Ja akurat zniechęciłem sie do wchodzenia po drabinach- kiedy zamku bronią lordowie, albo jakies cięzko opancerzone jednostki to moje spadają jak gruszki. Wyjatkiem sa sytuacje kiedy prowadze do szturmu np 80 lansknechtów- im towarzystwo wroga przy drabinach nie przeszkadza:) Moja taktyka zdobywania zamków zalezy od tego kto broni, oczywiście- na Kozakow rzucam się frontalnym atakiem przez wyłom w murze (są słabo opancerzeni za to dobrze strzelają) uzywając cieższych jednostek (landsknechtów lub pikinierów cudzoziemskiego autornamentu). Przeciwko Moskwie podobnie- tu dośc często używam drabin (rzadko sa w stanie je zablokowac swoimi niespecjalnie opancerzonymi jednostkami). Z Tatarami mam mało wprawy, bo u mnie w grze mają jedynie dwa miasta i jakos bez entuzjazmu podchodze do pomysłu walki z 700 pohańcami;) Natomiast zdobywanie zamku bronionego przez Szwedów jest mozliwe, choc cierpliwości trzeba miec sporo (i jeszcze wiecej landsknechtów lub rajtarów). Wykorzystuje tu głupote komputerowego przeciwnika- robie wyłom w murze, przy czym atakuje głownie strzelcami (muszkieterzy cudzoziemskiego autornamentu, strzelcy nowego szyku, opancerzeni najemnicy, rajtarzy itp). Każe im iśc za soba, po czym każe im bronic pozycji w wyłomie- w ten sposob kryja sie przed ogniem strzelców na murach, a do landsknechtów pruja ile sie da. W miedzyczasie samodzielnie staram się oczyścić mury (skoro mozna wejśc po ścianie to czemu nie?;). Zanim zdecyduja sie zaatakowac na ogół ponosza ciezkie straty, a jezeli ma sie np duzo rajtarów to walka może nie byc całkiem jednostronna. Czasami jednak szturm nalezy powtorzyć.