Ruszyła konwersja forum! Przez ten czas wyłączyliśmy możliwość pisania nowych postów, ale po zalogowaniu się można pisać na chacie. Poniżej znajdują się też linki do naszej grupy Steam i facebooka, gdzie również będą ogłoszenia. Modernizacja forum powinna zakończyć się najpóźniej do wtorku.

Najnowsze newsy z naszej strony:


    Polub nasz profil na facebooku! oraz dołącz do naszej Grupy STEAM

    Autor Wątek: Kroniki Calradii  (Przeczytany 14146 razy)

    Opis tematu:

    0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

    Offline Moczymord

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 525
    • Piwa: -2
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Kroniki Calradii
    « Odpowiedź #15 dnia: Grudnia 02, 2010, 16:39:25 »
    Mnie bardzo zainteresowała ta opowieść czeka na ciąg dalszy <lol> mam nadzieję ,że wena cie nie opuści, ciekawe co będzie dalej.
    Zbyt wysoka sygnaturka została usunięta. Tak w ogóle 450 pixeli to chyba nowy rekord

    Offline Gacek3000

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 333
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    • NIE dla ACTA!
    Odp: Kroniki Calradii
    « Odpowiedź #16 dnia: Grudnia 03, 2010, 15:55:55 »
    [...]Oczywiście w opowieści znajdzie się także miejsce dla Zendaru, miasta, które będzie miało ogromne znaczenie dla całej zjednoczonej już wtedy Calradii.

    Taka mała propozycja:
    W podstawce jest też mowa o Geroi (Artimmener chciał się tam dostać, a Lezalit był synem Hrabiego Geroi). Oprócz tego, że takie miasto(państwo?) istnieje nie wiemy nic. Mi sama nazwa kojarzy się z bogatym miastem kupieckim lub przystanią dla najemników.

    Offline Leinnan

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1537
    • Piwa: 61
    • Płeć: Mężczyzna
    • Szczęść Boże, służby i loże
    • Steam ID: Mój status Steam
    Odp: Kroniki Calradii
    « Odpowiedź #17 dnia: Grudnia 03, 2010, 23:34:24 »
    Co do Geroi to jeśli Marnid się urodził to wiem gdzie się to znajduje ztych cytatów:

    Cytuj
    Jakiś czas temu wyruszyłem z Geroi wraz z karawaną różnych dóbr. Miałem nadzieję sprzedać wszystko w Sargoth i nieźle na tym zarobić.

    Cytuj
    Urodziłem się za górami. Jestem kupcem, synem kupca i wnukiem kupca.
    Mit der Dummheit kämpfen die Götter selbst vergebens
    steam | slavic castles |  last.fm | moddb.com | Stary, najlepszy lider Sclavinii

    Offline wesch96

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1450
    • Piwa: 6
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Kroniki Calradii
    « Odpowiedź #18 dnia: Grudnia 07, 2010, 21:05:52 »
    Przepraszam, że wtrące, ale mam pytanie (nie chcę pośpieszać):
    Czy tworzysz jeden wielki rodział lub część, aby nie pozostawiać nam wielkiego niedosytu, czy może masz poprostu brak chęci (co rozumiem bardzo dobrze, pod presją oczekiwań lub własnych spraw), ale wiedz iż wileu z nas czeka tu na ciąg dalszy i bardzo nam się podoba twoja opowieść, liczymy że nie poprzestaniesz na tym, ale zroumiemy jeżeli coś Cię zmusi do pozostawienia prac na później.
    "Jeśli będziesz rozpamiętywał to co było, to możesz stracić z oczu to co jest"

    www.pustamiska.pl

    Offline kargul

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 51
    • Piwa: 2
    Odp: Kroniki Calradii
    « Odpowiedź #19 dnia: Grudnia 08, 2010, 18:27:18 »
    Wielkie dzięki za zrozumienie. Rzeczywiście ostatnio jakoś nie potrafiłem się zebrać i czegoś napisać. Przez ten tydzień miałem już 2 sprawdziany, a jutro mam jeszcze z niemieckiego. Do tego doszedł brak weny i inspiracji, i oczywiście to, co dopada każdego (no może prawie każdego) człowieka, czyli po prostu lenistwo. Bardzo cieszy mnie fakt, że kogoś interesuje to co pisze i od razu powiem wam, że nie skończę z tym tak szybko i nie poprzestanę na tym co zrobiłem do tej pory. Dlatego też oto drugi (i ostatni) podrozdział.

    Opowieść o Delaronie
    Część II
    Rozdz.I

    Cz II "Jeden za Wszystkich, Wszyscy za Jednego"

    Delaron wychodził ze swej komnaty kierując się na plac znajdujący się przed zamkiem, ciągle myśląc o przeczytanym przed chwilą liście. Kiedy dotarł na miejsce ukazało mu się coś, czego się w ogóle nie spodziewał. Na placu stała kolumna ciężkozbrojnych jeźdźców, na których czele stał Gulidar, jeden z zaufanych doradców i oficerów lorda Garenholda. Kiedy Delaron podszedł do wojownika by zapytać o co chodzi mężczyzna złożył szczegółowy raport i wyjaśnienia zanim chłopak cokolwiek powiedział. Z jego słów wynikało, że od teraz to Delaron jest lordem i władcą Praven, i że ci wszyscy wojownicy są tu, by odeskortować go do Suno, gdzie czeka na niego lord Ulfarn Szlachetny. Delarona zastanawiało najbardziej to, skąd ten mąż wiedział o jego zadaniu. Szybko jednak pojął o co chodzi. Stary Garenhold nie pozostawiał niczego przypadkowi, dlatego też jeszcze przed bitwą wyjaśnił Gulidarowi co ma robić w razie jego śmierci. Chłopaka dziwił jednak brak jego wiernych towarzyszy, Aldariana i Moltara. Zapytał o to dowódcę oddziału. Jak się okazało, rycerze wyruszyli na patrol wraz z dziesięcioma innymi wojownikami. Mieli wrócić już za chwilę, jednak tak się nie stało. Kolejne godziny oczekiwania były dla Delarona koszmarem, który jak się okazało dopiero się zaczynał. O godzinie czternastej czasu calradiańskiego ( w przybliżeniu o naszej szesnastej) przez bramę przejechał ciężko raniony Moltar na swym wiernym koniu Dartorze. Tego Delaron obawiał się najbardziej. Patrol został zaatakowany, a Aldarian pojmany. Delaron nie mógł w to uwierzyć. Nigdy nie wyobrażał sobie, że jeden z jego przyjaciół może zginąć. Czuł się bezradny, jednak ta bezradność szybko przeminęła, bowiem teraz miał on jeszcze coś do powiedzenia w tej sprawie. Wciąż mógł uratować towarzysza. W tej chwili było to dla niego najważniejsze. Rozkazał natychmiastowy wyjazd z miasta. Zabrał ze sobą kilkunastu rycerzy. U jego boku stał Moltar, który po zażyciu ziół leczniczych czuł się znacznie lepiej. Wierzył on co prawda w Jedynego Boga, ale mimo to uważał, że tak zwane "wiedźmy" są znacznie bardziej pożyteczne niż mogło się to wydawać komukolwiek innemu. Zioła otrzymał od znajomej uzdrowicielki mieszkającej niedaleko miasta.
    Niedługo później oddział wyruszył. Jechali nieustannie przez wiele godzin, nigdy nie wątpiąc w to, że im się uda. Byli pewni, a przynajmniej Delaron był, że uda mu się ocalić przyjaciela. Po długiej wędrówce dotarli do niewielkiego wąwozu, w którym zauważyli światło. Jak się okazało było to ognisko i obóz Veagarów, niedaleko którego znajdował się las. Vaegarzy zakończyli wędrówkę ze zmęczenia i z obawy, że jakieś bestie z lasu ich zaatakują. Delaron sam podszedł bliżej mimo, że odradzał mu tego Moltar. Niedaleko ogniska ujrzał leżącego człowieka. Był to Aldarian. Delaron był pewny, że przyjaciel nie żyje. Opanowała go wielka żałość, która niemal natychmiast ustąpiła miejsca wielkiej, niemalże nieopanowanej żądzy zemsty. Rycerz rzucił się do szaleńczego ataku nie dosiadłszy pierwej swego najlepszego konia, Kardasa. Za nim ruszył Moltar, a zaraz po nim reszta wojowników, także spieszonych. Wróg nie spodziewał się ataku i gdy ujrzał szarżującego niczym stado byków Delarona począł uciekać, szybko jednak zajmując pozycje obronne. Vaegarzy znali dobrze zaciekłość Swadian, a szczególnie ich dowódców, dlatego nie było im  do śmiechu gdy Delaron dopadł pierwszego z nich przecinając go w pół z niemalże nadludzką siłą swym wspaniały mieczem, Daliarem. Po chwili wrogów dopadł także Moltar, miecznik przewspaniały, swym oburęcznym Kardulsem powalając dwóch wrogów. Do nich dołączyli po chwili pozostali wojacy, walcząc mężnie, ale ustępując w tym swym przewspaniałym dowódcą. Walka była niezwykle zaciekła. Przepełniony żądzom zemsty, która dawała mu niemal nadludzką siłę, Delaron zabił swym Daliarem dowódcę wroga skracając go o głowę. Nie ustępował mu w walce jego towarzysz Moltar, który swym Kardulsem kolejnego wroga zabił. Mimo swego męstwa padli niemal wszyscy Swadianie, dziesiątkując przy tym wrogów.
    Delaron ujrzał po chwili wielkiego Durdana, który to zabił wielu już jego ludzi. Rzucił się na wroga, zadając kolejne błyskawiczne ciosy. Przeciwnik był jednak niezwykle potężny i swym wielki toporem zahaczył o nogę Delarona niszcząc nagolenniki i rozpruwając ścięgna. Delaron zawył z bólu, szybko jednak zadał przeciwnikowi straszliwą zemstę, przecinając jego hełm, głowę i czaszkę na pół. Kiedy pewny już był, że wróg ucieknie widząc śmierć swego najprzedniejszego wojownika strzała przeszyła jego tulów przebijając płuco i wylatując z drugiej strony pięknego ciała wojownika. Delaron upadł, a ostatnie co widział to otwarte oczy Aldariana. On żył i był świadom tego co się stało. Obaj rozpaczali, będąc pewnymi śmierci swej jak  ich mężnego przyjaciela Moltara. W tem jednak z lasu wybiegli Rhodokowie rzucając się na Vaegarów i zabijając ich wszystkich. Więcej Delaron nie pamiętał, gdyż utracił wszelką świadomość. Zbudził się w swej komnacie...

    CDN

    Offline wesch96

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1450
    • Piwa: 6
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Kroniki Calradii
    « Odpowiedź #20 dnia: Grudnia 08, 2010, 18:52:02 »
    Ehhh, szkoda Moltara... Ciekawe co się stanie z Kardulsem i Dartorem.
    Miło by było znać hisotrię oręża, Delarona, którym niewątpliwie był Daliar, co nieco również chciałbym wiedzieć o wspaniałym "potworze" Vaegirskim - Durdana, również liczyłem na nieco barwniejszy pojednyek, ale cóż co ja mogę Ci tu narzekać, a samemu nic zbytnio nie wniosę, ogólnie część mi się spodobała (jak cholera!), ciekawe co będzię dalej z relacjami między buntującymi się Swadianami, a Rhodokami, czekam, na wzajemną pomoc, przykładowo: Rhodokowie potrzebują pomocy w walce z buntownikiem bądź Khergitami, wspólne akcje czasem ciche z łukiem u boku i sztyletem przy pasie. Ach. czekam z niecierpliwością, ale sądzę (iż tak jak teraz zupełnie) że mnie zaskoczysz zwrotami akcji i przedewszystkim kim jest znajoma zielarka? (żartuje...)
    "Jeśli będziesz rozpamiętywał to co było, to możesz stracić z oczu to co jest"

    www.pustamiska.pl

    Offline kargul

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 51
    • Piwa: 2
    Odp: Kroniki Calradii
    « Odpowiedź #21 dnia: Grudnia 08, 2010, 19:56:02 »
    Dzięki za komentarz, a co do pojedynku i innych opisów to od razu dodam, że wszystko to co opisałem było widziane oczyma przepełnionego furią Delarona, dlatego też opisy nie są zbyt dokładne. Jak już mówiłem (pisałem) wszystkie sceny widziane były oczami Delarona, który nie zwracał zbytnio uwagi na to co się dzieje, ale zajmował się głównie eksterminacją kolejnych przeciwników. W następnej części planuję także opisać dokładnie heroiczną śmieć Moltara i żałobę po niej, która mieszać się będzie z radością spowodowaną uratowaniem Aldariana. Co do oręża to historia ostrzy zarówno Delarona (Daliar) jak i Moltara (Karduls) zostanie poruszona i dokładniej opisana w kolejnych częściach. Ogólnie to losy Delarona i wydarzenia z nim związane będą odbywały się w niemal całej Calradii. A i oczywiście w następnej części nie zabraknie miejsca dla historii (skrótowej) Durdana, czyli takiego "Vaegarskiego Achillesa".

    EDIT Następna część pojawi się w weekend, ponieważ na razie nie mam zbyt wiele czasu aby napisać kolejny rozdział.
    « Ostatnia zmiana: Grudnia 09, 2010, 18:15:45 wysłana przez kargul »

    Offline wesch96

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1450
    • Piwa: 6
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Kroniki Calradii
    « Odpowiedź #22 dnia: Grudnia 08, 2010, 19:58:59 »
    Ehhh, czekam z niecierpliwością! Więcej życzeń jak narazie nie mam i nie powinienem już. Również czekam z niecierpliwością na część opisującą ustrój i jak już obiecałeś historię ludów (jk narazie Nordów wzorowo :))
    "Jeśli będziesz rozpamiętywał to co było, to możesz stracić z oczu to co jest"

    www.pustamiska.pl

    Offline Gacek3000

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 333
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    • NIE dla ACTA!
    Odp: Kroniki Calradii
    « Odpowiedź #23 dnia: Grudnia 11, 2010, 09:37:50 »
    [...] A i oczywiście w następnej części nie zabraknie miejsca dla historii (skrótowej) Durdana, czyli takiego "Vaegarskiego Achillesa".

    Powiedziałbym, że raczej "Vaegarskiego Ajaksa" bo w końcu jest wielkoludem. Bardzo podoba mi się opowiadanie. Liczę jednak na to, że się wszyscy odczepią od Vaegirów i zaatakują tych Swadian.

    Offline wesch96

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1450
    • Piwa: 6
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Kroniki Calradii
    « Odpowiedź #24 dnia: Grudnia 11, 2010, 12:11:53 »
    Bez powodów jakie wywoałały wojnę nie licz na takiego typu rzeczy, gdy się dowiemy o wszystkich smaczkach i przyczynach tejże inwazji, buntu.
    Ja jednak liczę, że powstańcy z pomocą Nordów, doprowadzą (niczym kozacy) do uniezależnienia, bądź przywilejów, lub zbyt "poniesieni" falą zwycięstw, ośmielą się zdobyć państwo Vaegirów.
    "Jeśli będziesz rozpamiętywał to co było, to możesz stracić z oczu to co jest"

    www.pustamiska.pl

    Offline kargul

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 51
    • Piwa: 2
    Odp: Kroniki Calradii
    « Odpowiedź #25 dnia: Grudnia 12, 2010, 16:35:09 »
    Witam wszystkich po raz kolejny i jak zwykle zacznę kolejny rozdział małą dawką wyjaśnień. A więc tak, co do opisów to postanowiłem, że na końcu opowieści umieszczę dokładne opisy kultur, bohaterów, bitew o których nie wspomniałem w kolejnych rozdziałach i tych, które miejsce miały przed wydarzeniami z opowieści tak jak to robił (mniej więcej) pan J.R.R Tolkien w Władcy Pierścieni. Zrobię tak, ponieważ wprowadzenie rozdziałów, które służyły by wyjaśnieniem prawdopodobnie znacznie spowolniłoby (jeśli nawet nie zatrzymało) na pewien czas akcję opowieści. Co do powodów wojny to jak już pisałem, najważniejszym z nich była żądza władzy Sandarian, której przeciwstawiał się ród Swadian. Veagarzy nie byli w żadnym wypadku najeźdźcami. Przybyli oni do Calradii zza gór chcąc wreszcie rozpocząć osiadłe życie. A, że wyszło im to całkiem nieźle to zanim ktokolwiek się o nich dowiedział zbudowali niemałą potęgę. Nic nie może jednak trwać wiecznie, tak też stało się tutaj. Sandarianie dowiedzieli się w końcu o nieproszonych gościach (którzy i tak nie stanowili dla nich zagrożenia i w dodatku mieszkali w pobliżu gór, gdzie ciągle trwała zima, a więc na terenach, które dla Sandarian i tak nie miały żadnej wartości) i postanowili się ich pozbyć, a że byli osłabieni walką z Khergitami i z Nordami, to jak dowiadujemy się z rozdziału drugiego części pierwszej ich plemię zostało unicestwione. Pozostali jedynie Swadianie posiadający dwa miasta (Suno i Praven), kilka fortów i wiosek, i jedną dużą fortecę. Powodem ich buntu przeciwko rodakom była nieudolność władz, która przejawiała się miedzy innymi w tym, że zamiast walczyć o przetrwanie to dowódcy zajmowali się przede wszystkim rozrywką. Vaegarzy, głównie za sprawą zaprzyjaźnionego ze Swadianami rodu Vaegirów postanowili dać im spokój i umocnić swoją pozycję na nowo zdobytych ziemiach. Mam nadzieję, że wyjaśniłem Wam powody wojny i to, dlaczego nikt nie zaatakuje i tak ledwo co trzymających się Swadian.
    A oto kolejny rozdział,


    Opowieść o Delaronie
    Cz.II
    Rozdz.II "Pokój, czyli zbawienie dla tych co idą na śmierć"

    Delaron zbudził się w swej komnacie, a przynajmniej tak mu się zdawało. Przy jego łożu leżał jego miecz, Daliar, którym to tak wiele żyć odebrał kilka dni temu. Chciał rozejrzeć się po komnacie, ale nie pozwalał mu na to dotkliwy ból. Rana od strzały już się zagoiła pozostawiając po sobie niewielką bliznę. Mimo to ból pozostał nie pozwalając rycerzowi wstać z łoża. Udało mu się jednak usiąść. Kiedy się rozejrzał, stwierdził, że to pomieszczenie nie jest jego komnatom. Był w zupełnie nieznanym przez siebie miejscu. Postanowił, że przestanie zawracać sobie tym głowę i spróbuje przypomnieć sobie wydarzenia minionych dni. Nagle przypomniał sobie bitwę i zaczął myśleć o tym co się stało. Zastanawiał się przede wszystkim co z jego przyjaciółmi. Po chwili jednak odrzwia komnaty otwarły się i do pomieszczenie weszło trzech mężczyzn. Jednego z nich Delaron rozpoznał od razu, był to bowiem Aldarian. Natychmiast jednak zaczął myśleć o Moltarze i jego poświęceniu. Zapytał przyjaciela co z nim, nie zwracając początkowo uwagi na pozostałych mężów. To co usłyszał sprawiło mu większy ból niż jakakolwiek rana. Moltar nie żył. Umarł jak bohater broniąc ze wszystkich sił zemdlonych przyjaciół, Aldariana i Delarona. Zginął od strzał wystrzelonych z Vaegarskich łuków. Rhodokowie nadeszli za późno by go także ocalić. Delaron rozpaczał, jednak o dziwo bardzo szybko przestał łkać i wyżalać się przyjacielowi. Był on bowiem już tak bardzo doświadczony przez życie, że zaczynał coraz mniejszą wagę przywiązywać to tego co było. Natychmiast po tym zwrócił oczy ku dwóm pozostałym mężom. W jednym rozpoznawał typowe Swadiańskie rysy twarzy. Miał on zielonkawe oczy, krótkie, czarne włosy i krótką brodę, która przyozdabiała wysmukła twarz. Wygląd drugiego mężczyzny zadziwił go jednak. Miał on długie, rude włosy i brodę, błękitne oczy, a jego twarz była niemalże cała usłana bliznami. Był on także dość niski, znacznie niższy od towarzysza. Delaron postanowił rozmówić się z przybyszami. Jak się potem okazało, to on był gościem, a nie tajemniczy mężczyźni. Znajdował się on bowiem w Suno, zaś Swadianin z którym rozmawiał był Ulfarnem Szlachetnym we własnej osobie. Delaron dowiedział się także, że ci Rhodokowie, którzy go ocalili byli zwiadowcami-ochotnikami wysłanymi przez lorda z rozkazem zbadania lasów.
    Zaś drugim mężczyzną okazał się być sam Firdfold Vaegir Potężny, będący przywódcą rodu Vaegirów. Przybył do Suno by rozmówić się i poznać ulubieńca swego przyjaciela, lorda Garenholda. Do rozmowy miało dojść po tym, jak Delaron się przebudził. Delaron zgodził się na rozmówienie się ze szlachetnym gościem. Rozmawiali długo o tym w jaki sposób zaprowadzić w Calradii pokój. Firdfold miał plan. Polegał on na tym, by połączone siły Swadian i Veagirów, wspieranych przez potężnych Rhodoków i Nordów odbiły większość zagarniętych przez Vaegarów ziem i wzmocniły się. Później zaatakowali by oni osłabionych Vearagów i raz na zawsze zakończyli by tyranię Wielkich Wodzów, którzy nękali swój własny lud. Gdyby plan się powiódł w Calradii zapanował by pokój, który trwałby wiele lat. Delaron zdawał sobie sprawę z potęgi Vaegirów, za którymi poszłaby nawet połowa Vaegarskiej potęgi. Jednak Swadianie wciąż byli za słabi, a wyhodowanie nowych, potężnych koni zajęłoby wiele lat. Przywódca Vaegirów rozważył to i zaproponował zawarcie pokoju z Wielkim Stepowym Księciem Nizarem I, który w tym czasie władał całym Południowym Stepem. Armia jego Khergitów była cierniem w Sandariańskich i Vaegarskich plecach od wielu lat. Delaron był całkowicie za takim planem, nie tylko dlatego, że miał spore szanse powodzenia, ale także dlatego, że z pomocą Nizara bez problemu odszukałby rodziców. Był jednak jeszcze jeden problem, a mianowicie kto będzie sprawował rządy w zjednoczonej Calradii. Odpowiedź na to pytanie nie tylko zadziwiła, ale niemalże zaszokowała Delarona, ponieważ według Firdfolda to właśnie on, a później jego potomkowie mieli rządzić w zjednoczonym imperium. Delaron nie mógł w to uwierzyć. On, syn zwykłego rolnika miał zostać cesarzem i sprawować rządy w zjednoczonej Calradii. Nie chciał się na to zgodzić, ale dyskusję przerwało wkroczenie do komnaty młodej Rhodoczki, Alariany. Mówiła ona o ataku na jedną z pobliskich wiosek i potrzebie natychmiastowej pomocy bezbronnej ludności. Delaron nie zważał jednak na słowa wojowniczki, gdyż jej uroda była tak wielka, że nie był w stanie powiedzieć ani słowa. Gdy został zapytany przez Aldariana, czy może walczyć, nic nie powiedział, tylko od razu powstał z łoża nie zważając na ból i pochwycił swój wierny miecz Daliar. Gdy wstał natychmiast wyruszył do zbrojowni, ciągle myśląc o dziewczynie, która widział przed chwilą. Gdy tylko założył pancerz ruszył po swego konia, Kardasa. Kiedy tylko go dosiadł skierował się na plac przed zamkiem szykując tę część swego oddziału, która nie zgięła do wymarszu. Obok niego stali Aldarian i Ulfarn. Po chwili wszyscy byli gotowi do wyruszenia na pomoc mieszkańcom pobliskiej wioski...

    CDN

    Offline wesch96

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1450
    • Piwa: 6
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Kroniki Calradii
    « Odpowiedź #26 dnia: Grudnia 12, 2010, 21:01:24 »
    Dyktatura Vaegirów, spisek i przewrót "pałacowy", hmmm ciekawe, myślę że do tamych bitew dzieli nas jeszcze parę obiecanych rozdziałów o kulturze i pochodzeniu rodów.
    Już czuję, że wątek miłosny będzie tutaj dotyczył przyszłego cesarza i naszą Alrianę, bądź ten atek, będzie niejasny, może Aldarian...
    Może jeszcze dokładny opis rozpadu, odłamu rodu Vaegirów z Firdfoldem na czele od ich ówczesnego państwa.
    Dziękuję za kolejną pociechę.
    "Jeśli będziesz rozpamiętywał to co było, to możesz stracić z oczu to co jest"

    www.pustamiska.pl

    Offline Moczymord

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 525
    • Piwa: -2
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Kroniki Calradii
    « Odpowiedź #27 dnia: Grudnia 16, 2010, 16:35:37 »
    Nom,nom,nom ogólnie fajnie czekam na następne xD
    Zbyt wysoka sygnaturka została usunięta. Tak w ogóle 450 pixeli to chyba nowy rekord

    Offline wesch96

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1450
    • Piwa: 6
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Kroniki Calradii
    « Odpowiedź #28 dnia: Grudnia 16, 2010, 22:59:33 »
    Błagam Cię jeżeli nie masz zamiaru wnieść czegoś konstruktywnego, a tylko okazać podziw, być może podziel się tym na priv.
    A ja ponawiam apel, mam nadzieję że teraz pominiemy trochę współczesne wydarzenia, aby oddać się lekturze tej obiecanej i jakże zaskakującej hisotrii rodów!
    Jest już przewidziany termin następnego rodziału?
    "Jeśli będziesz rozpamiętywał to co było, to możesz stracić z oczu to co jest"

    www.pustamiska.pl

    Offline kargul

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 51
    • Piwa: 2
    Odp: Kroniki Calradii
    « Odpowiedź #29 dnia: Grudnia 17, 2010, 16:02:34 »
    Nowy rozdział pojawi się w niedzielę lub poniedziałek. Będzie on dotyczył obiecanej historii rodów (parę dodatkowych szczegółów o Swadianach i dość obszerne informacje o Vaegirach i powodzie ich buntu, i spisku przeciwko rodakom), a także pojawi się w nim dalsza
    część losów Delarona no i wyjaśniona zostanie (przynajmniej częściowo) sprawa Alariany. Oprócz tego pojawią się informacje o potomstwie Galernholda Swadianina, a także los mieszkańców zaatakowanej wioski. Rozdział, który pojawi się tak jak już mówiłem w niedzielę i w poniedziałek (po namyśle podczas pisania tego posta postanowiłem, że będzie on dwuczęściowy, jedna część będzie o rodach, a druga o dalszych losach bohaterów) będzie ostatnim rozdziałem (i prawdopodobnie największym) części drugiej. Część trzecia zaś będzie poświęcona temu, czego jak na opowieść o wojnie brakowało, mowa oczywiście o dokładnym opisie trzech ostatnich bitew przed zjednoczeniem. Oczywiście w ostatnich rozdziałach opowieści nie będę pisał tylko o walkach. Pojawi się parę zwrotów akcji, kilku bohaterów zginie, kilku przeżyje i zwycięży w chwale, nie zabraknie oczywiście zdr... ehh i bym się wygadał. Ogólnie w ostatnich trzech rozdziałach planuję wprowadzić bardzo dynamiczną akcję zmiksowaną z opisami. Jak mi pójdzie ocenicie Wy. A skoro o tym mowa to proszę o pisanie obszerniejszych postów, gdyż jest to moja pierwsza opowieść i chciałbym wiedzieć co robię wg. Was źle, a co dobrze, aby uniknąć tych błędów i pomyłek w kolejnej opowieści. Bardzo cieszy mnie fakt, że podoba się Wam to co piszę i od razu powiadamiam, że na tym się nie skończy. Kolejna opowieść dotyczyć będzie historii zjednoczonej Calradii, w której nie zabraknie miejsca dla historii wolnego miasta Zendar. Aha co do opisu frakcji występujących w opowieści to tak jak pisałem pojawi się on na koniec "Opowieści o Delaronie" jako swoisty dodatek. Będzie on dość obszerny. A no i jak zwykle zapomniałem o czymś. Mianowicie przed rozpoczęciem historii cesarstwa mam zamiar napisać trzy krótkie opowieści o pozostałych plemionach. Będą one składały się z góra pięciu rozdziałów i opowiadały o władcach poszczególnych państw. Na razie to tyle mam nadzieję, że te informacje pomogą wam (nie :)) wytrwać do następnego rozdziału i nie tylko.