Ruszyła konwersja forum! Przez ten czas wyłączyliśmy możliwość pisania nowych postów, ale po zalogowaniu się można pisać na chacie. Poniżej znajdują się też linki do naszej grupy Steam i facebooka, gdzie również będą ogłoszenia. Modernizacja forum powinna zakończyć się najpóźniej do wtorku.

Najnowsze newsy z naszej strony:


    Polub nasz profil na facebooku! oraz dołącz do naszej Grupy STEAM

    Autor Wątek: Oblężenie Stadthauer - sesja rpg  (Przeczytany 17902 razy)

    Opis tematu:

    0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

    Offline Daedalus

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 3917
    • Piwa: 143
    Odp: Oblężenie Stadthauer - sesja rpg
    « Odpowiedź #30 dnia: Stycznia 22, 2010, 22:46:00 »
    Ładnie sobie tutaj pozwalacie. Aż żałuję, że wcześniej tu nie zaglądnąłem. Francysh, Wezyk, Grievous, Barudokuku - otrzymujecie po jednym ostrzeżeniu za nadużywanie wulgaryzmów. Jak nie przyhamujecie z tym rzucaniem k*** na lewo i prawo, to temat powędruje do kosza.

    Offline Eiren

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 25
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Oblężenie Stadthauer - sesja rpg
    « Odpowiedź #31 dnia: Stycznia 23, 2010, 00:10:45 »
    Ragnar
    Gdy Balwrather zaczął przemawiać już wiedziałem co się święci: na jego zazwyczaj spokojnej i opanowanej twarzy zagościł niewyobrażalny gniew. Lecz nie była to zwykła złość jaką zazwyczaj widziałem w walce , o nie - to było coś znacznie gorszego. W jego oczach widziałem zwierzęcą nienawiść, wszystkie muskuły naprężyły się groźnie a jego ciało było niczym tygrys gotowy do skoku na ofiarę.  Z jego twarzy mogłem wyczytać tylko jedną szaleńczą myśl: ZABIĆ!.
    Ścisnąłem mocniej swój młot i przyjąłem bojową postawę, aby w każdej chwili móc obronić Balwrathera przed zdradzieckim atakiem adeptów. Porozumiewawczo skinąłem na Thorena aby uczynił to samo. Wszystko działo się tak szybko ...

    Offline Wezyk

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 855
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Oblężenie Stadthauer - sesja rpg
    « Odpowiedź #32 dnia: Stycznia 23, 2010, 12:32:06 »
    Thoren

    Skinąłem na Ragnara , że zrozumiałem , tylko szacunek wobec dowódcy mnie powstrzymywał przed rzuceniem się zakonników czy na tego "wielkiego i potężnego " Witolda , trochę mi go było szkoda . Uniosłem ,młot i popatrzyłem złowrogim wzrokiem na zakonników , chodźcie tu , zaatakujcie , dacie mi chwilę rozrywki w tym nudnym dniu .
    « Ostatnia zmiana: Stycznia 23, 2010, 12:44:59 wysłana przez Wezyk »
    Zero poczucie humoru... Zupełnie jak w IG...

    Offline Francysh

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 264
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    • ARE YOU READY TO UNLEASH FURY?!
    Odp: Oblężenie Stadthauer - sesja rpg
    « Odpowiedź #33 dnia: Stycznia 23, 2010, 18:06:17 »
    Czempion Tzeentha
    Gdyby tylko mogli ujrzeć moją twarz, zasłoniętą teraz przez rogaty hełm, zobaczyliby na niej obłąkańczy uśmiech.
    - A więc chcecie śmierci - powiedziałem, stojąc odwrócony plecami do przybyszy, a z mego gardła wydobył się urywany chichot. - Dobrze, nie zabraknie wam jej. Haaa... Nie zabraknie im jej, nie zabraknie - ton mojego głosu znów zmienił się nienaturalnie, tak samo jak uprzednio. - Kiedy już zginiecie, wasze kości posłużą mi za opał... - kontynuowałem, zupełnie nie zwracając uwagi na Bale'a, który krzycząc, zaszarżował na człowieka, wyglądem przypominającego Skavena. Niespodziewanie odwróciłem się i kopnąłem w kierunku olbrzyma taboret, który stał obok. - Zrozumiecie, co to znaczy sprzeciwić się woli Mrocznych Bóstw!
    Siedzisko błyskawicznie przebyło dystans pomiędzy nami, lecz ja przez ten czas nie próżnowałem. Płynnie wykonując wszystkie ruchy, szybko dopadłem do wroga i płasko uderzyłem tarczą w jego piszczele. Następnie gwałtownie uniosłem ją do góry, z zamiarem złamania mu szczęki. Nie tracąc czasu, chwyciłem pochodnię umieszczoną w żelaznym uchwycie na ścianie i naparłem całą masą ciała na przeciwnika...
    - Sprawię, że świat jaki znasz, ogarną płomienie! Poczuj ból! Poznaj co to cierpienie! - wykrzyczałem, wrażając rozpalone łuczywo w oko nieprzyjaciela. - Twoja dusza należy do Tzeentha!
    Spodziewając się, że rozwścieczony olbrzym zaraz zacznie bez opamiętania wyprowadzać ciosy, odstąpiłem i cofnąłem się pod przeciwną ścianę. Chwyciłem kiścień i rozglądając się po pomieszczeniu, postanowiłem czekać...
    « Ostatnia zmiana: Stycznia 25, 2010, 20:33:15 wysłana przez Francysh »
    Na chwilę obecną umarłem! Wrócę... kiedyś ;]

    Offline proud

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 3264
    • Piwa: 4
    Odp: Oblężenie Stadthauer - sesja rpg
    « Odpowiedź #34 dnia: Stycznia 24, 2010, 08:18:24 »
    Takiej psia mać inteligencji można się tylko po parszywych klasztornikach spodziewać. Żeby całą dzielnicę w ogniu strawić? Przecie kultyści Nurgla, lub Chaota i tak ujść zdołają, bądź skryją się tak, że ogień im nawet mochra na dupie nie przypali... Chcą wyrżnąć do nogi całą dzielnicę? To niech ich do wojska w takiej chwili jak ta zaciągną, a chociaż pierwszy rzut na obronę mieć będą. Zakute klasztorne łby... Myślą, że tych co przed pożarem przydybali na ulicy to był prawdziwy kult? Tylko mi robotę psują... Czego tych przygłupów w tych klasztorach uczą... - pomyślałem słysząc słowa wypływające z ust strzelca.
    - Panie oficjeli prawić nie będę. Sprawa pilna mnie tu przygnała i sprawdzić ją muszę. Ot taka robota... - rzuciłem w stronę wyborowego. Jak on się przedstawił? - przeleciało mi przez myśli. Henryk von... Fiereld... nie... Fielders... nie... Pies to dymał. - dodałem na prędce w myślach wpatrując się w nieruchomą jak głaz twarz stojącego na barykadzie niecałe 4 kroki ode mnie strzelca.
    - Henryku, więc jeśliś odpowiesz na moich kilka pytań to dobrze, jeśli nie też dobrze, bo czasu na rozmowę nie stracę, a szybciej kult pocznę tropić. - powiedziałem wolno wypowiadając słowa i wciąż bacznie obserwując ruchy strzelca.
    - Jeńców jakichś pojmać zdołaliście? Egzekucje czynić zaczęliście? Domy przeszukaliście, by żaden kultysta w sekretnych pokojach się nie skrył? Żeby nie zbiegł tunelami jakimi? Nadzorował tą waszą pieprzoną egzekucję jaki łowca, bądź inkwizytor? Udziel mi jeno odpowiedzi na te pytania, a zawrócę, bo i nie mam po co tam jechać. Trzy dni to aż nadto by każdy kultysta dawno czmychnął z tej dzielnicy, nawet jeśli barykad staraliście się pilnować. Te psy Chaotu nie takie sposoby mają... - wymówiłem ostatnie słowa patrząc już nie na ich adresata, ale na ogień, który w imię Sigmara trawił i doszczętnie niszczył całą dzielnicę.

    Offline Francysh

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 264
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    • ARE YOU READY TO UNLEASH FURY?!
    Odp: Oblężenie Stadthauer - sesja rpg
    « Odpowiedź #35 dnia: Stycznia 24, 2010, 16:54:43 »
    Roxenhaime czekałem, czekałem i się nie doczekałem odpowiedzi, więc tura Ci ucieka. Aktualizacja pierwszego postu.

    Bale

    Berserker ruszył na strażnika z wielkim impetem, w oczach miał żądzę mordu a w umyśle tylko słowa Khorna. Człowiek zachował się o wiele zwinniej niż na to wyglądał, w momencie kiedy chaot uderzył płasko toporem na wysokości piersi ten odskoczył z gracją w bok. Bale zamknął oczy przeklinając Khorna, że pozwala mu tak pudłować lecz nagle poczuł, że topór w coś trafia. Chaot wyhamował impet i odwrócił się z uśmiechem. Strażnik stał nieco niepewnie na nogach, trzymając się za prawe ramię z którego buchała wręcz krew. Strażnik spojrzał zły na Bale.
    - Ty.... - zabrakło mu słów, więc chwycił tylko powietrze w usta jak ryba po czym wypuścił je z sykiem. Przerzucił szable do lewej ręki i z delikatnie ugiętych kolan zaatakował chaota. Strażnik zwinnie zamarkował cios z lewej strony czekając aż chaot się zasłoni odruchowo, gdy tylko to się stało natychmiast zmienił kierunek ciosu i zaatakował w prawy bok między płyty pancerza. Szabla bez problemu przecieła kolczugę i Bale poczuł jak ciepła krew spływa mu po boku.
    - Jesteśmy równi teraz psi synu...

    Czempion Tzeentha

    Tarcza trafiła olbrzyma w piszczele raniąc boleśnie, zwykłemu człowiekowi cios taki dawno by już połamał piszczele miażdżąc je w drzazgi. Olbrzym nawet tego nie poczuł, poczuł natomiast cios w szczękę który spowodował, że się cofnął o dwa kroki śmiesznie mrugając świńskimi oczkami. Złapał zaraz równowagę, lecz na niewiele to się zdało bo celnie wymierzona pochodnia, boleśnie go poparzyła i oślepiła. Olbrzym ryknął w bólu i na oślep zaczął machać łańcuchem robiąc głębokie bruzdy w ścianach i kurzawę.

    Krizz

    - Nie odwracaj się ode mnie moje dziecko! - Stwór przywiązany do stosu miał spokojny, proszący głos, ale dla łowcy był on straszniejszy niż krzyk.
    - Tak, dziecko jestem Nurgle... Nie bój się....przychodzę Ci pomóc...Ty jesteś kluczem....To miasto zostało przeznaczone mnie! I nikt go inny nie dostanie!Nie Khorn! Nie Tzeeth! Tylko ja...praojciec Nurgle... A Ty mój łowco...pomożesz mi...prawda? Pomożesz mi zdobyć miasto...Powiedz tylko tak, a wszystkie Twoje, marzenia się spełnią..wszystko co chcesz...powiedz mi tak! - łowca czuł jak oko przewierca  go na wylot wyczytując wszystkie pragnienia jakie ukrywał w sercu.

    Karlan

    Strzelec wyraźnie stał się jeszcze bardziej ponury. Długo myślał co odpowiedzieć po czym wycedził przez zęby
    - Jeńców nam nie kazano brać, każdego psia jucha zakłuwaliśmy...Taka robota...
    - A ten, tam na zachodniej barykadzie? - wtrącił ten młody z blizną - Co go Gortussel pojmał?
    Strzelec zrobił minę jakby co najmniej chciał młodzika zastrzelić, widać, że ktoś z góry mu wiązał ręce i język.
    - Tal...skoro wspomniałeś to był taki jeden...żebrak który utrzymywał, że ma kontakt z Sigmarem i zna jego wolę. Szaleniec został odseparowany od reszty w klasztorze. Wątpie żeby Witold Ci pozwolił go zobaczyć, znasz zdanie Inkwizytorium co się z takimi robi. Jakieś testy czy coś.. Egzekucje...Egzekucję czynimy tutaj, jak już mówiłem wcześniej nikt nie przejdzie. A domy.. Do domów nikt wchodzić nie kazał. My jesteśmy wojacy więc tez nam się nie spieszyło aby wchodzić do domów gdzie heretycy czekają tylko aby wbić Ci nóż w plecy. Coś jeszcze chce wiedzieć czy wszystko i mogę wrócić do tej ,,ważnej" pracy? - stwierdził szorstko, mocniej chwytając muszkiet i kładąc go z powrotem między nogi gotowy do strzału.

    Balwrather, Ragnar, Thoren

    Gdy przywódca krasnoludów miał z przeorem wpaść na siebie z krzykiem bojowym, salką wstrząsnął mały wybuch. Balwrather przeleciał przez sale wpadając na adepta, przeor miał mniej szczęścia i wyrżnął plecami w ścianę
    - DOŚĆ! - wrzasnął młody acz szorstki głos. Kiedy krasnoludy zrozumiały co się dzieję podniosły wzrok na młodego adepta, który cały czas towarzyszył przeorowi. Widać było jak energia przemyka między jego palcami. - Dość Witoldzie!
    - Tak Mistrzu - wyjąknął przeor najwyraźniej przerażony, gramoląc się z ziemi. Wszyscy adepci jak na znak uklękli, pochylając głowy. Młodzieniec skrzywił się po czym spojrzał, gromiącym wzrokiem na krasnoludy.
    - Przybywam tu z Aldorfu na sam rozkaz cesarza, dostaję list od waszego króla, że przyślę najlepszych wojowników którzy będą godni zaufania, a co otrzymuję?! Burdę i trzech obwiesi, którzy tylko klną i wrzeszczą! A więc to jest ta wasza krasnoludzka przyjaźń?! Wynosić się sprzed moich oczu. To zadanie z zabicie dowódcy miało być tylko testem czy naprawdę król wysłał dobrych ludzi. Teraz wiem, że się pomylił! Wynosić się z klasztoru, zanim pozabijam was własnoręcznie! I nie próbować mi tu żadnych pojedynków. Ja jestem Wielki inkwizytor  David von Borden i jak Sigmara kocham spopiele was zanim do waszej pieprzonej mordy dojdzie słowo pojedynek! WYNOSIĆ SIĘ!!
    « Ostatnia zmiana: Stycznia 25, 2010, 20:34:41 wysłana przez Francysh »
    Na chwilę obecną umarłem! Wrócę... kiedyś ;]

    Offline Grievous

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 2438
    • Piwa: 2
    • Płeć: Mężczyzna
    • Chwała Konfederacji Niezależnych Systemów.
    Odp: Oblężenie Stadthauer - sesja rpg
    « Odpowiedź #36 dnia: Stycznia 24, 2010, 17:49:31 »
    Ja p******ę! Jaki ból! Co to za zbroja, która nie obroni mnie przed byle nożykiem! A tak ją zachwali... teraz widzę że jest gówno warta. Dawno nikt mnie tak nie zranił, jaka moja krew jest.... dziwna?! Czuję jakby nadal pulsowała nienawiścią, jest też gęsta niczym smoła - mogę to wykorzystać. Ten zasraniec ledwo stoi na nogach, mógłbym go zdmuchnąć. Zwycięstwo należy do mnie. Ale ten burak mnie zawstydza! Nawet nie jest draśnięty... Mam tylko nadzieję że nie zabije mojego szczura przede mną.
    - Jesteś trupem gnido! Teraz poznasz gniew samego Khorna! Mam nadzieję iż masz bliskich, których twa żałosna śmierć doprowadzi do rozpaczy!
    Nie zauważył iż ubabrałem moją lewą rękawicę we własnej krwi - robię szybki gwałtowny zamach niczym rzut, a ma krwawica leci prosto na jego twarz! Poczuj mnie przed śmiercią! Zszokowała go ma przebiegła zagrywka... Nacieram na niego z całą moją siłą.
    - Chwała Khornowi!
    "I never risk my own skin if I don't have to."

    Offline Barudokuku

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 601
    • Piwa: -2
    • Płeć: Mężczyzna
    • Zbieracz puszek
      • (nie)Oficjalne Forum Antyfanów CD-Action
    Odp: Oblężenie Stadthauer - sesja rpg
    « Odpowiedź #37 dnia: Stycznia 24, 2010, 17:52:51 »
    Balwrather

    Spojrzałem na Inkwizytora, nieco oszołomiony i mocno zdziwiony tak nagłą przemianą. Krasnoludzka, kur*a, przyjaźń, taka twoja mać! Mimo tej myśli, czując szacunek do siły, która ledwie co mną rzuciła tak brutalnie i nie zwracając uwagi na biednego adepta, który zapewne klęczał przygłuszony moim ciężarem, dodatkowo spotęgowanym zbroją. Już po chwili poczułem oprócz zdziwienia inne uczucia: zmieszanie i zdenerwowanie, że byle człowieczek zdołał mnie pokonać. W myślach przeklinałem obie osoby, uznając ich i ich potomków do siódmego pokolenia za rodzinnych wrogów oraz postanawiając nie spocząć w wysiłkach, by kiedyś się z nimi zmierzyć, nie dając się już tak łatwo wyrzucić jakimiś sztuczkami w powietrze.
    - Chodźcie, nic tu po krasnoludzkiej niesprowokowanej nieprzyjaźni - rzuciłem do Thorena i Ragnara. Podniosłem swój młot, spojrzałem jeszcze raz na Witolda, po czym wyszedłem z sali, idąc, jak mi się wydawało, w kierunku wyjścia.
    Ileśtam procent kogośtam robi cośtam. Jeśli należysz do iluśtam procent pozostałych, wstaw to gdzieśtam.
    Wyobraź sobie też, że tutaj jest jakiś fajny tekst pokazujący, jak bardzo jestem nieskażony mediami, propagandą i tak dalej i ogólnie coś, co sprawi, że wszyscy będą wiedzieli, że nie lubię czegośtam.
    Oczywiście, możesz też sobie wyobrazić tutaj jakieś mHroczne/lolowate/jestem-taki-zarąbisty zdanie po angielsku. Ot, choćby traktujące o śmierci czy religii, coby pokazać, że jestem ateistą.

    Offline Wezyk

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 855
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Oblężenie Stadthauer - sesja rpg
    « Odpowiedź #38 dnia: Stycznia 24, 2010, 19:41:11 »
    Thoren
     Spuściłem młot i  kurka nie mogłem się nadziwić co przed chwilą zobaczyłem . Po chwili powróciła do mnie świadomość otoczenia , miejsca i czasu . To jest inkwizytor ??!! Wrabiali nas od samego początku !!! To są sprzymierzeńcy !!! Toż to kot już jest większym sprzymierzeńcem dla myszy niż oni dla nas !!   Potem ruszyłem za Balwratherem i po cichu do niego przemówiłem
    - Nie podoba mi się to . Coś tu śmierdzi i to nie chodzi o ich onuce . Sprawdzili nas i jeśli on korespondował z naszym królem to ja jestem Sigmarem . Tfu !!! Na psa urok !!! Jeśli tak dalej pójdzie to odwiedzi nas sam cesarz...
    Zero poczucie humoru... Zupełnie jak w IG...

    Offline proud

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 3264
    • Piwa: 4
    Odp: Oblężenie Stadthauer - sesja rpg
    « Odpowiedź #39 dnia: Stycznia 25, 2010, 15:25:54 »
    - Czas więc na mnie, by nie przeszkadzać wam w niezwykle ważnym zajęciu... - rzuciłem z ironią, wykręcając twarz w ponury uśmiech. Pies was w nos dymał zasrańce. Połowa na sam widok chaota weźmie nogi za pas, a druga połowa zostanie walczyć, lecz nim do starcia dojdzie w gacie się posrają, a i tak padną od pierwszego zabłąkanego topora... Chędożeni bohaterowie... - przeleciało mi w myślach gdy zawracałem niespiesznie konia z powrotem w ulicę z której wróciłem.
    Do klasztoru... Nie jest to najprzyjemniejsze miejsce, które chciałbym na swej drodze spotkać, ale może tam się czegoś dowiem... - dodałem po prędce spinając lekko boki konia ostrogami. Coś tu śmierdzi bardziej niż mi chcieli powiedzieć, albo nie wiedzieli Ci obsrańcy na barykadzie. Przecie nigdy z dymem jednej ćwiartki miasta nie puszczono, tylko dlatego, że niby kult znaleźli... Uprzednio domów nawet nie przeszukując i pilnie wyjść strzegąc już trzeci dzień. Na dodatek przecie miasto pod oblężeniem sie znajduję, więc czyn to tym dziwniejszy... Coś tu nader polityką cuchnie... - podążając niespiesznie w stronę rozwidlenia myślałem o całej dziwnej sytuacji, która się tu dzieje. No do k***y którędy teraz? - pomyślałem patrząc na biegnące u szczytu drogi rozwidlenie. Mogłem tych obwiesi o drogę do domu Sigmara dopytać, a tak... - dodałem w myślach.
    - Te tam, kmiotku, którędy do klasztoru? - krzyknąłem do stojącego w obdartym ubraniu i dziurawym kapeluszu biedaka opierającego się o wypaczające się deski starego domu. Łypnął spode kapelusza oczami i widząc ich wyraz już wiedziałem, że sra w gacie ze strachu na co dziabnął mordą:
    - J...J...Je...edźta...a...a p...pan...nie ło...o...owca we lewo z...a...a skręt uprz...zedni... - wymamrotawszy ten niespójny monolog puścił się czym prędzej biegiem w stronę rozpadających się drzwi domu... a raczej rudery, o którą opierał się jeszcze chwilę temu dupskiem.
    Wszędzie te wsiowe psie k***y wierzą, w każde gówno co im się opowie? Ten przygłup pewnie słyszał jak setka innych, że łowca to zło wszelakie, przed którym tylko baby chować, bo nie wiadomo kiedy takiemu chędożyć się zachcę i bękarty poganiać, bo przecie jeść młode ludzkie mięsiwo lubią... Co za zabobonne kurwielce... Za bramami chaot, a ten mi pierzcha do domu przed łowcą... Następnego tygodnia bodaj nie dożyje... Aaa... szkoda na takich czas tracić. Jak to on drogę mówił? - zadałem sobie pytanie w myślach. W lewo chyba i później za zakrętem znowu w lewo... No cóż lepszej rady nie mam, a reszta już dawno za zamkniętymi okiennicami się ze strachu trzęsie, wiec pewnie nic juz się tu nie dowiem... - dodałem szybko w myślach i poprowadziłem konia w lewą odnogę drogi...

    Offline Roxenheimme

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 134
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Oblężenie Stadthauer - sesja rpg
    « Odpowiedź #40 dnia: Stycznia 25, 2010, 18:21:26 »
    -Nie wyolbrzymiasz czasem znaczenia tej twierdzy? No nie ważne. Odwiedzę chyba tego przeora, Witolda. Powiedz tylko jak się do niego dostać, bo nie mam zamiaru błądzić po tych zasranych ulicach. W sumie od razu mogłem do niego iść, ale trudno. - zacząłem powoli wstawać. Na twarzach innych gości karczmy widać było ulgę.
    - Do świątyni Sigmara łatwo się dostać. Na placu skręć w lewo a dalej to już prawie prosto. - rzekł karczmarz dopijając wino. Wyszedłem z karczmy i skierowałem swe kroki do stajni gdzie nie zdążyli nawet zająć się moim koniem z powodu krótkiej wizyty. Wskoczyłem na siodło i pojechałem w stronę świątyni.

    Offline Eiren

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 25
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Oblężenie Stadthauer - sesja rpg
    « Odpowiedź #41 dnia: Stycznia 25, 2010, 19:24:37 »
    Ragnar
    Co ja zrobiłem! Teraz już wszystko rozumiem ... Królowi chodziło o tego nieudacznika von Dussenrina ...  Źle zrozumiałem te pieprzone rozkazy, Witold tylko nas testował i k**wa to przeze mnie zawiedliśmy. Gdyby tylko król wyraził się jaśniej ... Gdybym tylko nie był oślepiony złością ...  Gdyby ... Muszę to odkręcić, musi być jakieś wyjście ...
    STOP! - krzyknąłem. - Balwratherze, Thorenie nie odchodźcie jeszcze, muszę wam coś powiedzieć. A Ty Wielki inkwizytorze, przeorze, adepci posłuchajcie proszę... - zacząłem mówić niskim tonem. -To wszystko moja wina. Moim towarzysze są niewinni, oni nic nie wiedzieli o zadaniu. To ja nawaliłem i doprawdy do teraz nie rozumiem jak mogłem być takim idiotą .. Parę dni przed naszym wymarszem przybył do mnie posłaniec królewski. Król przesłał mi rozkazy, a brzmiały one dokładnie tak - W tym miejscu odchrząknąłem i sięgnąłem ręką za pazuchę wyciągając średniej wielkości kopertę. Na górze widoczna była świeża jeszcze pieczęć królewska. Wyciągnąłem ze środka list i zacząłem czytać :
    Ragnarze! Przynieś chwałe rodowi! Król wysyła Cię z misją! Słuchaj bo jest tajna... Dołączysz do 6 regimentu razem z innymi krasnoludami. Chodzi o twego dowódce obserwuj go...Król ma wątpliwości co do jego waleczności, jakby się okazał tchórzem...Zabij go...Odmaszerować i pamiętaj o zabicu!. - poczekałem aż słowa listu dotrą do mych odbiorców i po chwili przerwy kontynuowałem.
    -Gdy tylko dostałem ten list wydał mi się bardzo dziwny. Wybacz Balwratherze, ale byłem przekonany że król kazał mi obserwować Ciebie. Na Sigmara! Doprawdy nie wiem jak mogłem być tak głupi! Przecież nie raz widziałem dowody twojego męstwa w walce i w podejmowanych decyzjach. Jednak chaos nie takich mężów jak ty potrafił skusić do przejścia na swą stronę, być może stąd wzięły się moje podejrzenia. Błagam cię wybacz mi Bracie ... - błagającym wzrokiem spojrzałem na swego dowódce.
    -A co do Ciebie szanowny Witoldzie i ty Wielki Inkwizytorze wybaczcie zachowanie moje i mych towarzyszy. Dla krasnoluda zabicie kogoś w niehonorowej i nieuczciwej walce to naprawdę prawdziwa hańba i dlatego twoja prośba wzbudziła w nas taki gniew. Jeszcze raz proszę was drodzy głosiciele kultu Sigmara, nie miejcie im tego za złe.  Jestem przekonany, że każdy krasnolud w ich położeniu postąpiłby tak jak oni. Natomiast w tej chwili, gdy tylko zrozumiałem swą misję twa propozycja przeorze - w tym miejscu spojrzałem z szacunkiem na Witolda - nabrała dla mnie zupełnie innego znaczenia. Nie ma większej świętości od rozkazów króla i teraz... - mówiąc to uklęknąłem i z pochyloną głową wyciągnąłem na rękach swój młot w stronę młodego adepta i przeora - ... teraz Wielki Inkwizytorze Davidzie von Borden ofiaruje Ci do dyspozycji swój młot i choćby zaraz jestem w stanie wyruszyć i zgładzić tego tchórza von Dussenrina. Wiem, że popełniłem ogromny błąd i zrobię wszystko, aby go naprawić. Ja Ragnar "Krwistobrody" Gotrinsson wnuk walecznego i oddanego królowi Urgrima, padam przed wami na kolana i błagam o wybaczenie...

    Offline Francysh

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 264
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    • ARE YOU READY TO UNLEASH FURY?!
    Odp: Oblężenie Stadthauer - sesja rpg
    « Odpowiedź #42 dnia: Stycznia 25, 2010, 20:35:31 »
    Czempion Tzeentha
    Rozjuszony wróg zachował się dokładnie tak, jak to przewidziałem. Jego powolne ruchy i nieprecyzyjne ataki dawały mi dużą przewagę. Najwyższy czas aby to skończyć...
    - Pokłoń się przede mną i pokornie poddaj się mojej woli, człowieku, a obiecuję, że nie będziesz cierpiał... za bardzo - rozbrzmiały słowa, niewypowiedziane przeze mnie, choć padające z moich ust.
    - Słyszałeś? Już niebawem spotkasz się ze swoim przeznaczeniem, a twoją duszę posiądzie Tzeenth! Haaa... Nie obawiaj się, zginiesz szybko.
    Zamachnąłem się kiścieniem i poczekałem aż przeciwnik wyprowadzi kolejny cios, a następnie szybko przemieściłem się w miejsce, gdzie nie mógł mnie dosięgnąć jego następny atak. Wybrałem odpowiedni moment i pozwoliłem, aby łańcuch kiścienia owinął się wokół jego broni. Równocześnie wyprowadziłem kolejny płaski cios tarczą, wycelowany w uzbrojone ramię. Nie zwlekając, spróbowałem rozbroić przeciwnika...
    Na chwilę obecną umarłem! Wrócę... kiedyś ;]

    Offline Samowar

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 240
    • Piwa: 2
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Oblężenie Stadthauer - sesja rpg
    « Odpowiedź #43 dnia: Stycznia 25, 2010, 23:05:43 »
    *Inkwizytor przechylił powoli głowę jak gdyby od niechcenia przez ramię i spojrzał na Nurgla. Na jego twarzy widniał najstraszniejszy, najbardziej, morderzy, najbardziej krwiożerczy i złowrogi uśmiech jaki ktokolwiek kiedykolwiek widział. Łowca wybałuszył oczy, prawie jakby zaraz miały z oczodołów wypaść po czym wybuchnął przerażającym, opętańczym śmiechem.* Hahahahahahahahaaahaha, hahahahahahha *dźwięk rozchodził się w pustce* Jedyne czego pragnę * Krizz stał już na wprost Nurgla całą swoją sylwetką* to wyrwać ci te gnijącej, kur** oko, pokroić je na plasterki, a potem włożyć do kanapki z szynką i majonezem* Jego uśmiech jeszcze trochę się rozszerzył wydawałoby się, że prawie już twarz rozrywając. Łowca w ułamku sekundy chwycił za oba pistolety przy pasie. Z ust ciekła mu stróżka sliny*

    Offline Francysh

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 264
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    • ARE YOU READY TO UNLEASH FURY?!
    Odp: Oblężenie Stadthauer - sesja rpg
    « Odpowiedź #44 dnia: Stycznia 26, 2010, 23:28:48 »
    Bale

    Strażnik pochylił się aby uniknąć oślepiającej strużki krwi. Popełnił błąd... O ułamek sekundy za późno zauważył jak topór zbliża się to jego twarzy. Potężne cięcie wyprowadzone z łydki przecięło mu żuchwę i przedzieliło twarz na dwie połowy. Człowieczek śmiesznie zagulgotać i ochlapał berserkera krwią po czym runął na ziemie. Drugi cios znad głowy oddzielił krwawą masę udającą twarz od reszty tułowia. Ahh...ofiara dla Khorna od tak dawna..

    Czempion Tzeentha

    Olbrzym rozejrzał się po salce, patrząc jedynym pozostałym mu okiem. Widząc śmierć swojego mniejszego towarzysza, zawył jak raniony tur.
    - Tatoooooooooo! - wrzasnął i zamachnął się łańcuchem na Bale'a. Chwila nieuwagi wystarczyła, by Czempion Tzeentha zareagował.
    - Pokłoń się przede mną i pokornie poddaj się mojej woli, człowieku, a obiecuję, że nie będziesz cierpiał... za bardzo - padły z jego ust słowa, które sprawiały wrażenie, jakby zostały wypowiedziane przez kogoś innego.
    Wojownik krzyknął coś jeszcze, lecz jego przeciwnik już tego nie usłyszał. Dobrze wymierzony cios kiścieniem, splótł obie bronie razem, a tarcza strzaskała kość lewego ramienia, o czym doskonale świadczył głośny trzask. Olbrzym wydał jedynie ciche sapnięcie i opadł na kolana, wypuszczając łańcuch ze sparaliżowanej ręki, a zdrową próbując zakryć głowę. Oto ofiara dla tego, który zmienia drogi...

    Siegfried

    Jadąc w stronę świątyni łowca zauważył ciemny kształt posuwający się za nim. Nie jeden, dwa. I trzeci biegnący po dachu. Złodzieje? Jak na złodziei ruszają się za szybko i zbyt zwinnie. A więc zabójcy. Przez odbicie w okularach widział jak jeden z cieni znikł za rogiem, prawdopodobnie szukając drogi do oskrzydlenia ofiary... łowca jechał dalej ciemnymi uliczkami a myśli jakie nim ruszały są wiadome tylko jemu...

    Krizz

    Bestia nie okazała strachu, tylko spojrzała jakby zafascynowana na łowce
    - Dziecko grozisz praojcowi Nurglowi? Jesteś albo niesamowicie oddany Sigmarowi albo...taaaak....szalony! Pomyśl odrzucisz moją propozycję? Mogę dać Ci wszystko co tylko chcesz...Mogę dać Ci krew, niekończącą rzeź albo kobiety...Powiedz tylko, że staniesz po mojej staniesz jak będzie taka potrzeba!

    Karlan

    Łowca jechał długo, mijając ciągle takie same ponure domostwa. Wszędzie taka sama rozpacz i cierpienie. Kiedy miał już wjechać do klasztoru jego wzrok przykuł dość osobliwy spektakl. Koło stosu na którym z tępym wyrazem twarzy pomału palił się heretyk, leżał łowca czarownic z którym Karlan miał nieprzyjemność jechać do zamku. Rzucał się on jak  w febrze wykrzykując jakieś bezładne słowa. W sumie pies go chędożył gdyby nagle nie wykrzywił twarzy w grymasie podniecenia i nie wykrzyknął
    - Nurgleeeeeeee!
    To przykuło uwagę łowcy. Młody kapłan który nadzorował egzekucję podskoczył i poleciał do kata. Szepnął mu coś na ucho i wrócił do blondyna chwytając go za ramiona. Kat najwidoczniej znał swoje obowiązki i poleciał po topór wbity w pobliski pieniek.

    Balwrather, Ragnar, Thoren

    Na inkwizytorze małe wrażenie zrobiło wystąpienie, bardziej zdziwił się wybuchem nagłej szczerości krasnoluda. Przygryzł dolną wargę i chwilę utrzymywał milczenie po czym odezwał się dość twardym głosem.
    - Powstań Ragnarze. Możecie jeszcze odkupić swoje winy, chodź powiem wam, że daję wam drugą szansę tylko i wyłącznie z powodu mojej znajomości z królem gór. Nie patrzcie na mnie tacy zdziwieni, mam zapewne więcej lat niż wam się zdaję. Więc jak Thorenie i Balwratherze? Przyjmiecie teraz moją prośbę?
    « Ostatnia zmiana: Stycznia 27, 2010, 13:52:28 wysłana przez Francysh »
    Na chwilę obecną umarłem! Wrócę... kiedyś ;]