Witam Panowie !
Jest to mój drugi wątek, jako iż jestem nowy, nawet nie jestem oficjalnym rekrutem, ale bardzo chciałbym podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami.
Wywnioskowałem je, polegając na moich doświadczeniach raczej z innych sytuacji (czy to gier, czy treningów odbywających się w rzeczywistości) to też przepraszam jeśli ktoś poczuję się urażony moją nie wiedzą czy domniemanym ignoranckim nastawieniem, bądź pomyśli, że się za nadto wymądrzam.
Chcę też zaznaczyć, że nie grałem nigdy (oprócz wczorajszego, bardzo króciutkiego epizodu o którym niżej) w żadne itemy czy bitwy na tym modzie. Długo grałem ot tak sobie.
Po pierwsze nie zgadzam się z Wami w kwestii akademii.
Jak taki rekrut może nabrać doświadczenia trenując w gronie rekrutów?
Jeśli ma się uczyć to tylko od najlepszych-oczywiście w takim stopniu by im nie przeszkadzać. Na każdy trening zapraszać określoną liczbę graczy (np. 5) i w innym sektorze wytłumaczyć im podstawy, by zapoznali się z "tematem" i dołączyli do reszty. Więcej nie ma sensu bo pewnie powstanie zamęt. Wg. mnie w grach\modach takich jak ten, gdzie nie ma czegoś takiego jak poziom postaci nie ma sensu robić akademii, bo albo ktoś to umie a jak nie umie to się stara, albo na to leje i do widzenia-sytuacja jest jasna.
Treningi wg. mnie powinny raczej dotyczyć w 80% taktyki i formacji, bo jak ktoś wyżej wspomniał, ktoś komu na prawdę zależy będzie strzelanie doszlifowywał samotnie grając.
Nie ma co się oszukiwać, ale po co Wam tak dużo graczy, jak z tego co zauważyłem gra tylko 20-30 (jeśli się mylę to bardzo przepraszam !). Ktoś tam napisał, żeby grać 4fun. Nie chcę się spinać, ale skoro ktoś woli grać 4fun to poco mu "klan" ? Powinniście wyselekcjonować grupę 30-40 graczy biorąc na główne kryterium nie umiejętności a chęć do gry, komunikatywność i dyscyplinę. Z taką grupą można dobrze się bawić, dobrze walczyć i wygrywać. Co więcej można rozpocząć ciekawe znajomości ;))
Ja jestem nowy, wczoraj próbowałem pograć z Wami, (co wielu jak widzę uraziło) ale miałem takie lagi, że na początku każdej bitwy mnie wywalało, więc oglądałem na spectatorze postać dowódcy (nie pamiętam nick'a).
Podczas tej wędrówki z Wami skumałem wszystkie wydawane polecenia i gdy udało mi się dołączyć bodajże w 3 rundzie, wszystkie podstawowe rozkazy były dla mnie bardzo przejrzyste i starałem się je wykonywać jak najrzetelniej, niestety złapałem takiego laga, że podczas pierwszego strzału musiałem restartować kompa :D
Pozdrawiam bardzo serdecznie !