ja miałem raz tak, zdobywałem miasto i musiałem jeszcze wyciąć obrońców zamku, obrońców było 4, ja byłem z kilkoma ludźmi, 1 i 2 wroga usiekłem szabelką, widząc jak 3 zamieża się na mnie z muszkietem wyjąłem swojego pistola zza pazuchy i wypaliłem mu prosto w klatę, moglibyście powiedzieć że nic w tym śmiesznego nie było ale jakbyście zobaczyli że dostał niemałego przyśpieszenia, pofrunął w tył lekko do góry, w powietrzu zrobił fikołka uderzył o ścianę (i chyba spadł na stół) to byście zmienili zdanie, po tym zdarzeniu dokładnie przeczytałem jakie obrażenia ma ta moja splówka ;)