Wie ktoś może jak rozwiązać bug z zarządcą ? Prawie za każdym razem gdy z nim porozmawiam moje wojsko zostaje w mieście. Męczące jest ciągłe przerzucanie większej ilości z powrotem do siebie.
Przy rozmowie nim np. jak jesteś w panelu ulepszania zakonników, albo kupowania szlachetnie urodzonych, to gdy chcesz wrócić do poprzedniego panelu używaj opcji nieprzetłumaczonej na polski, czyli zamiast "wróć do narady wojennej" (czy coś w tym stylu), wybierz opcję po angielsku.
Pytanie:
Posiadam jako król 10-12 lordów. Niestety gdy jako marszałek proszę o zebranie wojska, na moje rozkazy odpowiada ze 2-3 lordów. Reszta stoi na drugim końcu mapy i dłubie w nosie, albo generalnie zajmuje się swoimi sprawami. Awansowanie na marszałka któregoś z lordów też wiele nie daje... w dalszym ciągu raidy są nieliczne, a marszałek zamiast próbować coś podbić, to grabi wioski i goni za chłopami. Ręce opadają. I tu pytanie: czy to jest błąd gry, czy chęć pomagania przez lordów jest zależna od relacji z nimi? Jeśli tak, to w jaki sposób najlepiej te relacje poprawiać? Za pomaganie w bitwach dostaję +1 do relacji, czyli tyle co nic. Dodatkowo tracę te punkciki, jak moi wasale dostają po dupie... nawet jak nie było mnie w pobliżu. No już nie mówiąc o tym, że szukanie po mapie lordów, którym można pomóc w walce, jest zwykłą stratą czasu (do tej pory nie miałem zbyt wiele okazji, żeby dołączyć się do bitwy). Z tego co zauważyłem, nie ma też opcji wykonywania zadań. Wiem, że te relacje znacząco się poprawiają po przyznawaniu lenn, ale tylko u jednego wasala, więc ciężko jest się na tym opierać. Czy w ogóle da się jako król mieć zadowalające relacje z większością lordów? Czy zawsze będą olewać moje rozkazy ciepłym moczem?