Tak, raczej byłem typem kolekcjonera, ponieważ tak jak Ty, również jestem fanem literatury Tolkiena.
Choć grać uwielbiałem, ale zazwyczaj było to małe towarzystwo w domowym zaciszu. Zbierałem różne armie, ponieważ nie chciałem chodzić na turnieje czy mecze, a raczej wolałem odtwarzać sobie z kumplem jakiś książkowy scenariusz lub te wymyślone przez siebie. Lubiłem wymyślać scenariusze i kampanie, a do tego przydawały się różne frakcje.
Czemu nie chcę do tego wrócić... hm, chciałbym, ale większość modeli kupiłem jako mały dzieciak, który nie potrafił malować i przyznam się, że wstyd mi na nie teraz patrzeć i porównywać je z tymi nowszymi, które kupowałem potem. Najbardziej szkoda mi tych 20 orków, bo reszte spokojnie można poprawić. Ale oprócz tego nie mam kasy na farby, aby dokończyć malowanie. A moją zasadą, przez którą nie mogłem się przełamać, było to, że nie mogę grać niepomalowanymi modelami. Póki nie pomaluje, póty nic z nimi nie zrobie, ale póki niczego z nimi nie robie, to i pomalować nie mam czasu, pięniedzy itp. Nie wiem, bo to było moje największe hobby i szkoda mi tych modeli leżących w gablotkach, a sprzedać tego nie zamierzam za nic :P
Myślę, że gdybym nagle zgarnął 3000zł, to bym od razu ruszył po nowe modele i farby, ale tak to zawsze odkładam na później kupując sobie inne rzeczy. Nie ma co ukrywać, że to bardzo drogie hobby.
Co do Gil Galada, to może bym się wymienił, ale sprzedać nie wiem za ile i wysyłać mi sie nie chce :P Bardzo lubie ten model.
Kurde gdyby była kasa, to bym nawet makiete sobie zrobił, ale fakt, że nikt w okolicy się tym nie interesuje odbiera mi wszelką motywacje :( Może macie jakieś pomysły co mogę z tym zrobić? :P