Ruszyła konwersja forum! Przez ten czas wyłączyliśmy możliwość pisania nowych postów, ale po zalogowaniu się można pisać na chacie. Poniżej znajdują się też linki do naszej grupy Steam i facebooka, gdzie również będą ogłoszenia. Modernizacja forum powinna zakończyć się najpóźniej do wtorku.

Najnowsze newsy z naszej strony:


    Polub nasz profil na facebooku! oraz dołącz do naszej Grupy STEAM

    Autor Wątek: Kroniki Calradii  (Przeczytany 14104 razy)

    Opis tematu:

    0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

    Offline kargul

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 51
    • Piwa: 2
    Kroniki Calradii
    « dnia: Listopada 27, 2010, 20:11:43 »
    Opowieść o Delaronie

    Prolog

    Wiele lat przed zjednoczeniem Calradii i powstaniem Wielkiego Cesarstwa w krainie tej żyło wiele wojowniczych plemion. Najpotężniejszymi były plemiona Vareagów i Sandarian W jednej z Sandariańskich wiosek żyła rodzina Umeriandów. Byli oni prostymi ludźmi żyjącymi z rolnictwa. Mieli oni syna o imieniu Delaron. Od najmłodszych lat chłopak marzył o tym, by uciec od ubóstwa i wyruszyć w świat. Nie wiedział, że los zdecyduje inaczej. Pewnego słonecznego dnia Delaron jak zwykle pomagał ojcu przy uprawie chmielu. Wioska w której mieszkali słynęła z doskonałego piwa. Dzień ten wydawał się nie różnić od innych. Dla większości wioski był to tylko kolejny dzień ciężkiej pracy, ale nie dla Delarona. Był to dzień jego 20 urodzin. Według starodawnego Sandariańskiego prawa wiek ten oznaczał, że chłopak stawał się mężczyzną i miał pełne prawo do opuszczenia wioski. W południe zwołano starszyznę osady na naradę. Postanowiono, że Delaron musi przejść próbę zanim opuści osadę. Jego zadaniem było zabicie i przyniesienie głowy wielkiego niedźwiedzia. Stało się jednak coś zupełnie innego. Kiedy chłopak żegnał się z rodziną wioskę zaatakowali bandyci. Delaron chciał pomóc w obronie osady, ale na samym początku starcia został ogłuszony przez jednego z grabieżców. Osada płonęła, a Delarona pojmano. Oprócz niego nikt nie przetrwał ataku.

    Ciąg dalszy nastąpi.
    « Ostatnia zmiana: Grudnia 28, 2010, 21:09:44 wysłana przez kargul »

    Offline Dravic

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 674
    • Piwa: -1
    Odp: Kroniki Calradii
    « Odpowiedź #1 dnia: Listopada 27, 2010, 22:10:39 »
    Uważasz, że parę słów wstępu, który jest TYPOWY i niczym nie zaskakuje, przyciągnie uwagę czytelników?

    Napisz najpierw powiedzmy 1 stronę A4 czcionką 12 z małymi marginesami i dopiero pokazuj co napisałeś.

    Ale Kroniki Calradii powiedzmy, że nie powinny traktować o życiu jednej osoby, chyba że królow/NPCtów ale przede wszystkim: państw.

    Sandarian - acoto? ;p
    -i oczywiście saga Sienkiewicza- Wiedźmin

    Offline MikiBar

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 713
    • Piwa: 1
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Kroniki Calradii
    « Odpowiedź #2 dnia: Listopada 27, 2010, 22:32:15 »
    Za mało tego. Dravic już o tym napisał. To wygląda jak część 1 rozdziału 1, na pewno nie na cały rozdział. Napisz więcej, i jak już kolega to ujął - niczym nowym nie zaskakuje.
    Jeśli piszesz kroniki Calradii, to brzmi to bardzo oficjalnie - więc wypadałoby zachować jak największy realizm (zmienianie nazw frakcji odpada). Opowieść o Delaronie, no dobra, życie Delarona, ale to w końcu kroniki CALRADII, a w Calradii Vareagów i Sandarian nie ma - są Vaegirowie i Swadianie. OFC zakładam, że zmiana była celowa (choć niepotrzebna), jeśli natomiast nie zrobiłeś tego celowo - nie ma sensu się brać za opowiadanie w świecie o którym nie masz pojęcia. :d

    Trudno to ocenić, bo jest tego za mało i nic nowego. Napisz przynajmniej 3 razy więcej to może coś z tego będzie.

    Jeśli szukasz natchnienia to zapraszam do mojego opowiadania: "Historia króla Ragnara". <--- link.

    Pozdrawiam i życzę powodzenia!

    Offline kargul

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 51
    • Piwa: 2
    Odp: Kroniki Calradii
    « Odpowiedź #3 dnia: Listopada 28, 2010, 12:56:38 »
    Dzięki za komentarze.Ogólnie rzecz biorąc sam uważam, że część pierwsza jest do bani :p. Zmiana nazw frakcji była celowa. Ta mała część opowieści jest traktowana prze ze mnie jak coś w rodzaju prologu. Jedak jak dobrze zauważyliście nazwa Kroniki Calradii nie pasuje do opowieści o jednej osobie. Dlatego też od razu powinienem napisać, że losy całej Calriadii  są w pewnym sensie z osobą Delarona powiązane. Nazwą Kroniki miałem i mam zamiar określać ciąg opowiadań mniej lub bardziej ze sobą powiązanych. No oczywiście mogłem o tym napisać na wstępie ale cóż, chyba się trochę zagalopowałem. Jeszcze raz dzięki za krytykę i oto właściwy początek dziejów Wielkiej Wojny.

    Opowieść o Delaronie

    Część I - Wojna, czyli przekleństwo każdej krainy.

    Rozdział I

    Delaron zbudził się. Na początku myślał, że wydarzenia minionych dni były tylko koszmarem, który już się skończył. Jednak kiedy rozejrzał się i ujrzał bandę ludzi otaczających go niczym wilki bezbronną ofiarę, zrozumiał, że to nie był sen. Na początku ogarnęła go wielka złość, która jednak szybko ustąpiła miejsca wielkiemu smutkowi i rozpaczy. Chłopak był pewny, że życie się dla niego skończyło i teraz będzie już tylko wielkie cierpienie i strach przed śmiercią, która mogła nastąpić w każdej chwili. Kiedy tak leżał usłyszał rozmowę dwóch bandytów. Usłyszał o wielkiej wojnie szalejącej w całej Calradii. Przez chwilę rozbójnicy mówili o niedawnym przemarszu wielkiej armii Varegów idących na wojnę z Sandarianami. Usłyszał także o buncie jednego z sandariańskich rodów - Swadian. Swadianie byli jednym z najbardziej znaczących rodów sandariański. Na ich czele stał słynący ze swej mądrości Garenchold Swadianin. Jego ród był dla Sandarian niezwykle ważny, gdyż to właśnie z niego wywodziła się najwspanialsza kawaleria, będąca zarazem dumą całego plemienia. Delaron był jednak pewny, że zbóje w końcu zaczną mówić o nim. I tak się stało. Po chwili bandyci zaczęli zastanawiać się co zrobić z więźniem. Postanowili sprzedać go na targu niewolników w stolicy największego sandariańskiego rodu Swadian. Miastem tym było Praven. Drugie co do wielkości sandariańskie miasto, zaraz po Wielkiej Stolicy Sargoth. Słynęło ono z największego w całym państwie targu niewolników. Rozpoczęła się podróż, której Delaron nie zapomniał przez bardzo długi czas. Bandyci ciągle wyśmiewali go i opowiadali o tym jaką przyjemność sprawiało im grabienie rodzimej wioski chłopaka. Kiedy w końcu dotarli. Delaron przypomniał sobie, jak kiedyś jego ojciec zabierze go do tego miasta. Praven było wspaniałe. Chłopak nigdy w życiu nie widział tak wielkich i to w dodatku kamiennych murów. Po kilku chwilach dotarli na targ żywym towarem. kiedy Delaron ujrzał ropacz i cierpienie ludzi, którym tak po prostu odebrano wolność, podobnie jak jemu, ogarnął go wielki smutek. Całkiem zmienił zdanie o mieście, które przed chwilą wydawało mu się takie wspaniałe. Chwilę później ujrzał jak jeden z bandytów, prawdopodobnie herszt bandy z kimś rozmawia. był to niewątpliwie handlarz niewolników. Chłopakowi udało się podsłuchać rozmowę. Okazało się, że miał wielkie szczęście, gdyż handlarz któremu chciano go sprzedać był wysłannikiem szlachetnego lorda Garencholda. Słynął on z tego jak dobrze i sprawiedliwie traktuje swoich niewolników. Po chwili stało się jednak coś dziwnego, czego Delaron nie zapomniał do końca życia. Handlarz nasłał na bandziorów straże uprzednio zabijając ich herszta. Po chwili chłopak stał z tajemniczym mężczyzną twarzą w twarz. Po krótkiej rozmowie podczas której opowiedział swoją histerię usłyszał dwa słowa, które były jak do tej pory najwspanialszą rzeczą, jaką mógł usłyszeć. "Jesteś wolny." powiedział mężczyzna. Jakby to nie wystarczyło by tchnąć w chłopaka nową nadzieję na to, że spełni swoje marzenia kupiec wyciągną rękę, w której trzymał niewielką sakiewkę. Kiedy mężczyzna odszedł Delaron otwożył woreczek i ujrzał około sto srebrnych dukatów i karteczkę na której pisało, że właśnie został przyjęty do jednego oddziałów kawalerii samego Garencholda Swadianina, a pieniądze to jego pierwszy żołd razem z "niewielkim" podarkiem od lorda. Chłopak czuł, że nareszcie staje się kimś więcej niż tylko zwykłym rolnikiem, że teraz jego przyszłość jest w jego rękach. Mogło to dziwić, ponieważ zostanie żołnierzem oznaczało, że czeka go wiele poświęceń. Było jednak inaczej. Żołnierze swadiańscy cieszyli się znacznie większą swobodą niż inni sandariańscy żołdacy, a wojownicy samego lorda po przejściu co prawda długiego i męczącego trenigu mieli pełne prawo do opuszczenia koszar i zamieszkania w Praven jako prawdziwi obywatele. Ich obowiązkiem było natychmiastowe stawienie się w koszarach na rozkaz lorda. Delaron bezzwłocznie udał się do lordowskiego garnizonu, by odebrać ekwipunek i przejść szkolenie. Nie zastanawiał się kim naprawdę był kupiec od którego dostał pieniądze i list, ale był pewny, że nie był on zwykłym handlarzem. Kiedy stawił się w koszarach otrzymał zbroję, oręż, oraz pięknego czarnego ogiera. Rozpoczynał trening jeździecki. Wychodziło mu to całkiem nieźle, ponieważ często patrolował konno okolicę rodzinnej wioski. Instruktorów walki zadziwiły najbardziej niezwykłe umiejętności Delarona zarówno w posługiwaniu się lancą jak i mieczem. Nikt z rodziny nie wiedział, że podczas jednego z codziennych patroli Delaron natrafił na opuszczone i złupione pole bitwy. Szczęśliwym trafem udało mu się znaleźć włócznię i miecz sandariański, posługiwania się którymi ćwiczył niemal w każdej wolnej chwili. Z rodziny wiedział o tym tylko ojciec Delarona, który zachęcał go do treningów. Chłopak dzięki temu szybko ukończył szkolenie zdobywając wiele niezbędnych w walce umiejętności. Nie wiedział, że już wkrótce będzie miał okazję je przetestować...

    CDN

    « Ostatnia zmiana: Listopada 28, 2010, 13:04:29 wysłana przez kargul »

    Offline MikiBar

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 713
    • Piwa: 1
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Kroniki Calradii
    « Odpowiedź #4 dnia: Listopada 28, 2010, 15:10:50 »
    Sandarianie i Vaegarzy to plemiona z których wywodzą się Swadianie i Vaegirzy, czyli to musi być daawno przed wydarzeniami z gry. Narazie mnie to zaciekawiło i będę czytał dalej. Powodzenia!

    Offline kargul

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 51
    • Piwa: 2
    Odp: Kroniki Calradii
    « Odpowiedź #5 dnia: Listopada 28, 2010, 19:05:10 »
    Dzięki za wsparcie i komentarze. Cieszy mnie, że ktoś zrozumiał o co chodzi z tymi plemionami.
    A oto ciąg dalszy historii Dalerona.

    "Opowieść o Delaronie"
    Cz.I
    Rozdział.II

    Lord Garenhold siedział przy stole w swojej komnacie. Próbował napisać list, jednak nie udawało mu się to. Wokoło niego leżało wiele zużytych kawałków pergaminu. Lord nie zważał jednak na niepowodzenia i próbował pisać dalej. W końcu udało mu się to i zakończył pisanie listu. Położył się kładą pergamin obok łoża.
    W Calradii rozpoczął się nowy dzień. Delaron opuścił koszary, ponieważ zakończył on trwający ponad rok trening. Przechadzał się po targowisku zastanawiając się nad tym co kupić na obiad. Praven było niezwykle bogatym miastem przez co wybór był ogromny. Można tam było kupić niemal wszystko, od zboża i chleba poczynając na winie i aksamicie kończąc. Delarona nie zastanawiało jednak to, co ma zjeść na obiad, ale to dlaczego co kilka tygodni podczas szkolenia otrzymywał anonimowe podarki w postaci kilkuset srebrnych dukatów. Najbardziej zastanawiał go jednak sam dobroczyńca. Domyślał się, że mógł nim być sam lord Garenhold lub tajemniczy kupiec, który dawno temu oddał mu wolność. Chłopak postanowił się tym więcej nie zamartwiać i wyruszył by spotkać człowieka, który niedawno zaoferował mu mieszkanie. Kiedy szedł tak przez kolejne ulice miasta usłyszał rozmowę dwóch ludzi. Rozważali oni ucieczkę z miasta. Delanor nie rozumiał, czemu niby mieli by to uczynić. Po chwili usłyszał ciąg dalszy dyskusji. Mężczyźni mówili o wielkiej, wielotysięcznej armii Vaegarów. Delaron zaczynał rozumieć o co chodzi. Najbardziej zadziwiła go jednak wieść o tym, że całe państwo Sandarian zostało przez wroga zajęte i złupione. Chłopak nie mógł w to uwierzyć. To była jednak prawda. Lord Garenhold przewidział to wiele lat zanim zbuntował się przeciwko Wielkiemu Wodzowi i jego baronom. Powodem była ich niekompetencja. Zajmowali się oni jedynie ucztami i rozrywką, podczas gdy państwo trawiła straszliwa wojna. Garenhold dobrze wiedział, że tym razem Vaegarzy zgromadzą największą armię na jaką ich stać i, że nie odpuszczą dopóki nie zniszczą Sandarian. Skąd lord to wiedział? Miał on przyjaciół pośród najznamienitszego Vaegarskiego rodu - Vaegirów. Tak samo jak Swadianie byli oni przeciwni wojnie i od lat marzyli o zjednoczeniu plemion w wielkie imperium.
    Garenhold jeszcze na długo przed początkiem trzyletniej już Vaegarskiej wyprawy wojennej zawarł sojusz z koczowniczym plemieniem Rhodoków. W zamian za pomoc w wojnie zaoferował im rozległe ziemie, na których mogliby stworzyć własne państwo.
    Rhodokowie przyjęli ofertę i w przeddzień ataku na Praven oddali pod komendę Swadianina tysięczną armię swoich najlepszych wojów.
    Delaron po chwili usłyszał niezwykły dźwięk, który go zadziwił. Były to dzwony na wieży strażniczej. Biły na alarm. Vaegarzy zbliżali się do miasta. Chłopak natychmiast wyruszył do koszar po drodze napotykając swych dwóch przyjaciół: Aldariana i Moltara. Kiedy stawił się w koszarach usłyszał rozkaz wsiadania na koń i wyruszenia do reszty oddziału lordowskiego stojącego za murami. Kiedy przekroczył bramę miasta ujrzał największą armię jaką w życiu widział. Lord Garenhold zebrał ponad 3 tysiące wojowników.
    Swadianie postanowili wydać wrogowi bitwę zanim ten się przegrupował. Daleron ledwo stanął w szeregu, usłyszał głos swego pana niosący się przez całe przyszłe pole bitwy."DO ATAKU!!!!", wykrzyknął z całą mocą lord. Swadiańska kawaleria ruszyła niemal miażdżąc pierwsze szeregi wrogów. Rhodokowie także szturmowali. Ich atak był straszliwy. Szarża ich wyglądała jak atak stada bawołów na drapieżniki próbujące zabić ich młode. Po obu stronach wojowie walczyli i ginęli honorowo. Nikt nie uciekał. Walczących rozdzielił dopiero rozkaz taktycznego odwrotu po obu stronach starcia. Podczas walki zginęło ponad 800 mężnych vaegarskich wojów i około 500 Rhodoków i Swadian. Delaronowi koledzy gratulowali męstwa. Podczas starcia zdobył on bowiem wrogi sztandar doznając przy tym rany od vaegarskiego łucznika.
    Vaegarowie nie byli tak doskonale zdyscyplinowani i zorganizowani jak Sandarianie, a co dopiero Swadianie, ale ich doskonali strzelcy potrafili przechylić szalę zwycięstwa na ich stronę.
    Po chwili doszło do kolejnego starcia. Wojownicy walczyli niczym lwy podczas polowania. W tej walce zginęło około 960 Vaegarów i ponad 800 Swadian i Rhodoków. Po chwili wydarzyło się coś strasznego. Do Vaegarów dołączyli straszliwi Nordowie słynący ze swego okrucieństwa. Wielu Swadian schroniło się w mieście. Na polu bitwy została tylko garść Swadiańskich jeźdźców i 420 Rhodoków. Podczas walki Delaron stracił swego wiernego rumaka. Lord Garenhold był ciężko ranny. Zawołał młodzieńca do siebie i dał mu list. Kazał mu go przeczytać, kiedy ten koszmar się skończy, po czym skonał. Delaron przejął dowodzenie nad wojownikami i rozkazał pozostałym jeźdźcom zejść z koni. Szarża byłaby samobójstwem wiec kazał swym ludziom uformować krąg i czekać na atak.
    Wojownicy byli przerażeni. Nawet waleczni Rhodokowie rozważali możliwość poddania się. Delaron postanowił wygłosić przemowę. Opowiedział w niej o męstwie poległych i żywych, o poświęceniu i śmierci w chwale. Jego słowa rozchodziły się po całym polu walki niczym odgłos tysięcy lecących ptaków. Usłyszeli go także Nordowie. Ich przywódca popatrzył na mężnych przeciwników, po czym wydał rozkaz do ataku. Wydawało się, że to już koniec. Setki Nordów wyruszyły do ataku. Jednak kiedy zbliżali się do szeregów Swadian stało się coś niezwykłego. Wojowie zatrzymali się i obrócili w stronę Vaeragów. Ich przywódca powiedział po chwili, że nie będą walczyć u boku ludzi bez honoru, którzy nawet przy pewnej wygranej gotowi są jeńców zabić.
    Los bitwy był przesądzony. Swadianie u boku Nordów zwyciężyli najeźdźców, po czym wyruszyli do miasta by świętować zwycięstwo i uczcić pamięć poległych. Przywódca Nordów zwał się Gladhorn i szybko zaprzyjaźnił się z mężnym Delaronem.
    Delaron nocą siedząc w swojej komnacie czytał list od lorda Garenholda...

    CDN

    Offline Dail Kabir

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 15
    • Piwa: 0
    Odp: Kroniki Calradii
    « Odpowiedź #6 dnia: Listopada 28, 2010, 19:25:57 »
    Opowiadanie nawet mnie zaciekawiło, dobry pomysł tylko jak dla mnie jest tutaj za mało opisów, uczuć, bardziej rozbudowanych zdań.

    "Lord Garenhold siedział przy stole w swojej komnacie. Próbował napisać list, jednak nie udawało mu się to. Wokoło niego leżało wiele zużytych kawałków pergaminu. Lord nie zważał jednak na niepowodzenia i próbował pisać dalej. W końcu udało mu się to i zakończył pisanie listu. Położył się kładą pergamin obok łoża." ? Całkowicie nie pasuję, psuje trochę klimat "jednak nie udawało mu się to" Ale ogólnie jest dobrze, pisz dalej.

    Offline kargul

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 51
    • Piwa: 2
    Odp: Kroniki Calradii
    « Odpowiedź #7 dnia: Listopada 28, 2010, 19:39:41 »
    Dzięki za komentarz, a co do listu to wszystko wyjaśni się w rozdziale I części drugiej, który planuje napisać jutro.

    Offline Gacek3000

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 333
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    • NIE dla ACTA!
    Odp: Kroniki Calradii
    « Odpowiedź #8 dnia: Listopada 29, 2010, 20:07:53 »
    Opowiadanie mnie zaciekawiło, ale jedna rzecz mnie martwi... Dlaczego wszyscy uwzięli się na Vaegirów? Co do reszty opowiadania, spodobał mi się wątek walecznych Rhodoków, którzy chcą własnego państwa i chciwych Swadian - wykorzystujących ich naiwność. Mam nadzieję, że wiesz co mam na myśli. Swadianie wykorzystają Rhodoków. Ci się zbuntują i dojdzie do walki ze Swadią. Oczywiści to są moje głośne myśli... Nie musisz się sugerować moimi propozycjami bo może wymyślisz coś ciekawszego.

    Offline kargul

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 51
    • Piwa: 2
    Odp: Kroniki Calradii
    « Odpowiedź #9 dnia: Listopada 30, 2010, 16:07:55 »
    No cóż dlatego, że chwilowo wena mnie opuściła postanowiłem wyjaśnić parę rzeczy. No to zacznijmy może od czasach w których rozgrywa się akcja "Opowieści o Delaronie". Jest to około 300-360 lat przed wydarzeniami znanymi z gry. Jest to końcowy okres "Ery wielkich Plemion" po którym rozpocznie się historia Wielkiego Cesarstwa Calradiańskiego. Historia Delarona łączy się z historią, a bynajmniej z ostatnimi latami Wielkiej Wojny, między Sandarianami, a Vaeragami. Wojna ta rozpoczęła się przybyciem Vaeragów do Calradii zza Wielkich Gór Północnych. Sandarianie, którzy i tak mieli już problemy między innymi z Khergitami i najeźdźcami z Nordlandu (jakby ktoś nie wiedział chodzi o Nordów xD). Rhodokowie nie dążyli na początku do założenia państwa. Ich walka o niepodległość zaczęła się na początku panowania Wielkiego Wodza Vaeragów Dalrondara, który uważał, że każdy kto nie jest jego przyjacielem, jest jego wrogiem. No ale wracając do przybycia Vaeragów, to nie byli oni najeźdźcami (bynajmniej do rozpoczęcia wojny przez Sandarian) i szukali miejsca, w którym mogli by wreszcie rozpocząć życie osiadłe. Zamieszkali oni na terenach w pobliżu gór parając się myślistwem. Sandarianie trochę źle zinterpretowali intencje przybyszów i rozpoczęli wojnę, która trwała prawie 320 lat.
    Wojnie sprzeciwiał się ród Swadian, który chciał usilnie zawrzeć pokój, mówiąc, że ciągłe wojny zniszczą plemię szybciej niż przybysze.
    Za pokojowym rozwiązaniem był także Vaegarski ród Vaegirów. Może (a nawet powinno) wydać się to dziwne. Ostatecznie w Wielkim Cesarstwie rządził cesarz, ale on był bardziej dowódcą armii niż dyplomatą, dlatego władzę sprawowały te dwa rody (każdy w swojej części cesarstwa). Oprócz tego cesarzem naprzemiennie zostawał członek jednego z rodów. Miało to zapobiec wojnie domowej, ale jak wiemy z wcześniejszych wersji gry, stało się wprost przeciwnie.
    Co do Rhodoków, to powiem tyle, że otrzymają ziemię, ale niekoniecznie spodoba im się uzależnienie od cesarstwa, które dodatkowo pod koniec istnienia zakończy się waśniami i atakami ze strony Swadii, która rozpocznie powolne wyniszczanie Rhodoków, aż do ich całkowitej (bynajmniej tak myśleli Swadianie) eksterminacji. Jak wiemy z gry Swadianie się pomylą i Rhodokowie utworzą coś w rodzaju republiki.
    Dokładniej dowiecie się wszystkiego z "Opowieści o Delaronie" i ze "Starego Cesarstwa" czyli drugiej planowanej przeze mnie opowieści.

    Offline wesch96

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1450
    • Piwa: 6
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Kroniki Calradii
    « Odpowiedź #10 dnia: Listopada 30, 2010, 21:43:26 »
    No, no przeczytałem, muszę przyznać bogate i kwieciste słownictwo!
    Ta ostatnia bitwa, nieco bajkowa, żołnierze którzy pod wpływem impulsu sprzeciwili się swoim sojusznikom nie mówie iż jest to niemożliwe, ale nieco nieprawdopodobne, nie mam mito tego żadnych, ale chciałbym nieco miec wgląd na politykę całej Calradii, jak narazie miód, gratuluję weny i polotu w twórczości i oby tak dalej :)
    Może teraz opisz wzburzonych Sarranidów toczących bitwy o zjednoczenie kraju przez (kogo chcesz) aby potem wesprzeć mężnych starajcych się o wyzwolenie Swadian, radziłbym tez opisać przyczyny buntu Sandrian.
    Wielce dziękuję za trochę pocieszenia i radości z takich powieści, legend.
    "Jeśli będziesz rozpamiętywał to co było, to możesz stracić z oczu to co jest"

    www.pustamiska.pl

    Offline kargul

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 51
    • Piwa: 2
    Odp: Kroniki Calradii
    « Odpowiedź #11 dnia: Grudnia 01, 2010, 13:27:23 »
    Jeszcze raz dzięki za komentarze. A co do polityki i dokładniejszych wyjaśnień to spróbuję zrobić to w kolejnych rozdziałach i kolejnych, znacznie mniejszych i skupiających się bardziej na opisaniu Calradii z tamtych czasów opowieściach. A oto ciąg dalszt przygód Delarona. Aha i od tego momentu zacznę nazywać także kolejne rozdziały, gdyż kolejna część w pewnym sensie tego wymaga.

    Opowieść o Delaronie
    Część II "Nowa nadzieja"
    Rozdział I "Zapomniana historia"

    Cz I "List"
    Delaron zaczął powoli czytać list. Kiedy skończył, był pewny, że jego treść jest tylko złudzeniem. Przeczytał wiadomość po raz kolejny. Nie mógł uwierzyć w to, o czym pisał lord.
    "Delaronie, mam nadzieję, będziesz czytasz ten list w swej komnacie, a nie w obozie wrogów. Postanowiłem opowiedzieć Ci prawdziwą historię twego rodu. Ponad trzy wieki temu ród Umeriandów był najpotężniejszym Sandariańskim rodem. Byli oni potężniejsi nawet od nas - Swadian. Jego członkowie byli ludźmi szlachetnymi i honorowymi. Zawsze kierowali się zasadami Kodeksu Wojownika. Najwspanialszym i najpotężniejszym Umeriandem był Radgar Mężny. Pieśni o nim i o jego męstwie znane były w całej Calradii. Nocami kobiety opowiadały dzieciom legendy o jego odwadze i oddaniu ludowi. Kochał swoją rodzinę i swoich braci Sandarian, ale było coś, o czym nigdy nie mówił, nawet rodzinie i przyjaciołom. W jego żyłach płynęła nordycka krew. Nordowie uznawani byli wtedy za barbarzyńców i okrutników. Radgar zdawał sobie z tego sprawę i dobrze wiedział, że tajemnica w końcu  wyjdzie na jaw, a wtedy jego ród zostanie przeklęty i wygnany. Nordowie wielokrotnie wysyłali wyprawy wojenne z Nordlandu, przez co nienawidzili ich wszyscy Calradianie. Prawda była inna. Lud ten szukał nowego domu, gdyż mieszkający za Bezkresnym Morzem Georianie od lat pragnęli zagarnąć ich ziemię, tak bogatą w rudy najróżniejsze i w kamienie szlachetne, słynące ze swego piękna. Radgar potajemnie zorganizował rodakom zza morza miejsce do życia w lasach w pobliżu wybrzeża. Niestety podczas rozładunku zapasów przez Nordów Sandarianie zauważyli ich i zaatakowali. Zabili wszystkich łącznie z twym dzielnym przodkiem.
    Niedługo po tym wydarzeniu ród Umeriandów został wyklęty i zamieszkał w wiosce niedaleko od Praven. Szybko zapomniano historię szlachetnego Radgara i jego tajemnicy. Twoi rodzice byli ostatnimi, którzy o tym pamiętali i od lat podtrzymywali tradycję rodową, składając modły za lud za wielką wodą, dlatego też zawsze chcieli, abyś nie czuł się jak nikt, jak ktoś bez znaczenia, jak ktoś kogo los nikogo nie obchodzi.
    Znałem twych rodziców i przyjaźniłem się z nimi. Twój ojciec nigdy nie opowiadał Ci o wyprawach wojennych na które go zabierałem, mówiąc Tobie, że to były zwykłe polowania. Prawda była inna. Nieraz ocalił mi on życie. Dlatego, kiedy dowiedział się ode mnie o planowanym przez Khergitów najeździe na waszą rodzinną wioskę od razu poprosił mnie o to, bym się tobą zaopiekował.  Tak Delaronie, ci najeźdźcy nie byli zwykłymi bandytami, tylko Khergickimi łupieżcami z Wschodniego Stepu.
    Jeżeli dziwi Cię, dlaczego rodzice nie uciekli, to odpowiem na to pytanie już teraz. Nie odeszli oni bo w ich żyłach płynęła nordycka krew i woleli zginąć, niż okryć siebie i swój ród hańbą.
    Prawda jest taka, że oni nie zginęli. Wiedziałem od tym od herszta bandy, która Was zaatakowała. Tak Chłopcze, to ja byłem tym kupcem, kiedy cię przywieźli, i to ja przysyłałem ci podarki podczas twego treningu. Przepraszam za to, że nie powiedziałem ci o rodzinie. Bałem się, że rzucisz wszystko i wyruszysz na jej poszukiwania. Teraz jednak jesteś gotowy. Idź i odnajdź rodziców. W twych rękach twój los, nie zapominaj o tym Chłopcze!!! Ale zanim wyruszysz pójdź do Suno, gdzie mój zaufany przyjaciel z wojskiem broni się dzielnie przed wrogiem. Ruszaj, w tobie nadzieja nie tylko twego rodu, nie tylko Swadian, nie tylko Sandarian, ale całej Calradii!!! Kiedy odnajdziesz rodzinę wyrusz do Khudan miasta na ziemiach dawniej należących do Khergitów. Tam znajdziesz ród Vaegirów. Porozmawiaj z nimi i zrób wszystko by zaprowadzić pokój na tej ziemi. Twych rodziców szukaj na bezkresnych stepach, w górach i wszędzie gdzie poprowadzi cie twe serce i twoi przyjaciele. Nie zapominaj o nich i pamiętaj, że nigdy, powtarzam NIGDY nie byłeś nikim, a teraz ruszaj by dopełnić swego losu, który tak wielką rolę dał ci w tej historii!!!"
    Delaron powoli wstał od stołu i wyszedł z komnaty. Zastanawiał się czy da radę, czy dokona tego wszystkiego. Po chwili przypomniał sobie to, co zawsze mówił mu ojciec i to, o czym pisał lord, to, że jego los jest w jego rękach i tylko on ma wpływ na to co się z nim stanie i czego dokona....

    CDN

    Offline wesch96

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1450
    • Piwa: 6
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Kroniki Calradii
    « Odpowiedź #12 dnia: Grudnia 01, 2010, 16:22:45 »
    To jest to... wprowadzasz naprawdę fajny klimat, ale teraz pojawia się kolejny wątek histoira samych Khergitów, mam nadzieję na opowieść o każdej nacji, jaki wódz scalił jedno plemię w Rhodoków, kto stworzył Khanat i jakie są jego historię, nie chodzi mi oto aby poświęcać im wielkie części, rozdziały, ale żeby wyszło Ci to tak sprawnie jak opisąłeś tutaj pocohdzenie Nordów, choź chciałbym liznąć nieco samego założyciela, wiem wiem wymagam a nic nie daję... Również z niecierpliwością czekam na rozmowy przyjaciół, sekretne napady Khergickich szpiegów, co zrobią Vaegirowie, kim jest tajemniczy przyjaciel z Suno, czy zostanie w przyszłości jego kompanem w wojnach, czego będzie się dowiadywał o swoim rodzie, stare zapiski, może znajdzie miecz rodu (trochę banał, ale nadaje smaczku)... Achhh wyszło trzeba przyznać ale proszę o więcej... Mam nadzieję, że pomogłem i dałem trop :) Powodzenia
    "Jeśli będziesz rozpamiętywał to co było, to możesz stracić z oczu to co jest"

    www.pustamiska.pl

    Offline kargul

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 51
    • Piwa: 2
    Odp: Kroniki Calradii
    « Odpowiedź #13 dnia: Grudnia 01, 2010, 18:09:06 »
    W "Opowieści o Delaronie" pojawią się informacje o każdej z frakcji znanej z gry (oprócz Sarranidów, o których mam zamiar napisać oddzielną opowieść głównie dlatego, że nie posiadam Warbanda i nie wiem nic o ich kulturze. Warbanda kupię gdzieś za miesiąc).
    Nie będą to zbyt szczegółowe opisy, ale pojawią się wzmianki i krótkie wstawki opowiadające o ich kulturze i zachowaniach. Tak w ogóle to planuję napisać po jednej krótkiej opowieści (nie większej niż 5 rozdziałów) dla każdego z państw. Będą one dokładnie opisywać historię, kulturę i obyczaje poszczególnych ludów. Co do motywu zapomnianej historii rodu bohatera to będę go rozwijał i łączył z innymi tak aby scalić to w jedną spójną całość, zarazem dodając najróżniejsze smaczki i inne tego typu rzeczy, aby pokazać jak wielkie znaczenie w opowieści ma pochodzenie Delarona. Ogólnie to planuję dodać motyw zaginionych relikwii rodu. Nie będą to jakieś niezwykłe magiczne bajery. Ograniczać będą się one do najróżniejszego ekwipunku jak np. róg wojenny (rozważam możliwość dodania motywu zjednoczenia się z Nordami i walki o ich niepodległość). Oczywiście w opowieści znajdzie się także miejsce dla Zendaru, miasta, które będzie miało ogromne znaczenie dla całej zjednoczonej już wtedy Calradii.

    Offline wesch96

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1450
    • Piwa: 6
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Kroniki Calradii
    « Odpowiedź #14 dnia: Grudnia 01, 2010, 18:11:54 »
    Czyli narazie wszystko idzie po mojej myśli... WEEEEE
    A co z relacjami między Delaronem, a jego przyjaciółmi Aldarianem i Moltarem?
    Dzięki i proszę dawaj następny podrodział !!
    "Jeśli będziesz rozpamiętywał to co było, to możesz stracić z oczu to co jest"

    www.pustamiska.pl