Otrzymałem już trzy karty i chcę rozpocząć sesje. Jeśli ktoś będzie chciał w międzyczasie dołączyć niech po prostu przyśle mi swoją kartę, a ja wstawię ją tutaj i będzie mógł wejść do rozgrywki.
Karty PostaciKarta proudaImię – Giffin
Nazwisko/Przydomek – van Aryvron
Wiek – 25 lat
Płeć - Mężczyzna
Rasa – Człowiek
Profesja - Nilfgaardziki Wywiadowca
- Ekwipunek;
Pancerz - lekki ciemny skórzany pancerz, czarna peleryna postrzępiona u dołu, czarny hełm bascinet przy końskim siodle.
Tarcza - trójkątna czarna tarcza (bez herbu)
Broń - buzdygan przy pasie, długi miecz przy siodle konia.
Juki - Mapa południowych prowincji Nordlingów, dziesięć sucharów, trzy kawałki dziczyzny, Bukłak z wodą, 250 Florenów, 50 Orenów.
Wygląd Zewnętrzny – Około dwudziestupięciu lat. Ciemne oczy, kruczoczarne włosy, harmonijna budowa twarzy. Brak znaków szczególnych.
Życiorys:
Griffin urodził się w górzystej prowincji Mag Turga w stolicy tejże prowincji, mieście Caravista. Przyszedł na świat w dobrej, lecz średnio sytuowanej rodzinie szlacheckiej. Od młodych lat szkolony, najpierw przez brata - członka Impery, później przez nauczyciela fechtunku w akademii w Maecht, gdzie został wysłany na naukę przez ojca w wieku czternastu lat. Do czasu przenosin, często wyprawiał się w długie, samotne podróże w pobliskie pasma górskie. Po ukończeniu szkoły w Maecht, idąc w ślady brata, dołączył do wojsk Nilfgaardzkich z zamiarem zasilenia Brygady Impera za kilka wiosen. Dwudziestokilkuletni Griffin, legitymujacy się odpowiednim wykształceniem, został przypisany do wojsk przerzucanych przez Cesarza do Dol Angra. Rokujący na przyszłego dowódcę młodzian w stopniu lejtnanta razem z całym zebranym wojskiem wkroczył do Erlenwaldu, a następnie wziął udział w bitwie w dolinie Mamadal, gdzie przekroczył razem z armią przełęcze otaczając tym samym cintryjskie wojska. Wział w bitwie czynny udział walcząc na pierwszej linii starć, a po zwycięstwie, następnego dnia wkroczył do Cintry i po trwajacym cztery dni, zakończonym sukcesem, oblężeniu stołpa, został wezwany do głównodowodzącego, który przekazał mu oddzielne rozkazy. Nie wziął tym samym udzaiłu w II Bitwie o Sodden, co prawdopodobnie ocaliło jego życie... Z rozkazu samego cesarza, on, oraz grupa innych wyselekcjonowanych osób, miał przedostać się przez północne granice na ziemie Nordlingów, by przygotować zawiązujące się komanda bojowników do walki. Jego zadaniem miało być przeszkolenie w jak najlepszym stopniu dowódców komand, co do których Cesarz miał specjalne zamiary...
Współczynniki :
Siła : 13
Zręczność : 8
Szybkość : 6
Percepcja : 7
Wytrzymałość : 10
Spryt : 8
Mądrość : 7
Inteligencja : 10
Potencjał Magiczny : --
Umiejętności
I – Jeździectwo
II – Walka Bronią Jednoręczną
III – Konserwacja broni
IV – Posługiwanie się tarczą
Karta BloomyegoImię – Gomrund
Nazwisko/Przydomek –Skaggs
Wiek – 55 lat.
Płeć - Mężczyzna.
Rasa – Krasnolud.
Profesja - Wojownik na usługach rodziny Vivaldich.
Ekwipunek;
Ubiór/Pancerz – Kolczuga ze stalowych pierścieni, skórzany hełm podbity metalem od spodu.
Broń – Jednoręczny topór, tarcza, i rzutki nasączone trucizną.
Zawartość Torby – 200 Orenów, czerstwy bochen chleba, karty do gry, butelka samogonu, Nóż, osełka.
Wygląd Zewnętrzny – Gomrud, bo tak brzmi imię tego dzielnego krasnoluda ma brodę, która sięga mu do pasa – co jest oznaką dojrzałości u krasnoludów. Jest krępej postury, zresztą jak większość krasnoludów. Odznacza również się sporą wiedzą na temat metalurgii, i ziół. Szrama przecina okolice prawego oka – jednak hełm zabezpieczył go przed utratą oka.
Życiorys – Cieszący się sporą sławą wśród swoich krasnoludzkich braci za mądrość, jest jednym ze strażników rodziny Vivaldi. Nie raz uratował tyłek bankierom, na szlakach handlowych. Przed wstąpieniem na służbę u Vivaldiego mieszkał na granicach Makahanu, gdzie wyrżnięto jego rodzinę w pień. Nie pała miłością w stronę ludzi.
Współczynniki:
Siła : 12
Zręczność : 9
Szybkość : 6
Percepcja : 6
Wytrzymałość : 11
Spryt : 8
Mądrość : 9
Inteligencja : 8
Potencjał Magiczny : --
Umiejętności:
I – Konserwacja Broni
II – Walka bronią miotaną
III – Mistrz metalrugii
IV – Walka bronią jednoręczną
Karta Corleone:Imię – Diana
Przydomek - Czarnowłosa
Wiek – 19
Płeć - Kobieta
Rasa – Człowiek
Profesja - Ekskluzywna kurtyzana, która jest do wynajęcia tylko dla bardzo zamożnych
-Ekwipunek;
Ubranie/Pancerz - Czarna suknia odkrywająca wdzięki Diany, w którym chodzi na co dzień po mieście, Czerwona suknia wieczorowa i Czarna Suknia wieczorowa.
Broń - Sztylet wykonany przez elfickiego rzemieślnika, który jest bardzo łatwy do ukrycia.
Wygląd Zewnętrzny –

Życiorys – Diana nie miała łatwego życia. Jej matka zmarła podczas porodu, a ojciec był wiecznym alkoholikiem, który bił i molestował Dianę jak była mała. Po jednym z takich stosunków Diana wzięła nóż i oderżnęła swojemu ojcu przyrodzenie i wepchnęła mu go do gardła. Ojciec wykrwawił się na śmierć, a Diana w wieku 12 lat została sama w całkiem obcym świecie. Postanowiła, że nie będzie biedna jak jej przeklęty ojciec, i wyruszyła w dziki i obcy świat zdobywać bogactwo i sławę. Dołączyła do karawany kupieckiej jako pomoc kuchenna. Po pewnym czasie karawana dotarła do stolicy Temerii - Wizimy. Diana oczarowana tym pięknym miastem porzuciła karawanę i została w mieście. Próbowała zarobić na życie różnymi zawodami, ale wszyscy widzieli w niej tanią sprzedajną sukę do łóżka. Postanowiła, że wykorzysta tę umiejętność dla siebie. Dołączyła do najsłynniejszego burdelu w Wizimie( Oczywiście po sprawdzeniu jej umiejętności), do "Chętnych Ud". Przez lata szlifowała swoje łóżkowe umiejętności i budowała swoją renomę w mieście. Po 7 latach było ją stać na wykupienie się z burdelu oraz wykupienie domu w bogatej dzielnicy Wizimy - Wizimy Handlowej. Diana stała się nieodłącznym gościem wszystkich ważniejszych uczt i spotkań towarzystkich. Diana zdobyła to co chciałą - Bogactwo i sławę.
Współczynniki:Siła : 8
Zręczność : 7 (+2)
Szybkość : 7 (+2)
Percepcja : 6
Wytrzymałość : 6
Spryt : 8 (+1)
Mądrość : 8 (+1)
Inteligencja : 8 (+1)
Potencjał Magiczny : 0Umiejętności:I - Walka Sztyletem
II - Sztuczki Miłosne
III - Mocna Głowa
IV - Wyciąganie Informacji Giffin van AryvronDeszcz siarczyście ciął twoje policzki zimnymi kroplami. Wraz z dwoma kompanami podróży, którzy byli podobnie jak ty Nilfgaardzkimi Wywiadowcami, podjeżdżaliście właśnie pod masyw gór błękitnych. Nawałnica byłą błogosławieństwem po kilku dniach podróży "Patelnią". Rozkaz cesarza był jasny; macie przedrzeć się przez najmniej uczęszczane szlaki by dotrzeć przez góry do krain Nordlingów. Wcześniejszy zwiad odkrył podobno jakiś kanion, w którym znajduje się jaskinia. Jaskinia owa prowadziła do doliny gdzie ma swoją lokalizację źródło Jarugi. Właśnie wzdłuż tej rzeki macie dostać się do lasu gdzie czeka na was Komando około trzydziestu nieludzi. Rozpoznacie ich po wiewiórczych ogonach na rękawach i kruczych piórach wetkniętych w rękawy. Ich dowódcą jest Turshi`Ameld, wie jak będziecie wyglądać. Kanion był tuż tuż, na razie wszystko szło gładko. Gdyby tylko twoi towarzysze byli bardziej rozmowni. Po następnych kilku dniach znaleźliście się przed wejściem do jaskini wspomnianej wcześniej.
-Giffin to chyba ta jaskinia. Rozbijemy tutaj obóz konie muszą odpocząć. A i mnie w krzyżu srogo karze po tylu dniach w siodle.Zwrócił się do ciebie jeden z towarzyszy. Był to Korthirfd van Sheldar. Należał do bogatego szlacheckiego rodu i tylko przez wybujałe ego swojego tatusia zaciągnął się do wojska. Chciał mu po prostu zrobić na złość, gdyż to ojciec zawsze decydował za niego. Wreszcie się postawił, a z walką nie musiał się zbytnio wysilać, gdyż posiadał tak zwany "naturalny talent". Przez owy talent właśnie dostrzeżony został przez samego Cesarza na jednym z turniejów Rycerskich. Cesarz zaoferował mu miejsce na posadzie jednego z Nilfgaardzkich szpiegów.
Gomrund SkaggsNadgarstki bolały. Głowa bolała. Wszystko bolało jak po trzydniowym kacu. A nawet gorzej, kac można zapić klinem, a rany muszą zniknąć. Na początku myślałeś, że oślepłeś, ale po prostu w tym pomieszczeniu było cholernie ciemno. Ostatnie co pamiętasz to to, że razem ze swoimi ziomkami broniłeś karawany na postoju. Wtedy z lasu wypadła na was ta banda rzezimieszków. Bandytów było chyba z piętnastu, a was zaledwie czterech. Zanim zorientowałeś się co się dzieje, dostałeś od konnego w tył głowy czymś ciężkim. To chyba była rączka ciężkiego toporka. Gdy wzrok przyzwyczaił ci się do ciemności, odkryłeś kolejny ciekawy aspekt, byłeś wewnątrz wozu, który mocno się trząsł jakbyś jechał po nierównej drodze. Następną rzeczą był twój kumpel Bardor związany podobnie jak ty, siedział naprzeciwko ciebie pod ścianą. W wozie było pełno rupieci, od kawałków zeschniętego już mięsa bo puste butelki po alkoholu.
Diana CzarnowłosaDom pod, którego bramą stałaś, był pięknie ozdobiony fantazyjnymi kwiatami układającymi się w kolorowe wzory. Czekałaś od piętnastu minut w umówionej alejce na swojego nowego klienta. Podobno miał nim być ekstrawagancki szlachcic, który fascynował się sztuką i elfią kulturą. Był on również nieprzyzwoito bogaty. Wreszcie zobaczyłaś mężczyzne, szedł w twoją stronę powoli dostojnym krokiem. Gdy podszedł lekko się skłonił i ucałował twoją rękę. Bez słów chwycił cię za rękę i delikatnie pociągnął za sobą. Poszliście w stronę bramy budynku, który przed chwilą tak intensywnie podziwiałaś.
-Mój pan na panią czeka. Nie mógł sam osobiście po panią przyjść, ponieważ jest zajęty przygotowaniami do uczty. Pani zadaniem ma być zabawianie gości. Rozumie pani ?Bez czekania na odpowiedź sługa przekroczył z tobą bramę, którą otworzyli mu strażnicy. Gdy weszliście do apartamentu sługa zaprowadził cię do średnich rozmiarów saloniku gdzie na wieszaku czekała na ciebie nowa suknia na wieczór.
-Proszę się rozgościć gospodyni napełni zaraz wannę wodą, proszę częstować się winem. Gdy będzie pani czegoś potrzebować proszę zadzwonić tym dzwoneczkiem. Pan wieczorem przyślę po panią kogoś. A tym czasem żegnam. Nisko się ukłonił i wyszedł.