Mówisz i masz:)
Faktycznie nie było łatwo grać, a raczej zaczynać swoją przygodę jako rebeliant....ale za to gra nabrała całkowicie innych kolorów i stała się bardziej wymagająca, tym samym ciekawsza. Co do samej rozgrywki, to zacząłem bawić się w jednoosobową armię, walcząc sam przeciw piratom i i rebeliantom, uciekinierom....co to dało??....liczbę wojaków, których mogłem zrekrutować, a ich ilość przekroczyła spokojnie 450....ale to nie było dla mnie priorytetem, ważniejszą rzeczą było wyszkolenie bohaterów...uznałem, że ich zdolności pomogą mi należycie rozwinąć moje małe państewko, i faktycznie miałem racje, patrząc np na rozwój inżynierii mogłem w późniejszym etapie rozgrywki w szybkim tempie budować we wsiach budynki czy prowadzić szybsze oblężenia.....za wyjątkiem tego typu rozwoju, zacząłem inwestować u siebie w ilość możliwego ekwipunku w posiadaniu, a także ilość więżniów w oddziale....przydało się, na pewno na początku rozgrywki, kiedy musiałem nazbierać dużą ilość pieniędzy na wielką kampanie....kiedy już byłem dostatecznie przygotowany na ten ruch, trzeba było zacząć werbować armie....nie byle jaką, skoro Nordowie mają najlepszą piechotę w grze to są najlepsi przy zdobywaniu zamków i własnie do tego byli mi potrzebni, ale żeby to wszystko miało ręcę i nogi wcześniej trzeba było zainwestować w zdolność szkolenie, a także zdecydować się na zadania, które trzeba było wykonywać u sołtysów wiosek, ze względu na szybki pobór nowych członków drużyny....No dobra, mam 250 chłopa w drużynie, mogłem więcej ale najpierw chciałem zobaczyć co taka grupka potrafi, poza tym z czasem ze względu na brak bitew taką armią ( wszyscy uciekają ) moja liczba możliwych do wzięcia wojaków by spadała....no dobra, mój pierwszy ruch padł na Vaegirów i ich zamek przy morzu....nie było cięzko i mogłem się cieszyć w końcu swoimi ziemiami, obsadziłem ludzi i poleciałem do zdobytej wsi, żeby ją troche rozbudować i oczywiście pakowanie w bohaterów zdolności inżynierii dało rezultaty....no i z powrotem na ziemie Nordów, żeby zrobić werbunek, wśród wiosek....następnym ruchem było wyniszczanie Veagirskich armii, chodzących po mapie, jak te barany na zarżnięcie.....dlaczego tak??? żeby ich osłabić, zauważyłem, że ci sami lordowie po kilku bitwach mają coraz słabszą i mniej liczną armię, co mi dawało przewage przy ewentualnym oblężeniu dużej ilości wojsk wroga....i faktycznie później natrafiałem na armie złożone w większości z rekrutów....więc w następnym etapie łatwo poszło z dwoma miastami Rivacheg i Reywaldin....do tego duża ilość wiosek i spory dochód....rozgrywka w późniejszym czasie była prowadzona już samymi bitwami, pieniędzy w bród, armia spora, czyli miasto po miieście i tak wszystkie możliwe do zdobycia tereny padły moim łupem.....a teraz czekam na mod Dedala:)
Ps najlepszym momentem było zwerbowanie i wyszkolenie 350 Svadian jako kawalerzystów i rozgrywanie bitew tą gartką.....oczywiście limit wojaków podwyższony do 600
P.S. to jest mój tekst z watku "rebelianci łączcie się" z gry Native....poczytaj sobie ten wątek, dużo się dowiesz