Ostatnio przydarzyło mi się coś co zdołowało by nie jedną osobę na tym forum, mianowicie gram Nordami i gdzieś na terenie Swadii dostaje maila że mój zamek "Culmarr" jest oblegany. Szczęśliwie widzę najeźdźce który na mój widok podejmuje szaleńczy i desperacki szturm na mój zamek, dołączam się do bitwy szybko przeskakuje z menu na pole walki. Jestem tak zaoferowany walką i jeszcze nie widzę że, że walczę z wrogim lordem przeciwko swoim jednostką znajdującym się w moim zamku ;/ oczywiście gapiostwo ale wyjątkowo dobrze mi szło, więc kosiłem każdego kto wpadł pod lance i nie zauważyłem że bije swoich, a może to było by zbyt absurdalne by się wtedy zastanawiać czy przypadkiem nie bije ziomków bo to chyba oczywiste że to powinno być nie możliwe, a jednak ;p. Po zakończeniu bitwy szczena w dół wytłukłem cały swój garnizon zabiłem lorda z własnego królestwa i jeszcze na cały dom się z tego hahałem że wrogi panek poległ otrzymując headshota na samym początku bitwy, a tu nagle po zakończonej "zwycięskiej" bitwie ;p wrogi lord dziękuje mi za nieocenioną pomoc, poprawiają mi się z nim stosunki z -87 na -82 a ja łapie zwieche i nie wiem co myśleć, na dodatek wyszła opcja czy uwięzić czy wypuścić lorda własnej frakcji, oczywiście go wypuściłem ale nie był zadowolony z faktu że walczyłem ramie w ramie z wrogiem ;]. Mój bohater poczuł się głupio a ja zastanawiałem się jeszcze przez godzinę co źle poszło.