Ruszyła konwersja forum! Przez ten czas wyłączyliśmy możliwość pisania nowych postów, ale po zalogowaniu się można pisać na chacie. Poniżej znajdują się też linki do naszej grupy Steam i facebooka, gdzie również będą ogłoszenia. Modernizacja forum powinna zakończyć się najpóźniej do wtorku.

Najnowsze newsy z naszej strony:


    Polub nasz profil na facebooku! oraz dołącz do naszej Grupy STEAM

    Autor Wątek: Kroniki Calradii  (Przeczytany 14137 razy)

    Opis tematu:

    0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

    Offline kargul

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 51
    • Piwa: 2
    Odp: Kroniki Calradii
    « Odpowiedź #60 dnia: Grudnia 30, 2010, 14:06:53 »
    Wielkie dzięki za radę. Postaram się robić tak jak napisałeś, bo jak przeczytałem przytoczony przez Ciebie fragment rzeczywiście zabrzmiało to lepiej. Jeszcze raz dziękuję. Aha i data kolejnego podrozdziału już prawie pewna, będzie to jutro wieczorem lub w sobotę po południu. Dziękuję wszystkim za komentarze i za rady. Aha no i postanowiłem dodać coś do kultury Swadian, czyli krótkie wzmianki o religii, a także jak mniej więcej dzielił się rok Swadiański.

    Swadianie po rozpadzie plemienia Sandarian szybko założyli spójne i silne państwo, głównie dzięki pomocy zaprzyjaźnionych z nimi plemion i rodu Vaegirów. Rok Swadiański wyglądał zupełnie inaczej niż nasz. Rok w języku Swadian to Paldr, czyli cykl. Liczył on równo trzysta sześćdziesiąt dni. Dzielił się on na cztery części liczące dziewięćdziesiąt dni każda. Wszystkie części Swadianie nazywali po prostu Vir, czyli "ćwierć", ale poza tym każda część miała swoją własną nazwę.

     Pierwszą była część o nazwie Ar Salwir, co znaczy dosłownie "początek życia". W tym czasie zaczynały się pierwsze rytuały godowe swadiańskich koni, a także zaczynano przygotowywać się do Wielkich Zbiorów Chmielu na początku części Ar Falwir, czyli naszego odpowiednika lata.

    Ar Falwir można tłumaczyć na dwa sposoby :
    pierwszy to "początek zbiorów", ponieważ rozpoczynano w tedy zbiory chmielu,
    drugi to "początek słońca", ponieważ Swadianie wierzyli, że właśnie w tedy słońce z największą mocą obdarowuje ich swoją życiodajną mocą.

    Kolejną częścią jest Ar Talwir, czyli "początek śmierci". W tym czasie drzewa i rośliny zrzucały liście i obumierały, a ludzie i zwierzęta nawiedzani byli przez liczne choroby i zarazy. W tedy Swadianie składali modły do Jedynego prosząc go o błogosławieństwo, jak najdłuższe zbiory, a także o zdrowie dla ludzi i zwierząt, a przede wszystkim koni.

    Ostatnią częścią cyklu jest Ar Galwir, czyli "początek chłodu". W tym czasie konie Swadian osiągały wiek pozwalający im na rozpoczęcie treningu w specjalnych, wielkich halach, a chłód powodował opady śniegu. Swadianie modlili się w tedy o to, by nie uświadczyli głodu, by ich konie były najwspanialsze, i by życie jak najszybciej wróciło do Calradii.

    Rok dzielił się na dwanaście trzydziestodniowych miesięcy. Każdy z nich miał nazwę w starocalradiańskim języku, przez co nie mogli ich rozumieć nawet Swadianie. Miesiąc w języku Swadian to "Larnw" czyli część. Swadiańskie miesiące to : Larnw Mirw, Larnw Palb, Larnw Lib, Larnw Firwm, Larnw Tieriw, Larnw Olis, Larnw Dirw, Larnw Ariw, Larnw Griw, Larnw Zirw, Larnw Cibwil i Larnw Ilwir.
    Nazwa każdego z miesięcy składa się z dwóch słów. Przez wieki Swadianie zdołali przetłumaczyć jedynie słowo Kalwdir, czyli Larnw w ich języku. Drugiej części nazwy nigdy nie przetłumaczono.

    Każdy z miesięcy dzielił się na trzy dziesięciodniowe tygodnie. Każdy tydzień miał swoją nazwę, która powtarzała się co miesiąc. Pierwszy nazywał się Rilwmir, czyli dosłownie "pierwszy".
    Drugi zwał się Tilwmir czyli, "środkowy",
     a trzeci zwał się Uilwmir, czyli "ostatni".

    Każdy z nich składał się z dziesięciu dni, których nazwy powtarzały się co tydzień. Tak samo jak nazw miesięcy nie udało się ich przetłumaczyć. Były to : Alw, Malw, Zalw, Galw, Palw, Balw, Calw, Olw, Volw i Tolw. Ostatnie trzy dni miały nazwy różniące się budową od pozostałych. Były to dni odpowiadające naszemu weekendowi. Dni te były wolne od pracy.

    W kalendarzu Swadian nie brakuje świąt. Jest ich tak wiele, że nie dałoby rady wymienić wszystkich, dlatego też wymienię i opiszę jedno, najważniejsze. Było to święto Jardwir Kars, czyli "święto koni". Odbywało się ona dnia Olw, tygodnia Uilwmir, miesiąca Larnw Ilwir, części Ar Galwir, czyli w ostatnich dniach naszej zimy, kiedy nie było już śniegu. Wtedy przez wielką, centralną ulicę każdego swadiańskiego miasta przechodziła parada składająca się z jeźdźców i koni, które zakończyły szkolenie. Przewodzili im najwięksi weterani i wodzowie. Najhuczniej świętowało oczywiście Praven, gdzie paradzie przewodniczył sam Lord Garenhold, a po zakończonej wojnie Delaron i jego potomkowie. Tego dnia na rynku pojawiały się stragany z pięknymi wyrobami rzemieślników. Największy wybór mieli jednak wojownicy, bowiem kowale, płatnerze, a także moc innych rzemieślników handlujących ekwipunkiem sprzedawali swe wyroby. Był to jedyny dzień w którym żołnierze mogli kupić ekwipunek. Co roku dostawali w tym celu od dowódców po pięćset monet, a świeżo wyszkoleni rekruci, których nie było wielu po tysiąc monet. Na straganach można było zobaczyć najwspanialsze siodła, miecze, tarcze, zbroje i wszelkiej maści inny ekwipunek, o którym niektórzy mogli tylko pomarzyć. Liczne wyroby nie były na sprzedaż, gdyż rzemieślnicy po prostu chcieli się pochwalić swymi umiejętnościami. Tego dnia nie brakowało także handlarzy najróżniejszymi dobrami i straganów ze świeżymi owocami, warzywami i przede wszystkim piwem z wiosek. Ludzie z pobliskich osad pędzili do miasta jak szybko się dało jeszcze na długo przed świętem, by zająć miejsca na stragany ze swymi towarami. Nie brakowało także rozrywki. Na arenach najzdolniejsi wojownicy na ochotnika walczyli z dzikimi zwierzętami. Jeśli wygrali, wychodzili jako bohaterowie i otrzymywali wiele wspaniałych darów. Jeżeli przegrali, ... no cóż lepiej żeby nie przegrywali, bo kończyło się to rożnie. Oprócz oglądania walk ze zwierzętami można było obejrzeć liczne pojedynki, w których wojownicy walczyli o nagrodę, a także często o serce ukochanej. Walki te prawie nigdy nie kończyły się śmiercią walczących, gdyż prowadzono je do "pierwszej krwi", a walczono prawie całkiem tępymi mieczami. Zasady były proste. Atakować można było jedynie korpus przeciwnika z bezwarunkowym zakazem zadawania pchnięć. Oprócz walk ludzie mogli wysłuchiwać opowieści i pieśni bardów, opowiadających o miłości, zdradach, wojnach, odwadze i o śmierci. No i oczywiście nigdy nie brakowało piwa, które sprzedawano prawie wszędzie. Mimo to było ograniczenie picia, by zapobiec walką i chaosowi. Każdy mężczyzna mógł wypić najwyżej trzy kufle piwa, a kobieta najwyżej jeden duży kufel, odpowiadający jednemu i połowie zwykłego. Nie powinno dziwić, że wielką popularnością cieszyły się nocne spotkania w karczmach. Święto kończyło się toastem za nowych, wspaniałych wojowników i ich konie.   
    « Ostatnia zmiana: Grudnia 30, 2010, 14:12:09 wysłana przez kargul »

    Offline wesch96

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1450
    • Piwa: 6
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Kroniki Calradii
    « Odpowiedź #61 dnia: Grudnia 30, 2010, 17:34:29 »
    Na początku myślałem, że twoje opowiadania rodzą się z pracowitości i w zasadzie więkoszość, może takie ułożyć, teraz ogłaszam wszem i wobec: Masz Talent.
    Kolejny mały majstersztyk, pozdrawiam w nadzei na więcej...
    P.S Byle wytrzymac do jutra!
    "Jeśli będziesz rozpamiętywał to co było, to możesz stracić z oczu to co jest"

    www.pustamiska.pl

    Offline Gacek3000

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 333
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    • NIE dla ACTA!
    Odp: Kroniki Calradii
    « Odpowiedź #62 dnia: Grudnia 30, 2010, 19:04:10 »
    Jak zwykle bardzo ciekawie. Ale mam kilka pytań.
    1. Po skończeniu Swadian (bo na razie najwięcej piszesz o nich) przeniesiesz się na Vaegirów czy na inne plemię?
    2. Jeżeli przeniesiesz się na inne plemię to czy będziesz pisał w tej samej formie - czyli opowieść jakiegoś wojownika, a kultura, historia i zwyczaje w tle? (najlepiej zostań przy tym)
    3. Dodasz wzmianki o innych miejscach, o których mowa, ale nie ma ich w grze (Geroia itp.) 

    Offline Danio432

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 99
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Kroniki Calradii
    « Odpowiedź #63 dnia: Grudnia 30, 2010, 22:17:48 »
    1. Nie Swadian tylko Sandarian.
    2. Z tego co mi wiadomo Delaron ma ( chyba ) objeżdzać inne krainy.
    3. To ma być ( chyba ) w dalszej części opowieśći.


    Do autora : Dobrze piszesz i masz niezły talent jednak z niecierpliwością czekam na kolejne odcinki.
    Licze także, że jak skończysz opowieść to zaczniesz inną.
    Celem wojny nie jest śmierć za swoją ojczyznę, ale pozwolenie by dranie z drugiej strony umierali za swoją.

    Offline kargul

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 51
    • Piwa: 2
    Odp: Kroniki Calradii
    « Odpowiedź #64 dnia: Grudnia 30, 2010, 23:48:46 »
    A więc tak po skończeniu "Opowieści o Delaronie" planuję napisać kilka, a dokładnie to cztery krótkie opowieści dotyczące każdego pozostałego plemienia. Będą składały się z kilku jednoczęściowych rozdziałów pomiędzy którymi pojawią się wzmianki o kulturze. Tak będę pisał w podobnej, ale nie identycznej formie. W krótszych opowieściach pojawią się informacje na temat stosunków calradiańskich plemion z ludami z poza Calradii. Ogólnie to dwie z czterech opowieści mówić będą tylko i wyłącznie o stosunkach z innymi ludami. Opowieści te będą dotyczyć wojny Nordów z Geroiczykami, czyli pojawią się opisy Nordlandu, i to dość szczegółowe. Druga z opowieści mówić będzie o życiu koczowniczych ludów Vaeragów na terenie Geroi na długo przed Wielką Wojną. W pozostałych opowieściach dotyczących Khergitów i Rhodoków pojawią się wzmianki o innych ludach. Poza tymi opowiadaniami napiszę także bardzo dokładny opis kultury Vaeragów i rodu Vaegirów,w którym pojawi się tak jak u Swadian opis kalendarza, a także inne informacje. Oprócz tego planuję napisać "wypracowanie" opisujące bardzo dokładnie dziewięć pozostałych Wielkich Świąt Swadiańskich (jedno już opisałem). Planuję uporać się z tym do wakacji, a przez długi okres wolnego czasu mam zamiar napisać "Stare Cesarstwo" opowiadające o dalszych losach rodu Delarona i Cesarstwa od jego początku do rozpadu na wielkie królestwa Vaegirów i Swadian. Potem napiszę tak jak w przypadku historii Delarona kilka dodatków. Co będzie później? Tego nie wiem nawet ja. Aha i racja co do tego, kogo opisuję najdokładniej leży zarówno po stronie Gacka3000, gdyż plemię Sandarian zostało unicestwione, jak i po stronie Dania432, bo Swadianie nie ogłosili niepodległości (jeszcze), więc wciąż formalnie należą do plemienia Sandarian.

    Offline Gacek3000

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 333
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    • NIE dla ACTA!
    Odp: Kroniki Calradii
    « Odpowiedź #65 dnia: Grudnia 31, 2010, 08:13:35 »
    1. Nie Swadian tylko Sandarian.[...]

    Autor pisze o Sandarianach ogólnie, ale więcej uwagi poświęca Swadianom. Tak jak w przypadku Vaeragów i Vaegirów.

    Offline Danio432

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 99
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Kroniki Calradii
    « Odpowiedź #66 dnia: Stycznia 01, 2011, 01:16:01 »
    Dobrze, ale skoro robisz tyle opowieści to radzę tobie, abyś posklejał to wszystko do kupy. Czekam na kolejne cześci.
    Celem wojny nie jest śmierć za swoją ojczyznę, ale pozwolenie by dranie z drugiej strony umierali za swoją.

    Offline kargul

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 51
    • Piwa: 2
    Odp: Kroniki Calradii
    « Odpowiedź #67 dnia: Stycznia 05, 2011, 20:25:18 »
    Bardzo Was wszystkich przepraszam za brak jakichkolwiek informacji. Zrobiłem sobie przerwę od pisania gdyż muszę przygotowywać się do sprawdzianu z angielskiego, który ostatecznie zadecyduje o mojej ocenie na półrocze (mam szansę na 6). Nowy podrozdział pojawi się na pewno W PIĄTEK po południu. Jeszcze raz wszystkich Was bardzo przepraszam za nie zamieszczenie tutaj wiadomości o swojej obecnej sytuacji.

    Offline wesch96

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1450
    • Piwa: 6
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Kroniki Calradii
    « Odpowiedź #68 dnia: Stycznia 05, 2011, 22:58:09 »
    Ja wiernie czekam - nie narzekam :)
    Pozdrawiam i powodzenia, oby było 6.
    "Jeśli będziesz rozpamiętywał to co było, to możesz stracić z oczu to co jest"

    www.pustamiska.pl

    Offline kargul

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 51
    • Piwa: 2
    Odp: Kroniki Calradii
    « Odpowiedź #69 dnia: Stycznia 07, 2011, 17:21:41 »
    Dzięki wielkie. Kolejny podrozdział (ten po dzisiejszym) pojawi się równo za tydzień, w piątek. Przepraszam, że tak długo, ale następny tydzień mam zawalony sprawdzianami (poniedziałek - angielski, środa - polski, piątek - matematyka). Aha, no i oczywiście oto kolejny podrozdział.


    Opowieść o Delaronie.

    Cz. III
    Rozdz. I


    Cz. II " Cisza przed burzą"

    Delaron stał na czele armii Unii szykując się do wyruszenia na pole przyszłej bitwy. U jego boku stali Aldarian wraz z Ariandą, a także ukochana Losiren. W dłoni trzymał nowy, stworzony specjalnie dla niego sztandar. Przedstawiał on pięć zwierząt, cztery srebrne i jedno złote, wszystkie na czerwonym tle. Były to koń, niedźwiedź, sokół, pies i złoty lew, symbol Delarona. Każde zwierze symbolizowało jedno z państw walczących pod sztandarem unii. Delaron rozkazał wymarsz armii, kiedy tylko była ona gotowa. W czasie trzydniowej, niezwykle męczącej i dla ludzi, i dla zwierząt drogi na pole bitwy Delaron nic nie mówił. Podczas jednego z ostatnich postojów siedział on cały dzień w swym namiocie rozmyślając. W tym czasie jego przyjaciele i wojownicy świętowali jego trzydzieste drugie urodziny. Przez cały ten czas myślał o jednym, o sensie tej wojny. Zdawał sobie sprawę, że gdyby nie to, że Vaegarzy się ukrywali do wojny by nie doszło. Było jednak jeszcze coś. Do tej pory myślał i mówił o swym wrogu jak o barbarzyńcach i najeźdźcach. Teraz jednak zrozumiał, że było i jest inaczej. W końcu to JEGO plemię zaatakowało Vaeragów bez powodu, gdyż byli oni pokojowo nastawieni i to właśnie władcy JEGO plemienia doprowadzili do jego zagłady. Te myśli nie pozwalały Delaronowi świętować. Zastanawiał się, czy na pewno dobrze czyni. Wtem do namiotu wszedł Galdhorn. Widząc strapienie przyjaciela postanowił z nim porozmawiać. Gdy wysłuchał powodów obaw i niepokojów Delarona zrozumiał o co chodzi i wytłumaczył wojownikowi, że jeżeli chce pokoju to musi albo wygrać albo przegrać wojnę, przy czym poddanie się byłoby bez sensu. Wyjaśnił on Delaronowi, że wojna nie jest przerwą w pokoju, tylko że to pokój jest przerwą w ciągłych wojnach.
    Powiedział mu, że jeżeli chce przynieść pokój tej krainie musi wygrać i ją zjednoczyć. Delaron zrozumiał słowa przyjaciela i postanowił już się nie zamartwiać, gdyż zdawał sobie sprawę z tego, że to doświadczony przez liczne wojny Nord ma rację w tej sprawie. Poszedł więc świętować.

    Kolejnego dnia droga nie dłużyła się armii Unii. Pogoda była piękna, a ludzie z mijanych przez wojsko wsi mili i gościnni. Zdawali sobie oni sprawę z tego, że ci ludzie mogą nareszcie zakończyć tę wojnę, dlatego chcieli ich gościć u siebie mimo ich liczby. Pomimo licznych propozycji Delaron nie pozwalał na postój, gdyż twierdza Dhorak była już niedaleko, a oni nie mogli się spóźnić. Kiedy zbliżało się południe dotarli na miejsce obóz rozbijając na niewielkim wzgórzu przed wielką równiną na której przeciwległym końcu znajdowało się drugie, znacznie większe wzgórze. Podczas zachodu słońca Delaron przechadzał się po wzgórzu oglądając rozległą polanę porośniętą trawą i najróżniejszymi ziołami. Wtem ujrzał skupisko pieszych ludzi otoczonych przez grupę konnych. Od razu domyślił się, że są to Sandarianie i Khergici, których wysłał. Natychmiast pochwycił swój róg wojenny i zadął w niego tak mocno jak tylko potrafił. Na jego dźwięk z namiotów wyszli wszyscy żołnierze szybko formując szeregi, zaś konni ruszyli by dosiąść swych wiernych rumaków. Delaron wiedział, że za chwilę ukarzą się im na przeciwległym wzgórzu setki Vaegarskich sztandarow, dlatego od razu wydał rozkazy każdemu ze swych dowódców by rozmieścili swe wojska na pozycjach. Rhodokowie z Nordami ukryli się w pobliskim lesie, mimo początkowych protestów Nordów, którzy nie chcieli walczyć niehonorowo, ale w końcu ulegli prośbom Delarona. Łucznicy Vaegirów ustawili się u stóp wzgórza, zaś zaraz za nimi stanęło kilka tysięcy swadiańskich i świeżo przybyłych sandariańskich mieczników. Na flankach stanęły cztery tysiące kawalerii. Delaron przygotowywał swój oddział do ataku na tyły wroga. Po chwili na drugim wzgórzu pojawiły się dziesiątki tysięcy wrogów. Sandarianie mówili o liczbie trzydziestu tysięcy, w rzeczywistości było ich dwa razy więcej. Delaron był przerażony. Jego plan legł w gruzach. Przeciwnicy rozstawili swe wojska na pozycjach, a Delaron opracował inny plan, bardzo ryzykowny. Gdyby udało mu się na czele kawalerii rozbić oddział przywódcy wroga reszta przeciwników pozbawionych dowódcy wpadłaby w panikę. Delarona najbardziej trapiło jednak to, skąd przeciwnicy wiedzieli o pułapce, gdyż było to pewne, bo w Khudan stacjonowało trzydzieści, a nie sześćdziesiąt tysięcy ludzi. Ktoś musiał zdradzić...

    CDN
    « Ostatnia zmiana: Stycznia 07, 2011, 17:37:43 wysłana przez kargul »

    Offline wesch96

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1450
    • Piwa: 6
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Kroniki Calradii
    « Odpowiedź #70 dnia: Stycznia 08, 2011, 10:26:57 »
    A może Vaegarowie z czystej zapobiegawczości wzięli ze sobą posiłki? Ale można jak zawsze spekulować, a tego dowiemy się w następnym odcinku (...)
    Co do sprwdzianów współczuję, ale ja mam często gorzej, nieraz zdarzało się pisać po 4-5 spr. w tygodniu, ale wrócmy do tematu.
    Szczerze zdziwiłem się, że w gęstwinę lasów poszli Nordowie, myślałem że lepiej działają w polu niż z zaskoczenia i swoim krzykiem przerażą Vaegarów, do lasu mogliby pójść urodzeni tam Rhodokowie, którzy jak sądzę byli mistrzami zasadzki i wspaniale posługiwali się łukami oraz umieli wykorzystać w stu procentach walory lasu, ale może Nordowie którzy wyskoczą z ukrycia zrobią ogromną wyrwę w oddziałach strzeleckich w obozie wroga, któż wie?
    Czekam z niecierpliwością i pozdrawiam.
    "Jeśli będziesz rozpamiętywał to co było, to możesz stracić z oczu to co jest"

    www.pustamiska.pl

    Offline kargul

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 51
    • Piwa: 2
    Odp: Kroniki Calradii
    « Odpowiedź #71 dnia: Stycznia 14, 2011, 16:17:47 »
    Nowy podrozdział pojawi się w niedzielę lub poniedziałek z powodu braku czasu. Żeby jakoś to Wam zrekompensować do tego czasu pojawiać się będą szczegółowe opisy oddziałów wykorzystywanych przez poszczególne plemiona. Dziś pojawi się opis armii Swadian.

    Swadia

    Podstawą armii Swadian jest piechota mieczników i kawaleria. Posiadają oni także łuczników, ale bardzo niewielu. Największą siłę Swadian stanowi dyscyplina i długie szkolenia bojowe i taktyczne.

    Tak oto prezentują się oddziały Swadii.

    Milicja mieczników

    Są to lekko opancerzone oddziały których zadaniem jest ochrona osad i miast. Noszą oni skórzane buty, hełmy, pasy i niekiedy rękawice. Ich korpusy chronią pancerze z wyprawionej i często wzmacnianej skóry, a także bardzo często czerwone przeszywanice.
    Do walki używają krótkich mieczy. Osłaniają się trójkątnymi tarczami.

    Piechota mieczników

    Znacznie ciężej uzbrojone niż milicja oddziały stanowiące regularne wojsko Swadian. Do walki używali mieczy i sztyletów służących do atakowania znajdujących się blisko przeciwników. Chronili się tarczami. Często używali rękawic i kapturów kolczych. Ich korpusy chronione były przez znacznie cięższe i mocniejsze skórznie niż te służące jako ochrona milicji. Niekiedy miecznicy korzystali z lżejszych kolczug. Ich największą zaletą było świetne wyszkolenie i dyscyplina.

    Piechota zbrojnych.

    Elitarna piechota Swadian. Niewiele różnili się oni od zwykłych mieczników. Najważniejszą różnicą było to, że jako pancerzy używali tylko kolczug, a niekiedy nawet zbroi łuskowych.

    Drużynnicy

    Oddziały lekkiej kawalerii mającej za zadanie przede wszystkim ochronę szlaków handlowych. Ich uzbrojenie niewiele różniło się od tego, z którego korzystali milicjanci. Oprócz mieczy wykorzystywali oni do walki także włócznie. Wielką przewagę dawało im to, że jeździli konno, a konie swadiańskie nie dzieliły się na słabsze i silniejsze, wszystkie były świetne.

    Drużynnicy zbrojni

    Podstawa kawalerii Swadian. Mieli oni za zadanie miażdżyć i wycinać w pień przeciwników. Do walki używali lanc i mieczy. Chronili się tarczami. Jako pancerzy używali przeszywanic na które zakładali kolczugi. Nosili metalowe hełmy.

    Jazda pancerna

    Doskonała, ciężkozbrojna kawaleria mająca za zadanie chronić i walczyć u boku dowódców. Jako pancerzy używali ciężkich kolczug. W walce posługiwali się mieczami i ciężkimi, długimi lancami. Najlepsi z nich mieli szansę dołączyć do elity elit swadiańskiej armii - Ranthertion.

    Łucznicy

    Byli to lekkozbrojni żołnierze wyćwiczeni w posługiwaniu się krótkimi łukami. Wywodzili się najczęściej z myśliwych. Do walki wręcz używali sztyletów i nabijanych gwoździami maczug. Jako pancerzy używali bardzo często koszul lnianych i wełnianych kaftanów.


    Offline wesch96

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1450
    • Piwa: 6
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Kroniki Calradii
    « Odpowiedź #72 dnia: Stycznia 14, 2011, 17:06:30 »
    Ciekawy będzie z pewnością opis wojsk Nordyckich :)
    Wszystkie były świetne... chyba trochę pokolorowałeś :)
    Wg. mnie konni powinni również zaopatrzyć się w sztyle, gdyż po stracie konia również będą musieli walczyć w bliskich starciach jak miecznicy.
    Ogółem opis jest ładny.
    Cóż, tak się ułożyło, że dziś z moich ust wylała się fala krytki, nie dotyczy ona rzeczy ważnych, wybacz.
    Jak zawsze czekam z niecierpliwością.
    "Jeśli będziesz rozpamiętywał to co było, to możesz stracić z oczu to co jest"

    www.pustamiska.pl

    Offline kargul

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 51
    • Piwa: 2
    Odp: Kroniki Calradii
    « Odpowiedź #73 dnia: Stycznia 22, 2011, 14:03:35 »
    Witam po raz kolejny. Moja długa niezapowiedziana nieobecność spowodowana była grypą i niezdolnością do czegokolwiek poza leżeniem w łóżku. Dziś pojawi się opis wojsk Vaegarów, a już jutro wojsk Rhodoków. Opis nordów będzie największy i wg. mnie najciekawszy, więc pojawi się jako ostatni.


    Drwale
    Kiedy jakiś vaegarski lord organizował długotrwałą wyprawę wojenną zaczynał ją od objechania kilku wiosek i zbierania żołnierzy-brańców. Drwale walczyli za pomocą toporów. Słynęli z braku dyscypliny i wyszkolenia. Ich zadaniem było tylko i wyłącznie dać ich armii przewagę liczebną i nie uciec na widok pierwszego napotkanego oddziału kawalerii. Jako pancerzy używali pozszywanych futer i skór.

    Myśliwi
    Do armii dostawali się tak samo jak drwale, ale byli oni znacznie lepiej wyszkoleni w walce, podczas której korzystali z oszczepów i rzadko kiedy z łuków. Używali tych samych pancerzy co drwale.

    Topornicy
    Regularnie wojska Vaegarów. W walce używali ciężkich dwuręcznych toporów. Nosili skórzane hełmy i kamizelki, a także cięższe skórzane zbroje lamelkowe (płytkowe). Byli bardzo narażeni na ataki strzelców.

    Piechurzy
    Walczący każdym rodzajem narzędzi mordu stanowili całkowitą podstawę vaegarskiej piechoty. Niekiedy chronieni przez trójkątne tarcze nosili skórzane kaftany i kamizelki a na głowach kolcze kaptury wyściełane skórą lub innym w miarę miękkim materiałem. Byli dość dobrze wyszkoleni i zorganizowani.

    Elita Waldira
    Elitarni topornicy wyposażeni w ciężkie, oburęczne berdysze. Chronieni byli przez zbroje łuskowe i metalowe, zdobione maski wojenne. Było ich stosunkowo niewielu ale mimo to potrafili dokonać rzezi.

    Łucznicy
    Regularne wojska zasięgowe do walki używające krótkich łuków. Z bliska walczyli pałkami. Ich ciała chronione były przez zwykłe koszule i futrzane stroje. Stanowili całkowitą podstawę armii Vaegarów.

    Strażnicy
    Elita elit armii vaegarskiej do walki używająca łuków wojennych chroniona przez zbroje łuskowe i ciężkie hełmy. Bardzo często przechylali oni szalę zwycięstwa na stronę swego państwa. Było ich niewielu a za zadanie mieli chronić najważniejsze miejsca i lordów, a także władce. Bardzo często urządzali zasadzki i mordowali wrogów po cichu.

     

    Offline wesch96

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1450
    • Piwa: 6
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Kroniki Calradii
    « Odpowiedź #74 dnia: Stycznia 22, 2011, 14:58:42 »
    No, no bardzo ładny opis, długo czekaliśmy, powiem że było warto, ale pozostaje niedosyt :)
    Strażnicy - myślę, że można dla nich znaleźć rolę fabularną np. pod osłoną nocy spróbowali by zamachu na Delarona...
    Pozdawiam i zdrówka życzę.
    "Jeśli będziesz rozpamiętywał to co było, to możesz stracić z oczu to co jest"

    www.pustamiska.pl