Dla mnie kradzież w przypadku piractwa jest wtedy, gdy ktoś zarabia na cudzej twórczości. Czyli prosto mówiąc sprzedaje skopiowany produkt by nabić własny portfel. :P Co innego dobrowolne rozpowszechnianie, ktoś w końcu za to zapłacił. To tak jakby ktoś pożyczył Ci swój rower za frajer, jak fajnie się jeździ to też sobie kupie. Ale jakoś producenci rowerów nie żądają numerowania tyłków i przypisywania bzdurnymi regulaminami płytki do jednego komputera czy użytkownika. :P