Może jestem osamotniony w swoim bólu, ale chciałbym trochę ponarzekać na konie.
1)Stare konie były lepsze- Czy tylko mi nowa mechanika koni trochę przeszkadza? Nie dość, że są niezniszczalne, to są powolne i strasznie słabo zwrotne. Dawna mechanika koni była o niebo lepsza i limity nałożone na kawalerię miały sens. Teraz bardziej boję się jakiegoś newbe z samopałem w ręku niż szarżującego na mnie husarza.
2)Żywe czougi- Już wyżej o tym wspominałem (kilka postów temu też były na to skargi). Konie są za bardzo wytrzymałe i jak było powiedziane wcześniej, pikinierzy którzy są stworzeni do zatrzymywania szarży kawaleryjskiej są wobec niej praktycznie bezsilni.
3)Mój głupi pomysł na rozwiązanie problemu- może by tak konie pozbawić tytanowego pancerza, ale w zamian oddać im szybkość i zwrotność, przez co pikinier z łatwością zdejmował by konia z piki czy innej broni białej (tak jak w NW, gdzie nadzianie kucyka na bagnet powoduje, że zwierzę staje się bezużyteczne), natomiast jezdziec na swoją obronę miałby szybkiego i zwrotnego wierzchowca (serio te konie które są teraz bardziej przypominają czołgi niż zwierzęta- są wolne, ciężko się nimi manewruje i są strasznie wytrzymałe).