Powiem to tak... Nie wiem co za problemy macie, da się bardzo szybko zarobić u mnie w warbandzie... Jak zaczynam? Nie jestem żadnym handlarzem i tak dalej, niee. Od tego będę miał potem ludzi. Na chwile obecną z samych faktorii jedwabiu (z barwnikami) mam zysku 6k na miesiąc - nie jestem niczyim pachołkiem. :p
Robimy u kupca te początkowe questy, już wtedy dostajemy trochę hajsu i przy okazji zbieramy pięciu typa (radzę więcej). Zawsze zaczynałem w Sargoth, nie wiem czemu, ale gdy uzbieramy dosyć party(15-20 nordów na drugim poziomie rozwoju [raz łucznik raz piechociarz] wystarczy) Można lecieć do CURAW.
I TU ZACZYNA SIĘ ZABAWA :D
Sprawa wygląda prosto - gdy napadają nas bandyci ustawiamy w pierwszym rzędzie piechotę, w drugim łuczników (polecam kombinację klawiszy "0 F1 F1 2 F2 F3 czyli Wszyscy utrzymać tę pozycję Łucznicy 10 kroków do tyłu), najlepiej albo na otwartym terenie, albo tak, by nasi ludzie zdążyli zająć korzystną pozycję - np. Na górce, tak, by przeciwnik musiał pedałować powoli podczas gdy łucznicy go szarpią. Gdy wrogie mendy zbliżą się do naszej piechoty na 10-20 kroków wysyłamy ich do ataku (1 F1 F3) I NIE DAJEMY IM SIĘ ODDALAĆ - za przeciwnikiem też lepiej nie gonić, gdyby zdarzył się jakiś maruder - może wykończyć nam cennych łuczników.
Tak dobijamy do Curaw, w którym... kupujemy żelazo za max 150 denarów. Powinniście tyle mieć. Jeżeli żelazo jest droższe - można odczekać dzień czy dwa, aż cena spadnie. Z Curaw lecimy prosto do Sargoth, w którym opylamy żelazo(powinno wtedy stać w okolicach 300-350), kupujemy najtańszy szit do jedzenia(chyba, że mamy jeszcze powyżej połowy pierwotnego stanu) i sprzedajemy żelazo kupując len (na początku powinien oscylować w granicy 36-50 denarów za sztukę - biorąc pod uwagę, że sprzedamy go w curaw za 100-130 mamy 2-5krotne przebicie. Przy okazji dobrze zostawić sobie 50-60 denarów by zrekrutować kolejnych pachołków. I tak latamy, w Curaw kupujemy żelazo by sprzedać/wymienić je na len. Warto pamiętać o uzbieraniu ekipy w okolicach 30-50 chłopa - przy wysokich morale prędkość nieznacznie się różni, a bandyty dadzą nam spokój.
Warto też pojeździć po lordach i zobaczyć czy któryś nie ma podatków do zebrania - na start jest to masa gotówki, pod warunkiem, że ma się 4-6 ludzi - w pojedynkę zostaniemy zasypani kamieniami i lipa ze zbierania.
Nie jestem amatorem walenia kółek po całej Calradii - nie zawsze jest wszędzie to co chcemy, i możemy wyjść jeszcze na minus.
Początkowa trasa poniżej. Cyferki w nawiasie podpowiadają za ile opyla się na początku (max) kupić dany towar.
Curaw - Żelazo(120) -> sprzedajemy je w lokacji niżej, ewentualnie w okolicznych miastach - w Reyvadin da się czasem spotkać ceny w okolicach 380 denarów(!!). Niestety, to nieczęste zjawisko. Liczba
Sargoth, Kwynn(wioska nieopodal Sargoth) - Len(60) -> kupując żelazo w Curaw robimy sobie tam piękną baze denarkową - to znaczy, że zostawiamy kase tam, i nie trzeba latać po zbrojmistrzach czy płatnerzach by wyciągnąć jak najwięcej. Sprzedajemy więc len tam, co najmniej za stówkę - jeżeli cena jest niska - czekamy.
Tak można dorobić się baaardzo łatwo dużej kasiory. Nie plądrujcie wiosek! Róbcie dla nich questy - ja mając moją pierwszą wiochę na +100 mogłem czasem zrekrutować 44 rhodockie jednostki na drugim chyba poziomie. Mając na +10 już zamiast 2-4 pachołków można natrafić się na dziesięć. Jeżeli wieśmaki chcą nam dać to co im zostało - odmawiamy. Szkoląc pajaców do walki z bandytami dostajemy +3 za samo podjęcie się zadania, +3 za odparcie bandytów i +3 za odmowę przyjęcia darów. Do czego zmierzam? Ano do tego, że nawet będąc marszałkiem możemy stracić trochę wojska podczas bitew. Można wtedy szybko odrobić sobię armię jeżdżąc po okolicznych wsiach.
Na rok czasu w grze mam 6k zarobków z samych faktorii(kupuję tylko farbyki w których barwi się jedwab - koszt założenia to 10k, jedna taka fabryka zwraca nam koszty utrzymania naszych pajaców w ilości ~60), mam dosyć opancerzoną postkę(z 80 tysi na zbroje i miecze poszło) I NIE JESTEM WASALEM ŻADNEGO PAŃSTWA. To dosyć ważne - żaden pajac nie wezwie mnie na bitkę, mogę mieć faktorie w każdym mieście (podczas wojny wrogie miasto nie daje Ci hajsu za fabryki) no i nikt mnie nie goni.
Co do dalszej trasy - polecam wybrać się do Tulgi z pokaźnym zapasem gotówki - Można tam tanio kupić przyprawy(max 550) i sól (max 120). Sprzedajemy wszystko w Curaw - mało który kupiec w innym mieście ma zapasy gotówki przekraczające 2k, a może nam wyjść z samych przypraw koło 8k hajsu (za 9-12 worków).
Wtedy zobaczycie, że nagle ilość denarów w Curaw zacznie się drastycznie mniejszyć... ^^ Po kilku takich kursach(oczywiście dalej biorąc żelazo po ładnej cenie na wymianę) z 44k hajsu w Curaw zrobiło się zero - za to Tulga zaczęła się bogacić. I tu kolejny trick - od czasu do czasu można przejechać się do Suno po oliwę(max 350) by opylić ją z powodzeniem w Tuldze za ceny często przekraczające 500.
Kilka ssów:
http://screenshot.sh/m7UDcLiUXpp3T - ładna cena żelaza w Curaw...
http://screenshot.sh/ouxDVE9Llkg91 - dochody z moich faktorii. Wszystko kupione z zysków - bez cheatów czy innych wspomagaczy. W oczekiwaniu na zmianę ceny w Curaw.
http://screenshot.sh/ovXxe9QNlHE5f - ...a na drugi dzień już taka masakra cenowa. W sam raz dla nowych.
http://screenshot.sh/mE78NXxLGx4Mx - Tutaj akurat pięknie widać ile nas wyjdzie zysk sprzedając żelastwo w Sargoth.
http://screenshot.sh/oeW0RSiQSUuBP - Cena soli w Tuldze...
http://screenshot.sh/ovZlqsWnMm2W7 - i cena sprzedaży w Rivacheg.
Co do umiejętności - w Handlu mam cztery punkty i więcej nie daję. Czemu? Bo mam ekipę towarzyszy którzy się nie gryzą (Marnid, Deshavi, Nizar, Jeremus, Ymira - IDEALNY skład, nie ma ŻADNYCH spin, NIKT NIKOGO nie ciśnie) i wszystkie umiejętności drużyny daję właśnie im - mi pozwala to rozwijać moją postać, a oni czy są bici czy nie, to nie ma wpływu - 2-3 dni obozu(akurat się książkę przeczyta) i znów żyją :p Oczywiście, mając zarobki rzędu 5k z fabryk i 40k z handlu na tydzień (da się tyle uzbierać) kupiłem im zbroje i inne takie, ale to słabiaki i mają po 6 siły, więc nic dobrego nie założą.
Protip - jeżeli chcemy zarobić a przy okazji podexpić party, to znajdujemy na wybrzeżu Korsarski okręt (trzeba mieć drużynę co najmniej 50 chłopa). Korsarze ciągną do tej kryjówki jak muchy do mięsa, ale zazwyczaj uciekają. Czekamy więc do nocy, i wtedy gdy któryś się zagapi to łapiemy go i nawracamy.
http://screenshot.sh/m7P4GX7lvVtex Tutaj ładnie widać jak już jeden ucieka.
http://screenshot.sh/mKNxFbCOakl8V W nocy z kolei ci lądowi marynarze mają mniejsze pole widzenia niż ja (no ale Deshavi ma tam jakąś umiejkę na 3 czy 4tym poziomie więc też widzę więcej) więc tylko trzeba poczekać aż troszkę bliżej podejdą i wtedy pogonić tego, który rusza się najwolniej - przy odrobince szczęścia złapiemy nie tylko jego, ale i tych dookoła (xxx dołączył do bitwy po stronie wroga).
http://screenshot.sh/mMyqxRUUEO1Zf to, o czym mówiłem wyżej (+ kolejny podatek wpadł :p )
http://screenshot.sh/m7OOt7wwpSlDr A tutaj widać to o czym mówiłem - ustawienie wojsk. Przy okazji samemu można pojechać i trochę natłuc poziomów - jeżeli mamy dobrego konia to nie zdechniemy (o ile nie wlecimy z pełnej epy w całą grupę - to zazwyczaj kończy się utknięciem i wyniesieniem z pola walki przez pachołków).
To chyba tyle - opisałem tu wszystko jeżeli chodzi o zarabianie dla początkującego gracza - jeżeli widzimy też, że sprzedawca ma czegoś dużo to kliknięcie "oszacuj ceny" nie boli. Warto mieć zawsze kartkę, i spisywać co gdzie i jak, za ile kupiliśmy minimalnie a za ile maksymalnie (len np kupuję od 30 do 60 - średnia 45 za szt a sprzedaję od 120-90 - średnia 90 za sztukę(czasem mniej, zależy - ważne, by nie sprzedać za mniej niż za zapłacone.)
I PAMIĘTAJCIE - CZEKANIE TO PODSTAWA. Czasem zdarzy się tak, że w Curaw nie będzie żelaza, albo będzie cena wywalona w kosmos - wystarczy poczekać kilka dni (książkę można przeczytać[w grze], iść do kibelka czy ziemniaka obrać). A czasem zdarzy się tak, że nie wiemy gdzie będzie atrakcyjniesza cena, a kupcy już nie mają hajsu - wtedy też lepiej poczekać, bo jak zaczniemy jeździć to się w końcu pogubimy i i tak kiszka.
To takie moje małe protipy. Może nie wszystko zalicza się typowo do "Handlu", ale opisałem wszystkie tajniki - a więc werbunek eskorty, ceny, expienie jednostek potrzebnych do eskorty, nawet najlepszy team w grze(nic nie zaszkodzi maxować Marnidowi Handlu, a Jeremus szybko uzdrowi nam pachołków potrzebnych do eskorty). Pamiętajcie - najlepiej żyć ze wszystkimi w zgodzie, nie plądrować, ale zająć się handlem, zabijać bandytów, pomagać wieśmakom i wygrywać w turniejach(renoma jest git).
Nie sądziłem, że mój pierwszy post na tym forum będzie aż tak długi, ale gdy widzę, że niektórzy nie dają sobie rady - wolałem opisać wszystko.