Bełkot i bzdurne porównywania. :P Kradzież = idziesz do sklepu i zakosisz pudełko z grą = producent stratny, wydawca stratny, sklep stratny = złodziej zysk. Piractwo (czym się to określa) ktoś kupuję oryginał (buli $$$), ktoś kopiuje oryginał, ktoś poświęca czas na złamanie bzdurnych zabezpieczeń, ktoś poświęca czas na udostępnienie ($$$ na prąd), trzeba mieć przeważnie internet ($$$ na internet + reklamy zachęcające do ściągania gier i filmów dzięki dostawcy, a wiadomo co to dotyczy :P), kolejne $$$ na prąd by to ściągnąć, przeważnie chce się to na coś nagrać $$$ na płytkę z wliczonymi $$$ przeznaczonych na wszelkiej maści ochrony twórców. Co dalej? Opcja A: Gra jest do pupy mimo boskich recenzji i znośnego demo = wywalić bo szkoda miejsca na dysku. Opcja B: Gra jest genialna, ale w tej chwili mnie nie stać = kupuje w wszelkiej maści "superklasyce" po 30-40zł. Opcja C: Gra jest genialna, zasuwa do sklepu by mieć dostęp do multiplayera. Opcja D: Mam słabe oceny w podstawówce i mi rodzice nie kupią gry :D. Zyskuje więc najbardziej ten producent który tworzy dobre gry, a ten co gnioty niech dziadzieje, a nie ludzi naciąga. :P
Nie ma tu słowa "bo ktoś bez gier nie potrafi wytrzymać" tylko "ściągnij, pograj, zakup". Czyli wiesz co kupujesz i rozwijasz rynek dobrych gier.