Ruszyła konwersja forum! Przez ten czas wyłączyliśmy możliwość pisania nowych postów, ale po zalogowaniu się można pisać na chacie. Poniżej znajdują się też linki do naszej grupy Steam i facebooka, gdzie również będą ogłoszenia. Modernizacja forum powinna zakończyć się najpóźniej do wtorku.

Najnowsze newsy z naszej strony:


    Polub nasz profil na facebooku! oraz dołącz do naszej Grupy STEAM

    Autor Wątek: Oblężenie Stadthauer - sesja rpg  (Przeczytany 17900 razy)

    Opis tematu:

    0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

    Offline Francysh

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 264
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    • ARE YOU READY TO UNLEASH FURY?!
    Odp: Oblężenie Stadthauer - sesja rpg
    « Odpowiedź #75 dnia: Lutego 14, 2010, 17:50:02 »
    Czempion Tzeentha
    - Haaa... - Drgnąłem nagle, jakby porażony piorunem. - K***a, znów to i znów w najmniej odpowiednim momencie!
    Nieoczekiwanie zdałem sobie sprawę ze wszyszystkiego, co wydarzyło się podczas mojej "nieobecności". Przypomniałem sobie słowa Bale'a i wrzaski tych głupców, którzy przyszli po swoją śmierć. Teraz muszę tylko znaleźć sposób...
    - Bale, zamknij drzwi - zadysponowałem, podnosząc z jednej strony masywny drewniany stół. - Potrzeba nam czasu, aby zadecydować co dalej i... - wtedy spostrzegłem, że Berserkera nie ma już w pomieszczeniu. Nie zwlekając, chwyciłem kiścień i tarczę, a następnie ruszyłem tam, gdzie jak przypuszczałem teraz się znajdywał - na korytarz.
    « Ostatnia zmiana: Lutego 17, 2010, 21:22:24 wysłana przez Francysh »
    Na chwilę obecną umarłem! Wrócę... kiedyś ;]

    Offline Wezyk

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 855
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Oblężenie Stadthauer - sesja rpg
    « Odpowiedź #76 dnia: Lutego 14, 2010, 21:00:47 »
    - Król Gór działa na wyobraźnie tych chędożonych strażników , ha mogłeś się bardziej wysilić , jakbyś trochę był bardziej śmieszny , a nie taki przekonujący . Uśmiechnąłem się do Ragnara i wszedłem do burdelu . Od razu usłyszałem  jęki i odgłosy kobiet zabawiających się z naszym celem .
    - Von Dussenrin się zabawia z kilkoma , czekaj jak miała ta ruda strażnika... Hessla . Może być ciekawie . Jeśli nie żartowałeś wtedy Ragnarze to może będziemy mieli coś do wychędożenia po wykonaniu tego cholernego zadania . Zaśmiałem się rad z żartu i łyknąłem potężny łyk krasnoludzkiego ale . Nie ma to jak porządne krasnoludzkie ale , a nie jakieś sikacze ludzi   Skierowałem się schodami na drugie piętro .
    Zero poczucie humoru... Zupełnie jak w IG...

    Offline Barudokuku

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 601
    • Piwa: -2
    • Płeć: Mężczyzna
    • Zbieracz puszek
      • (nie)Oficjalne Forum Antyfanów CD-Action
    Odp: Oblężenie Stadthauer - sesja rpg
    « Odpowiedź #77 dnia: Lutego 14, 2010, 22:33:36 »
    Spiąłem się już przy pierwszym wyrazie tego... czegoś. Ku*wa, zdrada, posłał mnie na jakiś pomiot Chaosu! Skoro Inkwizytor mi nie powiedział, co tutaj i co to jest, pewnie jest to potężniejsze od niego, a na pewno ode mnie, więc lepiej wstrzymać się z atakiem... Wszystko to przeleciało mi przez myśli w ciągu sekundy, a w tym momencie istota wymieniła me imię. Głos przyprawiał mnie o dreszcze, miałem ochotę uciec od niego jak najszybciej; powstrzymałem się jednak. Gorączkowo szukałem w myślach jakiejś starej legendy, podania czy baśni nawet, w której pojawiało się wspomnienie o czymkolwiek podobnym. Jako, że nic nie wpadło mi do głowy, w myślach poprosiłem Grimnira oraz Grungniego o pomoc, chwyciłem mocniej młot i krzyknąłem:
    -Hej, trzeszczymorda, spójrz no tutaj! Stoi przed tobą Balwrather, którego prowadzi wola wielkiego Grungniego i wspaniałego Króla Gór, chroni piękna Valaya, a siłę daje Grimnir Nieustraszony! Mów, czego chcesz ode mnie i nie próbuj mnie omamić jakimiś chaockimi sztuczkami, choćbyś był samym Zgniłkiem, którego jesteś najpewniej sługą, gdyż inny by mnie albo zaatakował, albo od razu próbował prze, ku*wa, kabacić na swoją stronę!
    Czułem nagły przypływ odwagi, czy to z woli Grimnira, czy też własnej. W tym momencie jednak mało się nie przestraszyłem - przypomniałem sobie mój napad furii podczas walki z Witoldem, skojarzyłem to z siłą Chaosu, który może podzielić wszystkie osoby, i dodałem do tego to, że to coś nazywało mnie i jakieś dwie inne osoby swoimi figurkami - to dalo wynik, że uznałem za bardzo wysoce prawdopodobne, że przede mną rzeczywiście jest skurczony Zgniłek. Postanawiając w duchu więcej nie dopuścić do siebie szczypty wpływu Chaosu, chwyciłem młot tak silnie, że zbielały mi knykcie, i czekałem w gotowości bojowej na reakcję Nurgla czy też kimkolwiek on był.
    « Ostatnia zmiana: Lutego 15, 2010, 21:50:08 wysłana przez Barudokuku »
    Ileśtam procent kogośtam robi cośtam. Jeśli należysz do iluśtam procent pozostałych, wstaw to gdzieśtam.
    Wyobraź sobie też, że tutaj jest jakiś fajny tekst pokazujący, jak bardzo jestem nieskażony mediami, propagandą i tak dalej i ogólnie coś, co sprawi, że wszyscy będą wiedzieli, że nie lubię czegośtam.
    Oczywiście, możesz też sobie wyobrazić tutaj jakieś mHroczne/lolowate/jestem-taki-zarąbisty zdanie po angielsku. Ot, choćby traktujące o śmierci czy religii, coby pokazać, że jestem ateistą.

    Offline Eiren

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 25
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Oblężenie Stadthauer - sesja rpg
    « Odpowiedź #78 dnia: Lutego 14, 2010, 23:01:57 »
    Nic martw się Thorenie, najpierw misja a potem przyjemności - zwróciłem się do Thorena i uśmiechnąłem się rubasznie. Mhmm Ruda Hessle aaah .... Przed oczami ujrzałem piękną, skąpo ubraną dziewkę o płomienno rudych włosach podziwiającą mój wielki młot (ekhm znaczy moją długą brodę )  ... pewnie jest naprawdę piękna i w dodatku jest ruda, a ja bardzo lubie rudę ...
    - Dobra! Załatwmy szybko tego wieprza, bo już nie mogę się doczekać tych atrakcji ! Nie zapomnij towarzyszu, że jeszcze czeka nas deserek w postaci  tych dwóch półgłówków przed wejściem - zaśmiałem się wrednie i również pociągnąłem większy łyk swojego ale. - Nie chciałem walczyć z nimi teraz, bo ten pies von Dussenrin zapewne by coś zwęszył i mógłby próbować zwiać. A chyba nie chciałbyś go gonić po dachach, jak jakiś jeb** elf prawda ? - nie oczekiwałem odpowiedzi na to pytanie, poprawiłem tylko młot i ruszyłem za towarzyszem po schodach.
    - Słuchaj Thorenie, - mówiąc to ściszyłem głos - proponuje załatwić to tak: wpadniemy na górę, rozwalimy drzwi kopniakiem i oznajmimy tej świni że na rozkaz królewski musimy go zabić i takie tam blablabla. Pewnie będzie miał jakąś broń, więc mogę wyzwać go na pojedynek żeby zachować te wszystkie honory, a ty w tym czasie możesz pilnować drzwi i już wybierać sobie jakąś ładną dziewkę. Co ty na to towarzyszu? - spojrzałem wyczekująco na Thorena. - A i jeszcze jedno- Błagam cię bracie zostaw dla mnie tą rudą Hessle, będę ci niezmiernie wdzięczny  - zaśmiałem się serdecznie i znów przed oczami stanął mi obraz tej pięknej rudowłosej dziewki ...
    « Ostatnia zmiana: Lutego 16, 2010, 11:32:38 wysłana przez Eiren »

    Offline proud

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 3264
    • Piwa: 4
    Odp: Oblężenie Stadthauer - sesja rpg
    « Odpowiedź #79 dnia: Lutego 15, 2010, 09:18:34 »
    Idziesz czy zostajesz... zadźwięczało mi w głowie i chwilę stałem żeby zastanowić się nad rzuconą propozycją. Jeśli przejrzał mnie i wciągnie w pułapkę założoną na mnie za wrotami klasztoru? A co jeśli rzeczywiście ma coś ciekawego do powiedzenia na temat tego całego bordelu co się dookoła dzieje? Spojrzałem na powoli odchodzącą postać i stwierdziłem jednak, że maskowałem się prawie 30lat z prawdą, więc teraz tak łatwo by mnie coś wydało? Zresztą czy wciągałby mnie w pułapkę... a może jednak mnie przejrzał, a sam też nie jest tym za kogo się podaje, przecież Chaos jest potężniejszy niż wszyscy uważają...
    - Już idę... - rzuciłem przez zaciśnięte zęby i ruszyłem do przodu, by zrównać się krokiem z sunącym wolno przed siebie przeorem. Nie wiedzieć czemu, ale jednak postanowiłem tego w ostateczności nie robić i pozostałem jednak krok za nim.
    - Mógłby mi mości przeor wytłumaczyć co tu się dzieje? Czy dlatego została puszczona z dymem cała dzielnica, ponieważ ktoś jednak dowiedział się o obecności Gnilca w mieści? Czy to przeor przewodzi inkwizycji jaka panuje w tym mieście? - zarzuciłem go pytaniami, gdyż oprócz niego nikt nie byłby w stanie udzielić mi tylu informacji o panującej w mieście sytuacji. W tym samym czasie minęliśmy masywne wrota klasztoru, które z łoskotem zostały zamknięte za nami. Dostrzegłem jeszcze, że nieprzytomny, bądź... martwy drugi łowca został zaciągnięty do jednego z bocznych pomieszczeń.
    - Więc odpowie mi przeor na moje pytania? - dodałem po chwili w stroną wciąż milczącego, sunącego z cicha przed siebie przeora.

    Offline Roxenheimme

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 134
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Oblężenie Stadthauer - sesja rpg
    « Odpowiedź #80 dnia: Lutego 16, 2010, 06:44:08 »
    -Znajdziesz tu tylko śmierć! Znajdę i owszem, ale tych heretyków i inszych chaotów. - uśmiechnąłem się pod nosem, z ciała zabójcy z dachu wziąłem proch, a z obu te ich śmieszne kulki z dymem. Zawsze mogą pomóc w nieoczekiwanym momencie.
    -No to teraz do świątyni i niech, na Sigmara, nic nie stanie mi na drodze, bo zdenerwowany staje się bardzo nieprzyjemny. A to miasto z minuty na minutę coraz bardziej mnie irytuje. No i nie mogę zapomnieć o moim zadaniu. Ech, ciężka jest służba łowcy, ale czekająca mnie w niebie nagroda wynagrodzi mi wszystkie nieprzyjemności na ziemi. - Z truchła konia zabrałem rząd, tobołki i poszedłem w stronę świątyni.

    Offline Francysh

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 264
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    • ARE YOU READY TO UNLEASH FURY?!
    Odp: Oblężenie Stadthauer - sesja rpg
    « Odpowiedź #81 dnia: Lutego 18, 2010, 17:15:21 »
    Bale & Czempion Tzeentha

    Oba ciosy berserkera trafił w szybko postawione tarcze. Stosunek sił nie wyglądał zachęcająco czternastu ludzi z czego co najmniej trzech miało kuszę przeciwko dwóm czempionom chaosu. Bogowie w spaczni już uśmiechali się na myśl o ich rychłej porażce. Wąsaty nabrał powietrza w płuca, wstrzymał przez kilka sekund aby zmienić kolor twarzy na purpurę i wrzasnął. Niestety nikt nie usłyszał wrzasku ponieważ coś huknęło, błysnęło i podniósł się smród palonych ciał. Kiedy czempioni odzyskali zdolności widzenia, zobaczyli ciemną postać na korytarzu pełnym dymiących trupów, chwiejącą się jak drzewo na wietrze. Postać ciężko sapnęła po czym oparła się na trzymanej w ręku lasce.
    - Ufff....robicie mi za dużo problemów psie syny...To była moja ostatnia pomoc...Na więcej nie mam mocy...Nie spier... - Nie dokończył czarnoksiężnik ponieważ zniknął rozpływając się w powietrzu. Teraz drogi do wyjścia bronił tylko leżący na podłodze kapitan, który patrzył w przestrzeń przerażonymi oczami i uciskał ranę na podbrzuszu próbując za wszelką cenę zatrzymać wypływające jelita.

    Karlan

    Przeor milczał całą drogę jakby nie dostrzegając łowcy. Korytarze zakręcały coraz bardziej a coraz większa wilgotność powietrza sugerowała, że schodzili coraz niżej.  W końcu stanęli przed masywnymi drzwiami niewątpliwie należącymi do komnaty przeora. Starzec otworzył drzwi i oczom Karlana ukazała się postać innego mężczyzny. Mężczyzna w środku miał młodą twarz człowieka który ledwo wyrósł z wieku dziecinnego i blond włosy ścięte na pazia. Ubrany był w szaty adepta i spoglądał na Karlana nieco zdziwionym wzrokiem. Przeor ukłonił się i rzekł
    - Sigmirus.
    Adept skrzywił się nieco i zaprosił gestem do gabinetu Karlana.

    Siegfried

    Łowca już miał ruszać w drogę kiedy nagle drzwi które wcześniej się przed nim zamknęły otworzyły się z hukiem i wybiegło z nich może sześcioletnie dziecko. Mały chłopczyk z jasnymi loczkami podbiegł do łowcy i kurczowo przytulił się do jego nogi. Zanim Siegfried zrozumiał co się dzieje dziecko podniosło na niego załzawione spojrzenie dużych, niebieskich oczu i rzekło.
    - Nie ić tam Siegfriedzie! Nie ić! Jasny tata z młotem nie chce żebyś umierał. Jasny tata mówi, że jesteś jego jedynym wybrańcem i że obronisz mnie przed brzydalami! Nie ić!
    Załkał po czym wtulił znowu twarz w nogawkę od spodni.

    Thoren i Ragnar

    Kiedy krasnoludy zmierzały w stronę drzwi na drugim piętrze wszystkie kurtyzany schodziły im z drogi posyłając zalotne uśmiechy. W końcu zasapana dwójka stanęła przed drzwiami niewątpliwie należącymi do różowego pokoju.

    Balwrather

    Istota drgnęła i skuliła się jeszcze bardziej jakby spodziewając się ataku. Kiedy atak nie nadchodził skrzydła się rozprostowały a potwór odwrócił się powoli w stronę krasnoluda. Była to dziwna istota, jakiej żadna legenda nigdy nie opisała. Ciało nie należało na pewno do młodego człowieka, jasno żółta skóra zwisała na żałośnie chudym cielsku, istota ta miała wyjątkowo duże dłonie kończące się czarnymi jak smoła szponami, jednak najgorszą i najbardziej przerażającą rzeczą w jej wyglądzie była jej twarz. Płaska, z drapieżnym uśmiechem odsłaniającym ostre, trójkątne zęby w miejscu nosa znajdowały się tylko dwie szparki a tam gdzie powinny być oczy była tylko zarośnięta skóra. Stwór błysnął zębami w strone krasnoluda jakby zobaczył wyjątkowo smakowity kąsek i przejechał dłonią po łysym czerepie.
    - Aj, aj, aj moja śliczna figurka tu jest. Aj, aj, aj niech no Ci się przyjrzę podejdź bliżej, podejdź.
    Na chwilę obecną umarłem! Wrócę... kiedyś ;]

    Offline Grievous

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 2438
    • Piwa: 2
    • Płeć: Mężczyzna
    • Chwała Konfederacji Niezależnych Systemów.
    Odp: Oblężenie Stadthauer - sesja rpg
    « Odpowiedź #82 dnia: Lutego 18, 2010, 17:51:38 »
    Co do jasnej cholery?! Znów ten czarownik? Ileż jeszcze razy będzie tak tu wpadał?! I jeszcze ten rozkazujący ton! Ale mnie wk****! Ale zaraz.... skoro znów interweniował to znaczy że bardzo zależy mu moim zadaniu. Avras Khul nie poradzi sobie be zemnie - mogę to wykorzystać. Ten zapluty demon pewnie mnie zabije aby zagarnąć całą chwałę dla siebie, chyba będę musiał ściślej współpracować z karmazynem aby wykaraskać się z tego gówna. Takkk! Szantaż! Albo nie, to źle brzmi - lepsza będzie obustronnie korzystna wymiana. Trzeba dać pomiotowi do zrozumienia że bram nie padną jeśli nie stworzy mi.... hm, nam okazji do ocalenia skóry. Ale muszę kończyć moje wywody - mam tu przecież gościa, którym muszę się zająć. Nie chce aby odszedł za szybko....
    - I co? Już tak nie wrzeszczysz? Obiecałem że nakarmię cię własnymi ludźmi, ale zmieniłem zdanie - będę miłosierny.
    Schylam się nad nim i jedną ręką rozchylam jego gębę, a drugą wyrywam kawałek jelita.
    - Otwórz buzie! Idzie papu.
    Wpycham mu jego własne pełne gówna jelita w gardło. Takkk! Dław się, dław się samym sobą! No ale wszytko co miłe szybko się kończy - mimo cieć już ledwo charczy zanurzam moją rękę w jego wnętrznościach aż po łokieć i wyrywam co się da.
    - Umieraj w imię potęgi Khorna!
    "I never risk my own skin if I don't have to."

    Offline Barudokuku

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 601
    • Piwa: -2
    • Płeć: Mężczyzna
    • Zbieracz puszek
      • (nie)Oficjalne Forum Antyfanów CD-Action
    Odp: Oblężenie Stadthauer - sesja rpg
    « Odpowiedź #83 dnia: Lutego 19, 2010, 23:07:15 »
    Dzięki niech będą Grungniemu, to ohydztwo na pewno nie jest czymś tak potężnym, jak się obawiałem! Wygląda potwornie, ale oby wygląd był tego czegoś jedyną silną bronią...
    Mimo odważnych myśli, na mojej twarzy pojawił się wyraz obrzydzenia. Nigdy nie wyobrażałem sobie czegokolwiek podobnego, nawet w sennych koszmarach nie widziałem demonów Chaosu. Splunąłem na ziemię, jakby próbując wypluć złe wrażenie odniesione z ujrzenia stwora, i rzekłem:
    - Ha, ku*wa, myślisz, plugawy pomiocie Chaosu, że figurka tak łatwo da się zjeść czy cokolwiek innego chcesz z nią zrobić? Jest zrobiona z za twardej dla ciebie skały, a chronią ją jeszcze dłonie bogów! - I to rzekłszy, z zaciętym wyrazem twarzy, stanąłem w lekkim rozkroku, trzymając przed sobą oburącz młot. Mój przeciwnik już był zaalarmowany, więc nie miałbym szans w szarży, tym bardziej, że biegałem, jak na średnią wyższych stworzeń, powoli. Zamierzałem gwałtownie zrobić zamach młotem z prawa w lewo, gdy tylko stwór do mnie podleci, starając się wytrącić go z toru lotu. Spodziewałem się, że stanie się to w mgnienie oka, acz wiedziałem, że jest szansa, że podbiegnie on lub podskoczy w mym kierunku; w tym momencie celowałem w tors, zamierzając zmiażdzyć to, co w nim się kryło. Gdyby mi się nie udało, acz zdołałbym utrzymać się na nogach, wtedy wyprowadziłbym markowany cios z dołu, od lewej, prosto w górę, po czym uderzyłbym całą siłą w czerep. Gdybym jednak wykonał swój pierwszy zamiar, wtedy z imieniem Grimnira na ustach doskoczyłbym do wroga i starałbym się zmiażdzyć go mocnym ciosem.
    Ileśtam procent kogośtam robi cośtam. Jeśli należysz do iluśtam procent pozostałych, wstaw to gdzieśtam.
    Wyobraź sobie też, że tutaj jest jakiś fajny tekst pokazujący, jak bardzo jestem nieskażony mediami, propagandą i tak dalej i ogólnie coś, co sprawi, że wszyscy będą wiedzieli, że nie lubię czegośtam.
    Oczywiście, możesz też sobie wyobrazić tutaj jakieś mHroczne/lolowate/jestem-taki-zarąbisty zdanie po angielsku. Ot, choćby traktujące o śmierci czy religii, coby pokazać, że jestem ateistą.

    Offline proud

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 3264
    • Piwa: 4
    Odp: Oblężenie Stadthauer - sesja rpg
    « Odpowiedź #84 dnia: Lutego 20, 2010, 09:04:46 »
    Zwolna przekroczyłem próg sali, a tuż za mną skrzypiąc i uderzając o masywną framugę zamknęły się drzwi. Sala była nader skromna choć niewątpliwie zadbana i schludna. Na kamiennych płytach podłogi rozłożony był czysty dywan, a w kominku na przeciwległej ścianie tlił się emanujący ciepłem ogień. Adept - a raczej osoba w szatach adepcich, zastygł nieruchomo od czasu gdy mnie zobaczył w tym samym miejscu pośrodku pomieszczenia. Wyglądał tak jakby chwilę wcześniej przesiadywał przed stołem na którym leżały 4 księgi i pióro kałamarzem obok w połowie zapełnionej kartki. Hmm... Kto to może być? Przeor się ukłonił przedstawiając go, a to znaczy że... K***a nie wiem... Nigdy żem nie widział jak przeor się przed kimś w pół kłania...
    - Witaj mości Sigmirus'ie. Skoro wiesz kim jestem to może zaszczycisz mnie tą samą informacją? Nader dziwna to sytuacja, że inkwizytor Sigmara bije pokłony w pół na widok osoby jeno w adepcich szatach... Wielce mnie tym zafrasował i nie wiem jak odnosić się do... hmm... Ciebie? Jeśliś jednak zdradzić tego nie chcesz, to oczywiście zrozumie to, ale skoro przeor nie był rad odpowiedzieć na me pytania, może Ty to zrobisz? - rzuciłem w jego stronę monolog o jaki siebie k***a nigdy bym nie podejrzewał, ale próbowałem ukryć rozbawienie tym co powiedziałem przed chwilą i nawet przez ułamek sekundy nie wykrzywiłem mordy w grymasie ironicznego uśmiechu.
    Patrząc w jego oczy - jakże czyste oczy, co zdziwiło mnie choć sam nie wiem dlaczego, wyczekiwałem odpowiedzi, ale skoro nie zabrał jeszcze głosu, postanowiłem dodać to co interesowało mnie najbardziej:
    - Któż Śmierdziela w mieście wyczuł i rozkazał całą dzielnicę spalić? Sądziłem, że był to przeor, ale teraz... mniejsza z tym co myślę. Dlaczego nad egzekucją czuwał byle mnich, a nie ktoś zaznajomiony z tą sztuką? Skoro w mieście przebywa przeor to on powinien przeto czynić wszelkie egzekucje... Jeszcze jedno. Nurgle nim zabiłem tą cielesną powłokę w której bytował rzekł słowa: "To miasto zostało mi przeznaczone...". Co to do cholery ma oznaczać? Czy klasztor wiedział o tym? Pewnie tak, gdyż nie przysyłałby tu w innym wypadku przeora i... no właśnie i kogo?
    Zadałem te pytania wciąż patrząc w te czyste, niebieskie oczy, które na tle czerwieni bijącej z kominka zdawały promieniować jakąś bielą, a może to nie było tylko złudzenie wywołane przez ogień? Może sam miałem takie spojrzenie niemal 30 lat temu gdy... To co było się nie liczy, a jedynie czyny przesądzą o przeznaczeniu... Odrzuciwszy te myśli czekałem na odpowiedź spoglądając kątem oka na księgi i dostrzegając na jednej z nich tytuł: "Inquizium" - Maleara Srogiego... Hmm zdziwiło mnie to jeszcze bardziej, gdyż skoro... Osoba - tak będzie właściwie, która stoi przede mną dopiero naukę pobiera to dlaczego tym bardziej przeor skłonił się na jego widok? No cóż jeśli wszystko pójdzie tak jak oczekuję to zaraz znajdę odpowiedzi na me wątpliwości, gdyż adept otworzył usta...

    Offline Roxenheimme

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 134
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Oblężenie Stadthauer - sesja rpg
    « Odpowiedź #85 dnia: Lutego 20, 2010, 21:45:32 »
    - Nie płacz mały, wszystko będzie dobrze. - Kucnąłem przy nim i wytarłem mu łzę z kącika oka. - Nie bój się Sigmar jest przy tobie. Chodź odprowadzę cię do domu. - Wziąłem małego za rękę i poprowadziłem w kierunku drzwi. - Sigmarze miej nas w swojej opiece. - Wszedłem razem z nim do domu.

    Offline Wezyk

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 855
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Oblężenie Stadthauer - sesja rpg
    « Odpowiedź #86 dnia: Lutego 21, 2010, 16:39:47 »
    Z kopa otworzyć drzwi ?? Nie to zbyt powszechne , lepiej młotem uderzyć . Wziąłem młot i uderzyłem w zamek i klamkę . Drzwi otworzyły się z hukiem prawie nie wypadając z zawiasów .
    - Można przeszkodzić ?
    Zero poczucie humoru... Zupełnie jak w IG...

    Offline Eiren

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 25
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Oblężenie Stadthauer - sesja rpg
    « Odpowiedź #87 dnia: Lutego 22, 2010, 00:03:45 »
    Wziąłem dość spory rozbieg aby wyważyć kopniakiem drzwi , jednak w ostatniej chwili uprzedził mnie Thoren, który zręcznym ruchem młota otworzył solidny zamek nie uszkadzając zawiasów. Niestety nie zdążyłem do końca wyhamować i z impetem wpadłem do wnętrza różowego pokoju. Zatrzymałem się chyba na czymś w rodzaju łóżka, gdyż odebrałem dość wyraźny sygnał bólu od moich goleni.  Ałaaa, już nigdy więcej efektownych kopniaków na wejście!
    Momentalnie zamilkły odgłosy i zapadła martwa cisza. W izdebce panował przyjemny półmrok. Lekko oszołomiony, otrząsnąłem się szybko i przecierając oczy rozejrzałem się po zacienionym pokoju ...

    Offline Francysh

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 264
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    • ARE YOU READY TO UNLEASH FURY?!
    Odp: Oblężenie Stadthauer - sesja rpg
    « Odpowiedź #88 dnia: Lutego 22, 2010, 23:44:58 »
    Czempion Tzeentha
    - Niebawem zacznę się zastanawiać, czy my naprawdę jesteśmy tutaj potrzebni... - powiedziałem, trącając nogą zwłoki jednego z żołnierzy. - Może Kul robi zakłady o to, który z nas wcześniej polegnie? Haaa... Ja tutaj nie zostaję, Bale - zwróciłem się do Berserkera, pochylającego się nad ciałem kapitana. - Jednak daleko też nie zamierzam odejść - dodałem i wyszedłem na pustą ulicę.
    Po przejściu zaledwie paru kroków, dostrzegłem niczym nie wyróżniający się dwupiętrowy dom z czerwoną dachówką. Podszedłem do zachęcająco zamkniętych drzwi i załomotałem w nie pancerną rękawicą...
    Na chwilę obecną umarłem! Wrócę... kiedyś ;]

    Offline Francysh

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 264
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    • ARE YOU READY TO UNLEASH FURY?!
    Odp: Oblężenie Stadthauer - sesja rpg
    « Odpowiedź #89 dnia: Lutego 22, 2010, 23:58:15 »
    Bale & Czempion Tzeentha

    Strażnik zadławił się zawartością swoich ust po czym wyzionął ducha, wpatrując się w Bale przerażonym wzrokiem. Taki był koniec krzykacza. W więźniów uderzył podmuch świeżego powietrza niosąc zapach wolności...i rzezi. Całe miasto było do ich dyspozycji...Drzwi w które łomotał czempion Tzenntha odpowiedziały ciszą... Budynek wyglądał na opuszczony przez ludzi.

    Karlan

    Adept zaśmiał się w głos. Śmiał się perliście i szczerze. Kiedy skończył otarł łzę która pojawiła się w kąciku po czym podszedł do barku zrobionego z dębowej deski i wyciągnął z niego butelkę czerwonego wina i kryształowy puchar. Nalał sobie kielich do pełna i wrócił do stołu. Upił łyk wpatrując się w Karlana tajemniczym wzrokiem z którego nie można było nic wyczytać po czym odstawił delikatnie puchar. Milczał jeszcze chwilę po czym rozpoczął głosem pełnym rozbawienia:
    - Sigmirus to kod oznaczający wrednego sku******na który wciska nos w nie swoje sprawy.
    Adept sięgnął pod togę i wyjąc insygnia wysokiego inkwizytora z stolicy. Położył je na stole po czym spojrzał na łowce wzrokiem pełnym wyższości.
    - Dużo, oj dużo pytań zadajesz jak na mróweczkę która ledwo zna coś innego poza swoje mrowisko. Mogę Ci na jedno pytanie odpowiedzieć, jestem Inkwizytorem pierwszego stopnia David von Borden, działam w konspiracji, nie muszę chyba wyjaśniać dlaczego...Inkwizytorium ceni sobie....dyskretność. Poza tym pojawienie się kogoś z rady mogłoby dość mocno zaniepokoiło by tutejsze dowództwo i mogłoby prowadzić do różnych, nieco ekstrawaganckich i pochopnych decyzji. - Tu Inkwizytor postukał palcem w blat stołu - Mogę Ci jeszcze powiedzieć, że to ja zleciłem spalić dzielnice... A na resztę Twoich pytań niby czemu mam odpowiadać?

    Siegfried

    Domek był mały, ciasny...i pusty! Nie było w nim nic oprócz siennika, zabawki do przytulania w kształcie misia i małej kapliczki ku chwale Sigmara. Zaraz po przekroczeniu progu dzieciak podskoczył radośnie i podbiegł do misia tuląc go z całych sił. Szybko usiadł na sienniku i wpatrywał się w łowcę szeroko otwartymi oczami jakby zaglądając mu w głąb duszy.
    - Ładnie się świecisz wujku...Tak...jasno! Prawie jak jasny tato! Ale Ty nie jesteś jasny tato! Jasny tato ma młot! WIELGACHNY! I ma ciepły głos i dłonie! A Ty masz ciepły głos i dłonie? - zapytał ciekawsko berbeć.

    Thoren i Ragnar

    Kolejne wypadki potoczyły się jednocześnie, koło policzka Thorena przeleciał bełt kuszy przecinając powietrze i wbił się w ściane za jego plecami. Okazało się, że w samym pokoju stał jeszcze jeden strażnik który klnąc naciągał kuszę raz jeszcze. Sam von Dusserin okazał się postawnym młodzieńcem który szybko sturlał się z łóżka i pochwycił leżący na podłodze miecz i wrzasnął ile sił miał w płucach:
    - Do mnie!!! Zabójcy!!
    Krzyk jego przebił się nawet nad krzyk dziewki która piszcząc próbowała skrawkiem prześcieradła zakryć swoje wdzięki.

    Balwrather

    Nie wiedząc kiedy istota znalazła się za plecami krasnoluda, przejechała mu swoim pazurem po policzku lekko nacinając skórę:
    - Ahh... Figurka a jaka bojowa...chce bić anioła...anioła losu...ahh...
    Kiedy krasnolud miał się już odwrócić , powietrze za jego plecami zafalowało i potwór znalazł się znowu przed nim, przytykając swoją wstrętną twarz prawie, że do nosa krasnoluda.
    - Niech no się przyjrzę... - Po tych słowach między dwoma zrośniętymi błonami na oczodołach pojawiła się szpara. Na początku można było w niej dostrzec tylko ciemność która wydawała się inną przestrzenią. Gdzieś w oddali można było zauważyć mały ruszający się punkty jakby...całe globy i gwiazdy. Kiedy krasnolud zatracał się w tym spojrzeniu, nagle w miejscu ciemności wyrosło wstętne gadzie oko które wpatrywało się natrętnie w twarz biednego młotodzierżcy. Bestia uśmiechnęła czym wywołała wyziew wstrętnego odoru z ust odsunęła nieco pokracznie od Balwrathera i odezwała się:
    - Czego tu szukasz figurko...?
    Na chwilę obecną umarłem! Wrócę... kiedyś ;]