Popraw mnie, ale wychodzi na to, że jak będzie dyktatura, to będzie fajnie, wszystkim będzie się szczęśliwie żyło, a UE będzie się nas bać, a jak nie będzie dyktatury i zostaniemy w UE to stoczymy się na dno? Ciekawa koncepcja. Co do Piłsudskiego: jego nie stawia się na piedestale dlatego, że był dyktatorem, tylko dlatego, że był ponadprzeciętną osobowością. A, jak wiemy, dyktatorzy to nie tylko ponadprzeciętne osobistości. Co, jeśli dyktatorem zostanie jakaś osoba, która umiała tylko wystarczająco głośno krzyczeć, i przekonywać ludzi, a na niczym się nie zna, i w niczym nie jest dobry?