Jak założyć własne państwo nie będąc nigdy wasalem?
Bardzo prosto.
Zatrudniamy się jako najemnik wszystko jedno gdzie. Pieniądze małe, ale za to możemy uczestniczyć w wojnach swojego pracodawcy bez konsekwencji w przypadku gdy skończymy działalność najemniczą. Następnie zaczynamy zakładać faktorię w każdym mieście. Najtrudniej założyć pierwszą działalność gospodarczą, dalej idzie łatwiej. Na samym początku nie warto rekrutować maksymalnej ilości żołnierzy bo pieniądze bardziej są potrzebne na faktorię dlatego wystarczy jak mamy armię zdolną pokonać bandytów a na lordów przyjdzie czas. W większości miast najdroższa faktoria przynosi najwięcej zysku, ale są wyjątki więc lepiej zapytać przed zakupem mistrza gildii o zyski z faktorii, np. w Jelkali garbarnia przynosi największy zysk. Z każdą nową faktorią możemy rekrutować coraz więcej żołnierzy ale tak by co tydzień zyski z fabryk były wyższe niż żołd. Oczywiście przez ten czas gdy jesteśmy najemnikiem poprawiamy sobie relacje z Lordami, wioskami mając już własne państwo nie będzie na to czasu. W odróżnieniu od wasala najemnik dostaje dużo więcej misji dlatego nawet jak chcesz być w przyszłości wasalem lepiej zahaczyć o najemnictwo.
Jak wszystko idzie zgodnie z planem po roku mamy w każdym mieście faktorię 100000 w kieszeni
najlepszy ekwipunek i 100 wyszkolonych wojaków mogących podbić twierdzę która się stanie pierwszą stolicą twojego państwa i nadal dzięki faktorii co tydzień zarabiamy. Ważne by o faktoriach pomyśleć przed założeniem własnego państwa a nie po i rozpaczać jakie one są drogie, bo nie są.
Podsumowując: najpierw faktorie później wojsko na końcu własne państwo.
Teraz najtrudniejsza część w całej grze, podbicie i obronienie pierwszej twierdzy, kolebki przyszłego państwa. Skończyła się umowa najemnicza, możemy podbijać. Dobrze jak swoją ofiarę upatrzyliśmy jeszcze zanim skończyła się umowa by jako wolny strzelec nie tracić czasu na szukanie, tylko od razu jechać do celu. Najlepszy kandydat to twierdza, miasto z małym garnizonem, rzadko zmieniający właściciela (najlepiej by wcale nie zmieniał, czyli obroniła się przed szturmem) na skraju państwa, jeśli twierdza będzie w środku wrogiej frakcji będzie problem z rekrutami. Dobrze też jest jeśli twierdzę szturmujemy z drabin a nie z wież oblężniczych. Frakcja do której należy nasza przyszła ofiara powinna być już w stanie wojny i dobrze gdyby przegrywała. Oczywiście nie wszystkie warunki muszą być spełnione, ale tym więcej tym łatwiej.
Zdobyliśmy twierdzę to była ta prostsza część, teraz zaczną się schody bo trzeba ją obronić. Głównym twoim celem w tej wojnie jest zdobycie twierdzy i zadanie tak dużych strat przeciwnikowi żeby zaproponował pokój. Jeśli prowadzi wojnę z inną frakcją to możliwe że przez dłuższy czas będziemy walczyli tylko z pojedynczymi lordami i może ich wyłapiemy co na pewno ułatwi sprawę i przyspieszy pokój. Polowanie czas zacząć. Nie przejmujemy się brakiem garnizonu w twierdzy bo jak wroga frakcja zorganizuje wyprawę przeciwko naszemu państewku to i tak zdobędzie twierdzę więc lepiej by nie zorganizowała. Nasza twierdza jest pod oblężeniem, nie bronimy jej. Ja przyjmuję zasadę że lepiej stracić twierdzę niż całe wojsko. jeśli zadaliśmy spore straty przeciwnikowi to zapewne jego armia jest duża ale jakościowo słaba i jest duża szansa że w twierdzy którą na nas zdobył zostawi mały garnizon a jak tylko spuści z niej wzrok to znowu oblegamy i zdobywamy. Tak może się dziać kilkanaście razy w czasie wojny dlatego lepiej jak szturmujemy z drabin. Jeśli jednak zostawi duży garnizon no to mamy dwa wyjścia znaleźć inną twierdzę nawet u innej frakcji (jeśli się zdecydujemy na wojnę z nową frakcją lepiej najpierw podpisać pokój że starym wrogiem co nas będzie sporo kosztować ale jest prostsze do wykonania gdy nie mamy państwa) lub nadal szturmować tą samą twierdzę nawet jak szturm nie wyjdzie to garnizon trochę się skurczy a my szybciej uzupełnimy straty niż załoga w twierdzy i po którymś razie znowu twierdza będzie nasza.
Jeśli już wojnę wygraliśmy i mamy zamek nie można spocząć na laurach 30 - 40 dniowy rozejm się skończy i frakcja której zabraliśmy zamek na pewno się o niego upomni dlatego lepiej gdy my ją zaatakujemy pierwsi w najmniej dla niej korzystnym momencie, czyli gdy prowadzi wojnę z inną frakcją. Jeśli ona nas pierwsza zaatakuje na pewno natychmiast zacznie oblegać nas jedyny zamek i mimo że tym razem będziemy mieli siły większe to i tak za małe by go obronić. Zasada wojny będzie taka sama tylko że tym razem gdy zdobędziemy zamek będzie trzeba obronić dwa zamki, naszą stolicę i ten który zdobyliśmy. Na samym początku lepiej nie być zbyt zachłannym i toczyć wojny o pojedyncze twierdze czy miasta chyba że frakcja ma kilka twierdz ze słabą obsadą. Najlepiej nie atakować frakcji które nigdy nas nie atakowały (nawet jak w pobliżu mają zamek z 30 osobowym garnizonem) dopóki nie wyeliminujemy tej której zwinęliśmy pierwszy zamek i tych które nas zaatakowały w międzyczasie (dzięki temu przez całą grę możemy uniknąć walki na kilku frontach). Lepiej też nie namawiać lordów z pokojowych frakcji do przystąpienia do nas bo to też może wojnę przyspieszyć. Lepiej też zostawiać zamki które przechodziły często z rąk do rąk na koniec podbojów by nie narazić się frakcjom pokojowym które kiedyś posiadały lub zdobyły dany zamek ale go straciły.
Na koniec dodam że na morale nie ma wpływu to że w oddziale masz jednostki frakcji z którą walczysz, to jakiś mit wymyślony na forum i powtarzany przez osoby które tego nawet nie sprawdziły. One mają mniejsze morale, ale jeśli ogólne morale oddziału jest wysokie to nie ma to żadnego znaczenia. Ja nigdy nie miałem z tym problemów i z morale też nie było problemów chyba że zapomniałem jedzenia, raz mi się zdarzyło przy oblężeniu. Trzeba naprawdę mocno się postarać by morale spadło do krytycznego poziomu.