Jeszcze raz dzięki za komentarze. A co do polityki i dokładniejszych wyjaśnień to spróbuję zrobić to w kolejnych rozdziałach i kolejnych, znacznie mniejszych i skupiających się bardziej na opisaniu Calradii z tamtych czasów opowieściach. A oto ciąg dalszt przygód Delarona. Aha i od tego momentu zacznę nazywać także kolejne rozdziały, gdyż kolejna część w pewnym sensie tego wymaga.
Opowieść o Delaronie
Część II "Nowa nadzieja"
Rozdział I "Zapomniana historia"
Cz I "List"
Delaron zaczął powoli czytać list. Kiedy skończył, był pewny, że jego treść jest tylko złudzeniem. Przeczytał wiadomość po raz kolejny. Nie mógł uwierzyć w to, o czym pisał lord.
"Delaronie, mam nadzieję, będziesz czytasz ten list w swej komnacie, a nie w obozie wrogów. Postanowiłem opowiedzieć Ci prawdziwą historię twego rodu. Ponad trzy wieki temu ród Umeriandów był najpotężniejszym Sandariańskim rodem. Byli oni potężniejsi nawet od nas - Swadian. Jego członkowie byli ludźmi szlachetnymi i honorowymi. Zawsze kierowali się zasadami Kodeksu Wojownika. Najwspanialszym i najpotężniejszym Umeriandem był Radgar Mężny. Pieśni o nim i o jego męstwie znane były w całej Calradii. Nocami kobiety opowiadały dzieciom legendy o jego odwadze i oddaniu ludowi. Kochał swoją rodzinę i swoich braci Sandarian, ale było coś, o czym nigdy nie mówił, nawet rodzinie i przyjaciołom. W jego żyłach płynęła nordycka krew. Nordowie uznawani byli wtedy za barbarzyńców i okrutników. Radgar zdawał sobie z tego sprawę i dobrze wiedział, że tajemnica w końcu wyjdzie na jaw, a wtedy jego ród zostanie przeklęty i wygnany. Nordowie wielokrotnie wysyłali wyprawy wojenne z Nordlandu, przez co nienawidzili ich wszyscy Calradianie. Prawda była inna. Lud ten szukał nowego domu, gdyż mieszkający za Bezkresnym Morzem Georianie od lat pragnęli zagarnąć ich ziemię, tak bogatą w rudy najróżniejsze i w kamienie szlachetne, słynące ze swego piękna. Radgar potajemnie zorganizował rodakom zza morza miejsce do życia w lasach w pobliżu wybrzeża. Niestety podczas rozładunku zapasów przez Nordów Sandarianie zauważyli ich i zaatakowali. Zabili wszystkich łącznie z twym dzielnym przodkiem.
Niedługo po tym wydarzeniu ród Umeriandów został wyklęty i zamieszkał w wiosce niedaleko od Praven. Szybko zapomniano historię szlachetnego Radgara i jego tajemnicy. Twoi rodzice byli ostatnimi, którzy o tym pamiętali i od lat podtrzymywali tradycję rodową, składając modły za lud za wielką wodą, dlatego też zawsze chcieli, abyś nie czuł się jak nikt, jak ktoś bez znaczenia, jak ktoś kogo los nikogo nie obchodzi.
Znałem twych rodziców i przyjaźniłem się z nimi. Twój ojciec nigdy nie opowiadał Ci o wyprawach wojennych na które go zabierałem, mówiąc Tobie, że to były zwykłe polowania. Prawda była inna. Nieraz ocalił mi on życie. Dlatego, kiedy dowiedział się ode mnie o planowanym przez Khergitów najeździe na waszą rodzinną wioskę od razu poprosił mnie o to, bym się tobą zaopiekował. Tak Delaronie, ci najeźdźcy nie byli zwykłymi bandytami, tylko Khergickimi łupieżcami z Wschodniego Stepu.
Jeżeli dziwi Cię, dlaczego rodzice nie uciekli, to odpowiem na to pytanie już teraz. Nie odeszli oni bo w ich żyłach płynęła nordycka krew i woleli zginąć, niż okryć siebie i swój ród hańbą.
Prawda jest taka, że oni nie zginęli. Wiedziałem od tym od herszta bandy, która Was zaatakowała. Tak Chłopcze, to ja byłem tym kupcem, kiedy cię przywieźli, i to ja przysyłałem ci podarki podczas twego treningu. Przepraszam za to, że nie powiedziałem ci o rodzinie. Bałem się, że rzucisz wszystko i wyruszysz na jej poszukiwania. Teraz jednak jesteś gotowy. Idź i odnajdź rodziców. W twych rękach twój los, nie zapominaj o tym Chłopcze!!! Ale zanim wyruszysz pójdź do Suno, gdzie mój zaufany przyjaciel z wojskiem broni się dzielnie przed wrogiem. Ruszaj, w tobie nadzieja nie tylko twego rodu, nie tylko Swadian, nie tylko Sandarian, ale całej Calradii!!! Kiedy odnajdziesz rodzinę wyrusz do Khudan miasta na ziemiach dawniej należących do Khergitów. Tam znajdziesz ród Vaegirów. Porozmawiaj z nimi i zrób wszystko by zaprowadzić pokój na tej ziemi. Twych rodziców szukaj na bezkresnych stepach, w górach i wszędzie gdzie poprowadzi cie twe serce i twoi przyjaciele. Nie zapominaj o nich i pamiętaj, że nigdy, powtarzam NIGDY nie byłeś nikim, a teraz ruszaj by dopełnić swego losu, który tak wielką rolę dał ci w tej historii!!!"
Delaron powoli wstał od stołu i wyszedł z komnaty. Zastanawiał się czy da radę, czy dokona tego wszystkiego. Po chwili przypomniał sobie to, co zawsze mówił mu ojciec i to, o czym pisał lord, to, że jego los jest w jego rękach i tylko on ma wpływ na to co się z nim stanie i czego dokona....
CDN