyobrażam sobie walki bez niego ! 

    Offline garet

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 10
    • Piwa: 0
    Odp: Historia twojej postaci.
    « Odpowiedź #11 dnia: Stycznia 06, 2009, 12:08:57 »
    Coś mi się wydaję że większość ludzi podziela moją niechać a raczej nienawiść do swadi. Rozwalam ich jak tylko widzę , szkoda że nie da się ustawić by nie wyskakiwało okno dialogu bo nawet mnie mierzi jak mam z nimi pogadać przed ich masakrą .

    Ale ostatnio w mojej pracy dowiedziałem się że 2 ludzi też gra w m&b i zgadnijcie kim grają "SWADIĄ" ,sądzicie że mam im nastukać bez pytania :)

    Offline ARGAIL

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 44
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Historia twojej postaci.
    « Odpowiedź #12 dnia: Stycznia 06, 2009, 19:54:28 »
    Nikt nie lubi Swadian nawet oni sami się nie lubią może dlatego że Swadia poidobnie Szwabia czyli szkopy !!! TO W RYJ ICH TOPOREM I KONIEM PO PLECACH PRZEJECHAĆ 6 RAZY ! A tak poważnie mam już w oddziale 99 ludzi i z każdej nacji po trochę więc Swadian też mam-ale jakoś mi ich nie szkoda. i aż miło popatrzeć jak się rąbią w bitwie nawzajem.

    Offline Alkhadias

    • Powabna baletnica
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 2662
    • Piwa: 178
    • Płeć: Mężczyzna
    • Push humanity forward
      • Serio Blogów
    Odp: Historia twojej postaci.
    « Odpowiedź #13 dnia: Stycznia 06, 2009, 20:01:49 »
    Kiedyś, to każdy tylko Swadia i Swadia, a teraz to ich nie lubicie. Ja zawsze stałem za Khanatem i do tej pory nie zmieniam zdania, że mają najpotężniejszą kawalerię. Co prawda zazwyczaj gram po swojemu, czyli nie zbieram złota, palę każdą wioskę w tym także swoje, nie zbieram za dużo przedmiotów, tylko podbijam co mi się podoba i walczę z każdym który krzywo spojrzy, nie dbam o relację, ani z państwem, ani z lordami. Więc wkrótce walczę także ze swoimi, a nic nie zastąpi widoku 600 Khergitów w bratobójczej walce. Tak, czy inaczej, kiedyś gdy mówiłem dobrze o Khanacie, to wszyscy uważali mnie za tego złego, bo jak każdy wtedy wiedział to Swadia zawsze rox ;p
    Father, forgive me not, for I have sinned!
    Now tremble and fear, and mercy have not upon me!  

    https://alkhadias-rozrywkowo.blogspot.com/
    https://alkhadias-naukowo.blogspot.com/

    Offline Bazyli10

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 53
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Historia twojej postaci.
    « Odpowiedź #14 dnia: Stycznia 06, 2009, 21:02:44 »
    Ja tam nie mam nic do Swadii, kilka razy nawet im pomogłem, za to tępię Rodoków. Ostatnio "zaszczycił" mnie wizytą sam król niebieskich ze swoim war party. Myślał chyba, że jak będzie 600 do 100, to mu się uda zamek odzyskać. Cóż, spitalał z podkulonym ogonem:)