Tak, pykam sobie w Kozaków 1 od czasu do czasu na multi. Pocinam głównie Ukrainą, tak jak mój dawny mentor, którego nawet nie znam. Zawsze z nim grałem, jakieś takie dziwne szczęście, a on grał Ukrainą, ja próbowałem być jego sojusznikiem i się nauczyłem ;p. Mój największy sukces jako początkującego gracza ? Ja sam, Ukraińczyk przeciwko dwójce Rosjan z Rosją. Ustawili swoje armie przy dwóch granicach, ciągle szpanując ile to oni mają pikinierów ! Na czacie[Tata czytał ;p]. Moi strzelcy ulepszeni na maxa, rozdzieleni na dwa fronty czekali tylko. Jak Francuzi na Niemców. Chce dodać jeszcze, że lewa granica gdzie miałem mniej wojska była skolonizowana przez słabszego gracza. No więc pierwszy sygnał do ataku, wpada na moje ziemie trochę jazdy przeciwnika, rozgromiłem ich.
Potem kontratak z mojej strony, niszcze pikinierów i troszkę strzelców Rosjan, a potem wsparcie od dział i po przeciwniku. Oczywiście potem produkował wiele jazdy by mnie powstrzymać, ale to nic nie dało.
Ten silniejszy, pół swojego wojska z granicy prawej[swojej] sprowadził do sojusznika, jednak było już za późno, jego sojusznik zniszczony. Rozpieprzył mi dużo wojska, zostało mi 15 strzeloków po lewej granicy. W między czasie odpieraniu ataku od niego, moja armia z prawej granicy, wyprowadza konnice którza dziesiątkuje pikinierów, a następnie strzelcy dokańczają dzieło. Dalej raczej się nie trzeba domyślać is dead, a następnie osądzanie o czity...
Teraz gdy świetnie mi już idzie Ukrainą, moim największym osiągnięciem jest:
Ja i sojusznik, Ja - Ukraina, Sojusznik - Anglia.
Przeciwnicy, Lewa Granica - Rosja, Środkowa Granica - Polska, Prawa Granica - Polska.
Mój sojusznik widać było, że nie umie grać no więc poszedł na mięso armatnie, dobrze że był wysunięty ;d. Ja z moją unikalną taktyką w kilka minut gry mam 1000 jeźdźców[Najemnych] i ruszam na Prawą granice, spotykam się z oporem jednak szybko go przełamuje, więc wszyscy rzucają się na moją kawalerię która była tylko początkiem mojego planu. Otóż wiedziałem iż mój sojusznik myśląc, że ich pokona bo są osłabieni ruszył na nich, szybko go zaatakowali, a ja ? Robię armię stzreloków i jazdy.
Sojusznik powoli pada spamiąc na czacie: "HELP HELP HELP !", a ja wyprowadzam potężne uderzenie w kierunku środkowej granicy, wojska od sojusznika mojego się wycofują na moje wojsko, które sobie z nimi nie radzi niestety, jednak za pasem mam 500 jazdy najemnej która roznosi przeciwników. Gdy już zniszczyłem środkową granicę, było łatwo. Trochę oporu było, ale nic wielkiego, niszczyłem ich ;p. Uprzedzam, że nie jest to cała historia, było wiele moich przegranych w małych potyczkach, ale nie będę ich pisał ;d.