Chcesz dołączyć do sesji? Napisz!


Dziwne rzeczy i cuda się dzieją.
Swadia otoczona zewsząd krajami, które się zbroją. Tym czasem Król Harlaus inwestuje tylko w gospodarkę bredząc coś o nadchodzącej wielkiej inwazji ze wschodu. Nikt nie wie, czy poza gospodarką Król nie inwestuje w flaszki tanich win. Może po prostu jest szalony?
Wszystkie pozostałe kraje się zbroją.
Krążą wieści, że Lordowie wszystkich nacji – wyłączając pogańskich Sarranidów i Khergitów – umawiają się przeciw Swadii.
Khergicki Chanat i Sarranidzki Sultanat podpisują pakt o nieagresji.
Castlebreaker i Archimonde: Tropi bandyte, który – idąc za słowami mistrza gildii – tropi niewiasty i srywa do studni. CB postanowił zrobić zasadzkę – przebrał się za kobietę i usiadł na studni w oczekiwaniu na bandytę, który chcąc go nastraszyć, sam nastraszony zostanie.
Okazało się jednak, że bandyta występował w pięciu osobach.
Archimonde starał się zaciągnąć do straży miejskiej – ale efekt był identyczny jak w przypadku CB – pocałował klamkę na wysokości napisu „zamknięte bo urlop”. Wracał rozeźlony do gospody gdy ujrzał ciekawe zjawisko.
Niewiasta siedząca na studni atakowana była przez pięciu bandziorów. Ruszył na pomoc.
Zginęło trzech bandytów.
Pozostałych dwóch było dostatecznie silnych by powalić dzielną parę.
Gdy Archimonde i CB obudzili się, ich sakwy były puste a studnia zapaćkana fekaliami.
- Zasrani zboczeńcy – powiedział podnosząc się z ziemi CB
- Zasrani, dobrze powiedziane – zauważył Archimonde.
CB i Archimonde tracą całe złoto.
(Komentacz CB: nie gniewaj się na mnie Archimonde, mieliśmy pecha do kości ale przynajmniej żyjemy ;-) )
Tomek- Cholera, od kiedy na Pustyni są lasy z truskawkami? – zastanawia się Tomek po przygodzie z strażnikiem sułtana. Gdyby mógł się cofnąć, pewnie by go o to zapytał.
Wchodzi do knajpy w nadziei, że ktoś znajdzie dla niego zajęcie.
- Ma kto jakieś zadanie? – pyta od progu – chce się doświadczyć w sensie doexpić i dogoldować!
- Ja mam zadanie! Nadstaw tyłka młodzieniaszku! – ryknął pijak zza stoła.
- A ktoś jeszcze ma jakieś zadanie?
Sala zerwała się w burzę, ale była to burza wyzwisk a nie zleceń. Zrozpaczony Tomek siada przy barze.
- Szukasz zajęcia? – zagaił go karczmarz?
- Szukam – odrzekł Tomek – po to tu jestem.
- Na piętrze jest klub lokalnych zabijaków – zauważył karczmarz – organizują tam walki, można wziąć w nich udział, można obstawiać kasę za wygraną. Zainteresowany?
Możesz podjąć następujące działania (a) iść na górę by walczyć (b) iść na górę obstawić walkę (c) wyjść z gospody, (d) podjąć inne działanie
Kacperro:Jako GM mam tę złośliwą właściwość, że lubię pakować postacie graczy w kłopotliwe sytuacje. Dzisiaj moją ofiarą pada Kacperro, który poszedł do knajpy się napić ;-)
Kacperro wypił nieco za dużo. Obudził się w kałuży wymiocin. Zastanawia się tylko, co mu tak ciepło w głowę, którą obraca na prawo.
O cholera!
Obudził się koło murzyna o wielkim uśmiechu.
Postanawia uciekać ale czarnoskóry pomocnik karczmarza nie chce go puścić. Zaczyna się walka.
Dobrze, że miałeś pod ręką kij – pchnięcie w podbrzusze i uderzenie w głowę obezwładnia przeciwnika.
Opróżniasz sakiewkę atakującego , w której znajduje się 40 złotych monet. Szybko zabierasz swoje rzeczy i wybiegasz przed restaurację. Pierwsza rzecz jaka Cię zaskakuje to to, że zamiast Swadiańskich herbów na ulicy znajdują się tarcze herbowe Króla Vaegirów.
- Albo Vaegiry zdobyły miasto i przespałem oblężenie – myśli Kacperro – albo....po pijaku powędrowałem do Reyvadin!
Horace:- Jeremus, co powiesz na wspólną podróż?
- Ich verstehe nicht. A napijesz się ze mną?
Cholera w sumie jestem niepijący, zauważył Horace.
- Napiję się – rzekł po chwili namysłu.
- Niech więc bendzie. Jest okazja, jess impresa.
Keczup:Keczup postanowił poszukać najmu o lokalnego władyki w miejscowości Khudan.
Lokalny władyka zwlókł się leniwie z łoża poczym wciągając same tylko hajdawery wyszedł na gościniec.
- Co zacz? – zapytał
- Jestem Keczup
-Ke-kot?
-Keczup.
- Omg, lololol, kiedy przestaną tu przychodzić postacie mające ksywki nie rodem z RPG? Lolol 1!11! OmG~
Keczup widząc, że gość jest kompletnie stuknięty postanawia odejść i zmienić nazwę na coś co jest rodem z RPG. Nagle popycha go jakiś dzieciak i biegnie w boczną uliczkę. Widać, w ręku trzyma jakiś mieszek. Dziwnym zbiegiem okoliczności, to ten sam mieszek, który miał przed chwilą u pasa Keczup.
Keczup: traci całe złoto.
Azorikz:Zakupiwszy w tawernie kij i tarczę, rusza dziarskim krokiem do tawerny. Przewracając się przez rzesze pijaków, dociera w końcu do baru.
- Krążą po wsi wieści, że Jeremus uratował kogoś przed napaścią.
- Jere- kto? – zapytał nieopatrzne Azorikz
- Śmiesz się nabijać z Jeremusa, władcy drewnianej Pały? – zapytał jakiś gigant, który wstał nagle od stolika.
Gigant okazał się być typowym nordem o tępym jak obuch od siekiery umyśle i wielkim toporze za plecami.
- hę? – powtórzył nord pytanie.
Na ruchy do następnej tury czekam do wtorku.