Kolejna dawka(chmm,swoją drogą muszę już to słowo zastąpić innym ...prawda?;))
"Klasyka D&D:
- Dlaczego oskarżony rysuje kredą kółko podłodze? To niepoważne zachowanie i obraza sądu!
- OCHRONA PRZED PRAWEM!"
"Dziwna sytuacja, ziemia zaczyna się trząść, wszyscy panikują, słychać krzyki, płacz. Bohaterowie biegną sprawdzić, czy rodzina druidki jest cała i zdrowa. Docierają do domu, jednak drzwi są zamknięte.)
[D] Wybijam szybę w oknie
[MG] Uderzasz laską w okno. Z szyby z trzaskiem wylatuje szkło.
[Ż] Mm, szyba bez szkła! (złośliwy się znalazł.)"
"(Ogólny nastrój pośpiechu i chaosu, druidka opatruje nieprzytomnego elfa i odwraca się w stronę człowieka, który jakieś 10 minut wcześniej wyciągnął sobie z łydki strzałę)
[D] Dobrze.. co mogę dla Ciebie zrobić?
[Z] Mam nogę w dziurze.
*przerwa techniczna na śmiech*"
"Tymczasowo gramy w 2 osoby: [Ł]ucznik (taki bardziej wojskowy) i [R]anger (moja skromna persona). Po wybuchu wulkanu pod wioską gobasów zrobiły się klimaty lekko postapokaliptyczne. Po całonocnym marszu, by oddalić się od krateru rozbijamy obóz:
R do MG: rozbijam namiot, by zapewnić nam schronienie przed pyłem.
Ł: Pomagam mu jak tylko mogę!
R: Będziesz mi tylko przeszkadzał..
Ł: W takim razie przeszkadzam mu jak tylko mogę. "
"BG idąc przez las widzą zawieszoną na niskiej gałęzi torbę. Podchodzą i po kilku ciosach w nią wymierzonych decydują się ją otworzyć. W środku znajdują ściśnientego starego i wyjątkowo plugawie klnącego krasnala (też BG). Po kilku wiązankach udało im się wymusić na nim przedstawienie swego miana:
- Na imię mam Nonsens co nie powinno was dziwić, skoro znaleźliście mnie w torbie."
"Warhammer, prowadzi kolega:
Siedzimy w więziennych celach, kombinujemy i próbujemy różnych metod by się wydostać.
[BG1]:Myślcie jak moglibyśmy się wydostać?
[BG2]: No przecież, chodzę w kółko i szukam wyjścia.
---
[BG2]: Próbuje wykopać zamek kratach.
[Mg]: Nie udało ci się. Czujesz, że boli cię noga.
[BG2]: Kopie jeszcze raz.
[MG]: Noga boli cię bardzo mocno
[BG2]: Jeszcze raz.
[MG]: Skręciłeś kostkę.
[BG2]: Kopię drugą nogą"
"Przygotowując handouty popełniłem błąd. Na dokumencie potwierdzającym, że gracze to imperialni urzędnicy napisałem "Imperialni podatnicy" zamiast "Poborcy Imperialni". Zauważyłem to po daniu im tego, a jako, że oni się nie skapnęli, podstępnie wykorzystałem to później by utrudnić im zadanie."
Chamskie co nie?;)
"DnD 3.5 prowadzi kolega:
Do wody wskoczyli krasnolud w pełnej zbroi płytowej oraz czarodziej w swych zwykłych ubrankach, ale z lepszym pływaniem. Oczywiście dzięki kościom krasnolud wypłynął, a czarodziej nie."
"Handlarz jest pochodzenia brytyjskiego.
MG: Stoisz po pas w zaspie. Ledwie możesz się ruszyć, powoli posuwasz się przez białe morze.
Handlarz odkrywczo: Tylko po pas jestem angielskim dżentelmenem.
Pisarz został ranny w głowę od rykoszetującej kuli. Sam strzelał i ma owiniętą bandażem głowę.
Pisarz: Teraz wyglądam wystarczająco strasznie.
Handlarz: Ty nie budzisz lęku, tylko litość.
Rozbity niemiecki sterowiec płonie, śnieg topi się i skapuje z drzew wokół miejsca katastrofy. Istne piekło.
Pisarz: Wchodzimy do środka, tam były jeszcze granaty, zabierzemy je.
MG: Ogień bucha z jedynych bocznych drzwi. Szkielet zeppelinu tonie w płomieniach.
Pisarz: Mistrz gry jest uparty. Specjalnie chce nam przeszkodzić.
Gracze spenetrowali roztrzaskane resztki powietrznego okrętu i muszą uciekać przed pożarem.
Pisarz: Biorę te karabiny z pancernej szafy.
MG: Te 20 karabinów waży za dużo, nie udźwigniesz ich.
Pisarz: Mistrz gry jest uparty. Specjalnie chce nam przeszkodzić."
"Warhammer
BG chcą porwać z zamtuza jednego BNa - swojego starego przeciwnika sprzed kilku sesji.
Po ponad godzinie kombinowania w końcu udaje im się uknuć szczegółowy plan działania. Jeden z BG bierze od pozostałych kasę na realizację planu, wchodzi do środka i bierze jedną dziewczynę do pokoju. Pozostali BG czekają w napięciu na swoich pozycjach, żeby przechwycić BNa.
Po krótkim namyśle gracz stwierdza z rezygnacją w głosie: "Nieee, to bez sensu. Wydaję ich kasę na dziwki."
"Drużyna znalazła się w świątyni Myrmidii. Rozmawiali z kapłanami, łatwili ważne sprawy. W pewnym momencie drużynowy krasnolud zagaduje jakiegoś kapłana:
[Krasnolud]: Czy można tutaj kogoś wychędożyć?'
"Gracz prowadzący kapłana Sigmara wdaję się w długą dyskusję, która ewidentnie przyjmuje niekorzystny dla niego obrót. W końcu urażonym tonem kończy:
BG1: Dobra! A róbcie, co chcecie!
BG2: Ale chyba nam pomożesz, kapłanie?
BG1: Ta, ta! Sigmar bless you!"
"Na skraju puszczy przy której znajduje sie niewielka wioska drwali zaczynają znikać ludzie, a pojawiać się likantropy. BG poszukując sposobu na uleczenie z klątwy docierają w końcu do driady, która twierdzi, że uleczyła jednego z wilkołaków. Jako że gracze natknęli się wcześniej na trupa powieszonego na linie (mężczyzna zdając sobie sprawę, że niedługo zmienił się w bestię po prostu popełnił samobójstwo, z czego gracze nie zdawali sobie sprawy i wietrzyli morderstwo) doszli do wniosku, że driada jako "uleczenie" może rozumieć zabicie. Zaczynają gorączkowo szeptać między sobą:
BG1:Słuchajcie, ona mogła go po prostu powiesić!
BG2: No co ty, driady tak nie robią... Zreszta jak ona by to niby zrobiła?
BG3: No normalnie, powiedziała mu, że zrzuci z niego klątwę, zwabiła...
BG2: No i tak z własnej woli dał sobie założyć stryczek?
Nastąpiła chwila ciszy
BG1: (z wyraźnym olśnieniem) Powiedziała mu, że to magiczny amulet!
Reszta graczy patrzy na niego z niedowierzaniem. Po chwili zaczynają śmiać sie przedrzeźniając głos driady:
BG2: (jako driada, słodkim niewieścim głosem) Dosięgłą cię klątwa, ale nie martw się, uratuje cię! Musisz tylko założyć ten amulet!
BG3: (wieśniak) Naprawdę? Super! Wygląda jak zwykła konopna lina... A co on robi?
BG2 (nadal driada, słychać jak próbuje stłumić śmiech) Będzie fajnie, zobaczysz... Będziesz latać!
Tu nastąpiła fala śmiechu"
"Jeden z graczy zobaczywszy w mieście swego złego sobowtóra skoczył ku niemu z pazurami. Zrobił się raban i zgiełk. Jedna z mieszczek zaczęła krzyczeć:
- Gwałtu! Mordują!
Na co BG:
- Gwałtu? Brzmi jak propozycja."
"D&D
Na pewnej sesji, gdy prowadził kolega, w wyniku ataku bandy nimf psychopatek (nie pytajcie) na miasto zginęła większa część jego męskiej populacji plus połowa graczy (w tej liczbie i ja), a jeden został uwięziony. Gdy oswobodzony przez dwie nowe postacie wrócił do miasta zauważył, że cmentarz się znacznie rozrósł, więc nie omieszkał wypytać kapłana (też BG) o ostatnie wydarzenia.
BG1 - bard, o którym wyżej mowa
BG2 - kapłan Nerulla
BG1: Skąd tu tyle nowych grobów. Nie pamiętam żeby było ich tyle ostatnio.
BG2: No więc mieliśmy tu Ekstremalny Ruch Feministyczny."
"Warhammer
Obsada:
Ż - Żołnierz,
M - Mag,
K - Kanciarz,
Ł - Łowca Nagród,
MG - Mistrz Gry
Drużyna rozbiła obóz na noc. Wszyscy doszli do wniosku że trzeba zdobyć kolację. Wybór padł na krążacego w pobliżu zająca. Różni się szczegółami, ale sens zachowałem. Niestety średnio zabawne.
Ł: No to ja ustrzelę go z kuszy.
MG: Spudłowałeś.
K: Podkradnę się do niego! (Rzut 100)
MG: Potykasz się o korzeń i uderzasz czołem o ziemię.
M: Rzucam w niego kamieniem.
MG: Z rozpędu podrzuciłeś kamień do góry i prawie zrzuciłeś go sobie na głowę, a to był duży kamień
Ł: Rzucam w niego mieczem!
MG: No ale wiesz to -30.
Ł: Nie ważne. Rzucam.
MG: Prawie wbiłeś sobie miecz w stopę
M: Rzucam Magiczne Żądło.
MG: Nie udało ci się rzucić zaklęcia, prawie wyłamałeś sobie palec.
Ż: Ja wam pokażę jak to się robi! Kici, kici, kici...
MG: Zając zachowuje obojętność.
Wszystko wyszło z rzutów. W końcu jednakże kolacja została trafiona z kuszy.
Mag Samouk:
Ł: Zatem jesteś magiem...
M: Magiem samoukiem.
Ł: Więc będzie za ciebie nagroda
K: (No to spróbuję rozwiązać konflikt) Napijmy się! (Rzut)
MG: Niespodziewanie wszystkie wasze problemy znikają, a konflikt załagadza się.
Ł: Wiesz chyba jednak nie wydam ciebie. Co z ciebie za mag! Nie udało ci się rzucić nawet jednego zaklęcia!
K: No, jak kręcisz, to lepiej chociaż zastosuj jakieś gazy, dymy albo coś tam. Będzie prawdziwiej.
Wcale-nie-Dezerter:
Ż: Jestem dziesiętnikiem armii imperialnej!
Ł: To dlaczego jesteś tutaj? Dezerter?
Ż: Dezerter? No co ty! Ja po prostu nie wróciłem z przepustki do armii!
Bandyta:
Ż: To co z nim zrobimy?
K: Sprzedamy!
M: Zgwałcimy!
Ł: Oskórujemy i powiesimy na drzewie!
Ż: A może zapytajmy go o łupy?
Ł: Odcinam bandycie stopę.
K: Idioto, po co nam niewolnik ze stopą! Wyrwij mu paznokcie! Wtedy zdołamy go sprzedać!
MG: Ale wiesz, nie powiedziałeś że zdejmuejsz z niego sieć. Pociąłeś swoją sieć!
Ł: Zabili konia? Wiecie co sobie myślę: KONINA!
Ł: Odcinam mu stopę.
MG: Odciąłeś mu nogę, krwawi z kikuta.
Ł: Ej, miałem mu odciąć stopę.
MG: Wierzgnął i odciąłeś nogę.
K: Idioto i co teraz? Zabiłeś naszego jeńca, a mogliśmy go sprzedać!
Ł: Nie wszystko stracone, możemy zrobić z niego racje.
K: Masz zakaz zblizania się do więźniów rzeźniku!
Tajemniczy Nieznajomy
MG: ...i nosi szkarłatną szatę.
M: Może to mag?
K: Albo ekshibicjonista.
Judasz
Ł: Kanciarz, nielegalny mag i dezerter.
Ż: Ale ja tylko nie wróciłem z przepustki!
K: Ja nie wspominałem że jestem kryminalistą!
Ł: Sprzedam was wszystkich za trzydzieści srebrników!"