Ja także pisałem, że ta gra jest tak losowa, że niekiedy rzygać się chce. Sam grając kiedyś z oddziałem huskarli zauważałem, jak w debilny sposób potrafią ginąć (zresztą nie tylko oni). Gdybym nie miał zmaksowanego medyka, to zapewne po niejednym starciu, w którym przeciwnik zdąży podejść do ich szeregu, miałbym straty wśród nich.
Ostatnio pograłem sobie w singla, by sprawdzić łowców głów. Ku mojemu zaskoczeniu ich elitarna jednostka - Slaver Chief - to koks, jakich mało, a to za sprawą potężnego jednoręcznego młotka (rhodoccy sierżanci z takimi biegają) oraz warhorse'a. Jak na jednostkę przystosowaną do łapania jeńców sprawuje się idealnie, bo nie dość, że taranuje każdego, to jeszcze sprawnie wywija bronią.
Siostry miecza... Owszem posiadają najlepszą z możliwych zbroi oraz buty, ale... ich statystki nie są zbyt imponujące (byle bandzior ma lepsze), więc nie wysyłałbym ich na pierwszy front.
Btw. Ta gra ukazuje "takie" realia historyczne, że aż się śmiać chce. Niby jakim cudem wieśniak, który rzucił widły, mówiąc "a pier***e ten wasz obornik" stał się w przeciągu kilku dni/tygodni. rycerzem i skąd niby wziął taki ekwipunek? Może niektóre przedmioty odzwierciedlają realia historyczne na przełomie wieku, w którym rozgrywa się akcja M&B... W zasadzie tyle.
Pozdrawiam!