Ruszyła konwersja forum! Przez ten czas wyłączyliśmy możliwość pisania nowych postów, ale po zalogowaniu się można pisać na chacie. Poniżej znajdują się też linki do naszej grupy Steam i facebooka, gdzie również będą ogłoszenia. Modernizacja forum powinna zakończyć się najpóźniej do wtorku.

Najnowsze newsy z naszej strony:


    Polub nasz profil na facebooku! oraz dołącz do naszej Grupy STEAM

    Autor Wątek: Oblężenie Stadthauer - sesja rpg  (Przeczytany 17931 razy)

    Opis tematu:

    0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

    Offline Roxenheimme

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 134
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Oblężenie Stadthauer - sesja rpg
    « Odpowiedź #15 dnia: Stycznia 20, 2010, 17:56:56 »
    - Piwa - odpowiedziałem - ale nie tego sikacza, które trzymasz dla biedaków, o nie. Poprosiłbym o wino, ale wątpię że w takiej spelunie jak ta było by wino godne prawdziwego smakosza.
    To powiedziawszy rozsiadłem się wygodniej kładąc nogi na stole, rzeźbiąc ostrogami nowe rowki na porysowanym stole. Ostentacyjnie wysunąłem delikatnie szable z jaszczura. Bywało i tak że wściekli chłopi rzucali się na łowcę świadomi swojej przewagi. fakt że było to zwykle po procesie inkwizycyjnym nie zmienia stanu rzeczy.
    - A do piwa dorzucisz garść informacji. Tylko ważnych, nie interesują mnie wasze chędożone problemy. Mnie interesują fakty. A towarzystwu jak coś nie pasuje proponuje zmienić lokal. - Powiedziałem głośniej z delikatną nutką wzgardy pomieszanej z groźba i tak jakby zaczepką.

    Offline Eiren

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 25
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Oblężenie Stadthauer - sesja rpg
    « Odpowiedź #16 dnia: Stycznia 20, 2010, 20:00:28 »
    Ragnar
    Przysłuchiwałem się uważnie rozmowie i milczeniu gładziłem ręką swą długa, rudą brodę spoglądając to na kapłana, to na towarzyszy czy też na wiszący na ścianie młot. Niewątpliwie solidna krasnoludzka robota, rękojeść wykonana z wielką precyzją, obuch też niczego sobie hmm...  Szkoda tylko że zdobi ścianę takiego szmaciarza- pomyślałem.  Gdy Balwrather skończył przemawiać raz jeszcze rzuciłem kapłanowi nienawistne spojrzenie i zabrałem głos:
     - Oj Witek, Witek myślałem że masz trochę więcej oleju w tej twojej ludzkiej główce. Masz szczęście że jesteśmy dzisiaj w dobrych humorach, bo dam sobie brodę uciąć, że nie jeden krasnolud dałby ci teraz posmakować trochę swego młota. - powiedziałem z pogardą  patrząc mu w oczy
    -Dobra chłopaki chyba nic tu po nas, - rzuciłem zbierając się do wyjścia - Chyba że szanowny przeor ma dla nas kolejną propozycje "nie do odrzucenia" - dodałem ironicznie, - Nie? Już nic przeor nie wymyśli ?... Tak myślałem - mruknąłem i widząc zaskoczoną minę kapłana i ruszyłem powoli w stronę drzwi

    Offline Francysh

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 264
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    • ARE YOU READY TO UNLEASH FURY?!
    Odp: Oblężenie Stadthauer - sesja rpg
    « Odpowiedź #17 dnia: Stycznia 21, 2010, 01:59:45 »
    Bale & Czempion Tzeentha

    Strażnik zareagował z nadzwyczajną zwinnością, w oka mgnieniu odskoczył w bok przekładając ciężar ciała na drugą nogę. Chaot nie zdołał wyhamować impetu z jakim rzucił się na podobno bezbronną ofiarę i z hukiem uderzył w ścianę. Nieco ogłuszony hukiem wewnątrz pancerza, usiadł ciężko na ziemi. Strażnik ośmielony chwilą słabością wyznawcy Khorna spróbował ataku. Uderzył mieczem, znad głowy, silnie, oburącz. Kompletnie bezskutecznie. Miecz ześlizgnął się wśród iskier po pancerzu nie wyrządzając krzywdy berserkerowi. Ten nieco już pobudzony bez przygotowania rzucił się na lecy i próbował ściąć toporem strażnika z nóg, tnąc płasko na wysokości kostek. Strażnik z elfią wręcz zwinnością podskoczył w powietrze i wylądował na pancerzu wroga przygniatając go ostatecznie do ziemi. Ostrym czubkiem miecza starał się wyszukać miejsce które wolne było od chaosowego pancerza. nagle za jego plecami hukło, a sekundę później strażnik rzygnął krwią na hełm Bale i zwalił się bez czucia na jego pierś. Berserker zrzucił truchło z siebie i spojrzał z niedowierzaniem na tył jego czaszki. Cały tył głowy był zmasakrowany jakby ktoś zmiażdżył ją obuchem. Berserker szybko podniósł wzrok i zobaczył okutego w karmazynowy, płytowy pancerz wojownika z tarczą który w swej pancernej dłoni trzymał okrwawiony kiścień z trzema głowicami. Obok niego stał czarnoksiężnik chowający swą twarz pod kapturem. Opierał on się ciężko na lasce, dysząc jak pies.
    - Kurwi synu...ważysz swoje....w tej...zbroi... - Odetchnął głęboko starając się przywrócić, normalny oddech. Kiedy mu się to wreszcie udało stanął pewniej i zwrócił spojrzenie w kierunku Bale. Wprawdzie oczu nie było widać spod kaptura ale Bale czuł palące znamię chaosu na jego skórze - Masz szczęście i łaskę mrocznych bóstw! Oto sam Asaval Kul, pan armii oblegającej to miasto i czempion Bogów wysyła Ci pomoc. Razem dokonacie tego czego chcą Bogowie. I dobrze wam radzę nie spierdolcie sprawy bo nawet nie wiecie ile mnie kosztowało wysiłku przeniesienie tego tu wielkoluda. Wracam, niech Bogowie będą z wami - powiedział po czym znikł zostawiając czempionów samych.

    Siegfried

    Towarzystwo mruknęło zdenerwowane, jeden z mieszczan wstał nawet, wyciągając pistolet skałkowy z kabury, ale szybko usiadł pod miażdżącym wzrokiem karczmarza. Karczmarz zacmokał i podrapał się po łysej głowie.
    - SEREEEEEEEEEENAAAAAAA! Przynieś wino ale nie to z piwniczki tylko z półeczki!I w podskokach! - wrzasnął swoim głosem którym można by było burzyć mury. Z zaplecza wyskoczyła  młoda dziewczyna może czternastoletnia z jasnym warkoczem do pasa. Szybko położyła wino na stole i uciekła z powrotem na zaplecze jakby brzydząc się towarzystwa karczmiennego. Karczmarz chwycił butelkę i przeturlał swe wielkie cielsko przez przejście między izbą a barem. W szybkich jak na swą tuszę krokach podszedł do łowcy i jednym gestem swej dłoni wielkości patelni strącił mu nogi ze stołu.
    - Kultura jako taka musi kurwa być! - skwitował i zasiadł obok niego. Ława na której siedzieli niebezpiecznie zatrzeszczała ale wytrzymała ciężar. karczmarz położył wino na stole i spojrzał z uśmiechem na łowce.
    - A zdziwisz się bo mam dobre wino. Wprawdzie nie wiem co to ale przywoził je zawsze długouch co to karawaną jeździł przez o miasto. Nie boję się Ciebie swe już odsłużyłem w armii, nawet kiedyś w regimencie miałem łowce. Dziarski chłop był! Szkoda, że skończył rozszarpany przez Skavenów oj szkoda.... W każdym razie jak widać potem przybyłem tu założyłem karczmę i zadbałem o siebie. - poklepał się z uśmiechem po wielkim brzuchu - A Ty paniczyku co byś chciał wiedzieć? Bo skoro sam łowca odwiedza oblężone miasto znaczy, że coś większego się kroi!

    Krizz

    Nikt nie zwrócił uwagi na szaleńczo uśmiechającego się Łowce. Każdy zajęty był swymi sprawami. Łowca nie myślał też o o innych małostkach. Jego umysł wypełniały chwile spędzone w tamtym domu. Chwile wywołujące mroczny uśmiech....Za mroczny aby były to przyjemne chwile... Jedna rzecz w końcu wyrwała go z rozmyślań. Wielki stos usypany po lewej stronie klasztoru. Młody kapłan, widocznie dopiero po święceniach, nie do końca potrafił zapanować nad tłumem. Krzyczał coś łamiącym się głosem o Sigmarze i jego woli, próbując przekrzyczeć skazańca który z nienawistnym uśmiechem rzucał klątwy w imieniu Nurgla na wszystkich zebranych. Nagi starzec, którego wychudłe ciało było pokryte wrzodami wrzeszczał jak opętany obrzucając przekleństwami  tłum i śliniąc się na swą obfitą brodę. Kat nieco bezradnie stał z boku z pochodnią i patrzył na kapłana błagalnym wzrokiem. Taka chałtura...

    Karlan

    Zbrojny nieco pobladł ale w końcu przystawił halabardę tak blisko piersi łowcy, że aż czuć było jej szpikulec na piersi. Sprzeczka skończyła by się rozlewem krwi gdyby nie spokojny, znudzony głos.
    - Zostaw Henryku...Niech jedzie - Głos dobył się od znudzonego strzelca siedzącego na barykadzie. Na jego brudnym od sadzy szarym mundurze widniała naszywka strzelca wyborowego. Trzymał on muszkiet między nogami, w ten sposób aby można go było podnieść w ułamku sekundy i wystrzelić. Patrzył on na łowce znudzonym spojrzeniem. Miał surową, władczą twarz i opaskę na lewym oku, prawe miał stalowy kolor. - Powiedz mi tylko łowco...Po co pchasz się w to piekło? Nie znajdziesz tam nic tylko ogień i zarazę. Wątpię aby ktoś tam przeżył. Jak ktoś przeżywa to ucieka w stronę barykad a my go zabijamy. Takie rozkazy. Jak nie ucieka dusi się w dymie. Jak chcesz coś wiedzieć, mogę Ci co nieco opowiedzieć w sumie...i tak to nasze ostatnie chwile życia więc co mi szkodzi porozmawiać jak człowiek z Łowcą czarownic? - Młodzieniec z halabarda odsunął się od Karlana zajmują z powrotem swoje miejsce przy barykadzie.

    Balwrather, Ragnar, Thoren

    Witold uśmiechnął się, po czym uderzył w stół pięścią. Zza drzwi wybiegło nagle pięciu braci z młotami i żądzą świętego mordu w oczach. W korytarzu za plecami braci trzech kuszników złożyło się do strzału każdy celując w innego młotodzierżcę. Sam przeor podszedł do ściany i ściągnął z niej wiszący młot. Młot wesoło zapłonął jakby ciesząc się na dotyk właściciela po czym zgasł wydając z siebie tylko cichy syk. Kapłan westchnął ciężko po czym uśmiechnął się ciepło do krasnoludów.
    - Widzicie czcigodne krasnoludy....To nie do końca była prośba. Oczywiście respektuje waszą odmową, ale jest jeden mały problem. Klasztor nie może pozwolić aby tajemnice wyszła poza mury. Nie chce was zabijać, bo obawiam się, że wasz regiment bez dowódców i najlepszych wojów poniesie, potworne straty podczas bitwy... - Urwał w pół zdania ponieważ do sali wszedł Młodzieniec który od początku towarzyszył przeorowi. Trzymał w ręce jakiś list oznaczony książęcą pieczęcią. Podał go przeorowi, ten ruchem jednej ręki otworzył kopertę i zaczął czytać. Wraz z postępem czytania wydawał się coraz bardziej garbić, w końcu odłożył list na stoliku i zasiadł na krześle. Dał znak ręką swoim kapłanom aby spoczęli. - ...w której nie weźmie udziału. - Dokończył zmęczonym głosem - Ten knur von Dussenrin usłyszał, że jesteście w mieście i wiedział o waszym przybyciu ten list mówi o waszym dołączeniu do gwardii. Od teraz chronicie na tyłach samego generała. Mówiłem wam...zero umysłu wojownika. Możecie albo przyjąć moją propozycję albo księcia. W tym drugim wypadku spędzicie noc w klasztorze. Wybaczcie ale nie możemy was wypuścić. Więc jaka decyzja? - spojrzał znacząco na Balwrateha.
    « Ostatnia zmiana: Stycznia 25, 2010, 20:34:02 wysłana przez Francysh »
    Na chwilę obecną umarłem! Wrócę... kiedyś ;]

    Offline Grievous

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 2438
    • Piwa: 2
    • Płeć: Mężczyzna
    • Chwała Konfederacji Niezależnych Systemów.
    Odp: Oblężenie Stadthauer - sesja rpg
    « Odpowiedź #18 dnia: Stycznia 21, 2010, 06:50:30 »
    Kurwa mać!! Mam współpracować z pomagierem tego zakłamanego spiskowca Tzeentha!! O wielki Khornie czemuż mnie tak pokarałeś!! "Nie spierdolcie sprawy" - mały chuju, zostawiliście mnie i jeszcze żądacie abym wykonywał wasze polecenia!! Co mam teraz zrobić? Nie uśmiecha mi się jako kompan to nędzne cholerstwo. Hmmm.... z jednego gówna w drugie. Mam tylko nadzieję iż nie będzie mi przeszkadzał w wypełnianiu woli Khorna:
    - Nie trzeba było się fatygować, zaraz ta szmata leżałaby u moich stóp. Powiedz kompanie jak mam Cię zwać? Czempion Tzeentha to dość przydługa nazwa - może być "Skurwysyn który wbije mi nóż w plecy"?
    « Ostatnia zmiana: Stycznia 22, 2010, 06:26:53 wysłana przez Grievous »
    "I never risk my own skin if I don't have to."

    Offline Samowar

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 240
    • Piwa: 2
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Oblężenie Stadthauer - sesja rpg
    « Odpowiedź #19 dnia: Stycznia 21, 2010, 08:13:23 »
    *Krizz spojrzał z politowaniem na nieudolną robotę kata i kapłana. Zbliżył się trochę, zdjął kapelusz i przekrzyknął się wesoło przez wszystkich:
    - To ma być stos?! - uśmiechnął się szeroko i w oka mgnieniu począł przepychać się przez tłum gawiedzi. Ludzie sami schodzili mu zdrogi, a on z radością wymalowaną na twarzy poruszał się krokiem wręcz tanecznym.
    Po chwili wskoczył na podest.
    - Na takim czymś bym nawet kiełbasek nie piekł! Przecież ten wesoły człowieczek udusi się dymem nawet ognia nie czując! - krzyknął do kapłana. kata jak i zgromadzonych mieszczuchów.
    Mówił to wszystko poruszając się po "scenie" jak jakiś aktor w musicalu. Oczy mu błysnęły radośnie.
    - Odsuń się, gówno umiesz. - rzekł do kata, po czym zabrał się za poprawianie stosu. Przekładał deski, niektóre wyrzucał z niewiadomych powodów, wyłamał parę nowych z podestu, sypnął na stos trochę jakiegoś proszku z sakwy.
    - Ma ktoś może jakiś trunek mocny? - krzyknął wesoło w stronę tłumu. Gdy nikt nie zareagował łowca wyciągnął pistolet skałkowy i powtórzył pytanie. Po chwili ktoś przecisnął się przez pierwsze szeregi i podał mu flaszkę ze spirytusem, czy to wódką jakąś mocną. Nie czekając pociągnął gigantyczny łyk.
    - Tak skończy każdy kto spiskuje z chaosem! - krzyknął i strzelił w stos, który natychmiast buchnął... delikatnym płomieniem. Nie takim jakiego gawiedź się spodziewała. Krizz dopił alkohol  i rzucił butelkę nad głowę skazańca. Ta rozbiła się zasypując go deszczem malutkich ostrzy i raniąc subtelnie.
    Inkwyzytor podszedł do kapłana.
    -Dorzucajcie czasem suchych sosnowych desek, powinien krzyczeć jeszcze przez tydzień. Możecie mu wepchnąć w usta szmatkę nasączoną kwasem albo obciąć język. Przestanie.

    Offline Francysh

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 264
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    • ARE YOU READY TO UNLEASH FURY?!
    Odp: Oblężenie Stadthauer - sesja rpg
    « Odpowiedź #20 dnia: Stycznia 21, 2010, 13:09:57 »
    Czempion Tzeentha
    - Wstawaj! Mamy zadanie do wypełnienia - powiedziałem, spoglądając przed siebie. - Jestem Ne... Haaa... Nie zdradzaj mu swego imienia, głupi. Jeszcze nie teraz - ton mojego głosu zmienił się nienaturalnie. - Jeszcze nie czas! Nie teraz! To... to Berserker Khorna! Pomiot plugawy... Haaa... - Nagły dreszcz wstrząsnął całym mym ciałem. - Wstawaj! Ruszaj się! Haaa... Zostaw go! Nie jest Ci potrzebny! Porzuć go! Pozwól mu sczeznąć w tych lochach! Haaa... Nie, on musi mi pomóc. Przyda się. Tak! Tak! On będzie przydatny! Rozkaż mu za sobą podążać! - Kolejne gwałtowne dreszcze szarpnęły moim ciałem, a głos znów się zmienił. - Przeczekamy tu do zmroku... a potem przelejemy trochę krwi. Zabezpiecz drzwi... Bale - dodałem z pogardą, po czym poszedłem sprawdzić, czy w pozostałej części lochów nie ma już żadnych strażników.
    « Ostatnia zmiana: Stycznia 25, 2010, 20:31:50 wysłana przez Francysh »
    Na chwilę obecną umarłem! Wrócę... kiedyś ;]

    Offline proud

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 3264
    • Piwa: 4
    Odp: Oblężenie Stadthauer - sesja rpg
    « Odpowiedź #21 dnia: Stycznia 21, 2010, 14:00:25 »
    - No w końcu ktoś bez trocin we łbie. - rzuciłem z pogardą patrząc na odchodzącego młodego strażnika, który na te słowa nawet nie zareagował. Dobrze to i nawet, bo szkoda sił na walkę w takiej chwili. - dodałem w myślach.
    Trąciłem z lekka boki konia ostrogami, by zbliżyć się do barykady i zamienić kilka słów ze strzelcem. Wyborowy, wie jak muszkiet trzymać, do tego pewnie w boju zaprawiony bo takie rany od golenia się nie robią... no chyba że toporem berserkerów Khorna. Ciekawe jaki interes mają by w tym momencie i zbliżającej się nieuchronnie śmierci jeszcze jakieś czystki robić? - pomyślałem zbliżając się z wolna do przeszkody.
    - Dziękiś, że temu młodemu na błąd nie pozwolił. - rzuciłem w stronę strzelca łapiąc dłonią za krawędź kapelusza, jak podobno czynią ludzie na powitanie, ale tak po prawdzie gówno mnie ta cała ogłada obchodzi, po prostu chcę wyciągnąć parę informacji od strzelca i zostawić tych imbecyli za sobą.
    - Panie czemuż palicie całą dzielnicę? Czyż w chwili grozy jaka obejmuje teraz to miasto nie powinniście począć ludzi do walki mobilizować? Podobno w mieście kult Nurgala począł się szerzyć, więc przybyłem by sprawę z mocy Sigmara rozwiązać. - rzuciłem pytania, patrząc na nieruchomą jak kamień twarz strzelca.
    - Aaa... gdzie moje maniery, przeciem nie na szlaku. Jestem Karlan Elth Nashavara Dikumi i skoro gówniany wstęp mamy już za sobą to może odpowiesz mi łaskawie na moje pytania, bo po prawdzie ogłady u mnie tyle znajdziesz jak u świni w chlewie, więc oboje to skróćmy i ja pojadę w swoją stronę, a wy zostaniecie w spokoju na tej waszej pierdolonej warcie w nie mniej pierdolonej dzielnicy. To jak będzie? - dodałem widząc, że specjalnie nie ma ochoty odpowiadać na moje pytania i naciągając lekko pas na piersi czekałem na jego odpowiedź.

    Offline Eiren

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 25
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Oblężenie Stadthauer - sesja rpg
    « Odpowiedź #22 dnia: Stycznia 21, 2010, 15:46:02 »
    Ragnar

    No nie! Teraz kurwa to już naprawdę przesadził. Za kogo on się ma żeby tak nas traktować ?! - pomyślałem
    Uśmiechnąłem się gorzko i zacząłem mówić spokojnym i zdecydowanym tonem :
    - Chyba szanowny przeor naprawdę nie wie, o co nas prosi. Służymy królowi i jeśli on zadecydował, że von Dussenrin ma dowodzić obroną, nie możemy sprzeciwiać się jego woli. Nie wspominając już o honorze, niby jak mielibyśmy go zgładzić ?! Podobnie jak Balwrather nigdy, ale to nigdy nie zabiłem nikogo w nie honorowej walce i prędzej wychędoży mnie stado goblinów niż to uczynię.
    A jak przeor dobrze wie, otwarty bunt zostałby odczytany jako zdrada i kto wtedy będzie winny ? - przerwałem na chwilę i nawet nie spodziewając się odpowiedzi kontynuowałem
    - Tak, tak dobrze zgadujecie, oczywiście to MY poniesiemy wszelkie konsekwencje. Nawiasem mówiąc dobrze sobie to przeor wykombinował, najłatwiej będzie zrzucić winę na te "parszywe, zdradliwe krasnoludy". A zresztą po co ja to w ogóle mówię?! Gówno obchodzą mnie jakieś wasze polityczne gierki i jak już wspomniał Thoren nie jesteśmy pierdolonymi skrytobójcami tylko elitarnymi królewskimi młotodzierżcami więc wypraszam sobie takie traktowanie! - mówiąc to chwyciłem w rękę swój młot i dumnie wypiąłem pierś. - I ostrzegam was zdradliwe plugastwa   - ryknąłem i rzuciłem groźne spojrzenie otaczającym nam adeptom - Jeśli którykolwiek z was, będzie próbował nas rozbroić, to przysięgam na moich przodków, że zrobię z niego krwawa miazgę i nawet Sigmar mu nie pomoże!

    Offline Wezyk

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 855
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Oblężenie Stadthauer - sesja rpg
    « Odpowiedź #23 dnia: Stycznia 21, 2010, 16:14:25 »
     Po słowach Ragnara popatrzyłem  na przerażonych zakonników to na Witolda czy moich towarzyszy chłodno kalkulowałem szanse na wyjście z tej sytuacji .  Popatrzyłem się w Witolda , zauważyłem  paskudny uśmiech tryumfu na jego ustach . Zaplanował to skurwiel . Zawsze to samo z tymi pierdolonymi  ludźmi .Chętnie bym Ci zmasakrował tą twarz młotem . Uśmiechnąłem się w paskudnym uśmiechu myśląc o chwili rozrywki . Popatrzyłem na towarzyszy , pewnie w duchu byli mocno wkurwieni . Mocniej chwyciłem młot i zacisnąłem ręce . Jestem przygotowany skurwiele !!! Nie zaatakowałem czekałem na reakcje Balwrathera , może coś wymyśli , dodałem w myślach . Potem przemówiłem chłodnym głosem .
    - Ragnar ma rację . Kurwa , przeor jest głupszy niż myślałem . Jeśli przeor nas nie wypuści to na pewno  pozwoli mi jak przejdę nad jego stygnącym trupem . Pan myśli , że my jakieś naiwne kurwy jesteśmy ??!! Przeor pomylił się i to bardzo jeśli myśli , że ośmiu zafajdanych zakonników , którzy pewnie teraz srają po gaciach sprostają nam w walce . To jak kurwa chcecie śmierci !!!???
    « Ostatnia zmiana: Stycznia 21, 2010, 16:16:00 wysłana przez Wezyk »
    Zero poczucie humoru... Zupełnie jak w IG...

    Offline Barudokuku

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 601
    • Piwa: -2
    • Płeć: Mężczyzna
    • Zbieracz puszek
      • (nie)Oficjalne Forum Antyfanów CD-Action
    Odp: Oblężenie Stadthauer - sesja rpg
    « Odpowiedź #24 dnia: Stycznia 21, 2010, 18:40:42 »
    Jak, kurwa, myślałem, niby taki święty, a w gruncie parszywy jak zielonoskóra dziwka...
    Pierwsza moja decyzja - rzekłem, klepiąc się w, jedyną na torsie, płytę z symbolem króla - to to, że przed podjęciem decyzji muszę dowiedzieć się, jakie zdanie na ten temat ma kapitan Gunter, który w tym momencie jest dla mnie drugą po królu najważniejszą osobą. Druga decyzja jest taka, że ludzie, od kiedy moja rasa dała wam szansę na wyrośnięcie ponad poziom walki patykiem, stacza się coraz bardziej w męty niehonorowości i miast zwyczajnie wyzwać kogoś na mordobicie, teraz musicie zasłaniać się innymi. - W tym miejscu chrząknąłem, sięgnąłem po manierkę i wypiłem nieco ale. Po nawilżeniu gardła, zawiesiłem ją na miejscu. - Trzecia sprawa jest taka, że wyzywam cię na pojedynek jeden na jeden, bez żadnych niehonorowych sztyletów czy kopnięć poniżej pasa. Jeśli wygram, wypuścisz nas i udamy się spokojnie w swoją stronę, nie niepokojeni przez adeptów Sigmara ani spadające dachówki. Jeśli przegrasz, zrobimy to samo. Jeśli odmówisz, spędzimy tutaj spokojnie noc, nie niepokojeni przez adeptów Sigmara ani inne przypadkiem osuwające się na nas sztylety, acz ściągniesz na siebie dyshonor niegodny kapłana. Co odpowiesz? - To rzekłszy, chwyciłem silnie młot w obie ręce, trzymając go nisko przed sobą.
    Ileśtam procent kogośtam robi cośtam. Jeśli należysz do iluśtam procent pozostałych, wstaw to gdzieśtam.
    Wyobraź sobie też, że tutaj jest jakiś fajny tekst pokazujący, jak bardzo jestem nieskażony mediami, propagandą i tak dalej i ogólnie coś, co sprawi, że wszyscy będą wiedzieli, że nie lubię czegośtam.
    Oczywiście, możesz też sobie wyobrazić tutaj jakieś mHroczne/lolowate/jestem-taki-zarąbisty zdanie po angielsku. Ot, choćby traktujące o śmierci czy religii, coby pokazać, że jestem ateistą.

    Offline Roxenheimme

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 134
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Oblężenie Stadthauer - sesja rpg
    « Odpowiedź #25 dnia: Stycznia 21, 2010, 21:14:32 »
    - Co przywiodło nas w te strony to sprawa inkwizycji. Niech cie o to głowa nie boli. - Powiedziałem rozlewając wino. - Mmm, Sudenlandzkie. Niebo w gębie, że ośmielę się tak wyrazić. Nie bez powodu mówią że: Sudenland górzysta to kraina butnych ludzi, owiec i dobrego wina! Nie dziwie się że nie dawałeś tego wina dla tego plebsu, ale przejdźmy do konkretów. Interesują mnie ostatnie wydarzenia w Stadthauer, a dokładniej przejawy chaosu. Przez tych kilka dni drogi rzeczy mi wiadome mogły się zmienić. A jak wiadomo karczmy to kopalnie informacji.
    Przerwałem dolewając trunek. Ehh, nikt nie robi tak dobrego wina jak Sudenlandczycy. No chyba że brat Sigismund według swojej tajemnej receptury.
    - Chcę też wiedzieć co nieco o samej twierdzy i najważniejszych w niej osobach, Jednym słowem wszystko co może się przydać podczas mojej misji tutaj. - To powiedziawszy wyjąłem z sakiewki złotą koronę i położyłem na stole. - Współpraca ze mną na pewno się opłaci.

    Offline Francysh

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 264
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    • ARE YOU READY TO UNLEASH FURY?!
    Odp: Oblężenie Stadthauer - sesja rpg
    « Odpowiedź #26 dnia: Stycznia 22, 2010, 16:24:27 »
    Przepraszam za poślizg

    Bale & Czempion Tzeentha

    Zanim czempioni zdążyli ochłonąć i zająć się swoimi zadaniami, drzwi otworzyły się z hukiem wpuszczając do środka dwóch wojowników. Pierwszy który przeszedł przez próg ledwo zmieścił się w futryna, przewyższając rozmiarami Bale dwukrotnie. Odziany był tylko w kolczugę i spodnie, w ręce zaś trzymał łańcuch zakończony małą, lecz prawdopodobnie ciężką, kulą i wpatrywał się swoimi świńskimi oczkami  w berserkera jak w smakowity kąsek mięsa. Za nim wszedł mały, wręcz chudy, łysiejący mężczyzna z obnażoną szablą, ubrany był w fikuśny strój przypominający bardziej błazna niż strażnika. Spojrzał po chaotach i uśmiechnął się przebiegle, co w połączeniu z szczurzą twarzą dało mu wygląd skavena.
    - Dobrze mi się wydawało, że tu był ten huk i walka. Witam państwa - ukłonił się w pas - Me imię Bergeth i jestem tutejszym łowcą zbiegów, ta chodząca kupa mięśni obok mnie to Buk i jest czymś w rodzaju ochrony. No! Skoro mamy już wszystkie formalności za sobą powiedzcie mi: wracacie do cel w całości czy mam was pokroić na plasterki i wysłać do celli w kawałeczkach? - Zakończył patrząc z uśmiechem wyższości na czempiona Tzeentha.

    Siegfried

    Karczmarz podrapał się po jednym z wielu podbródków i schował sztukę złota gdzieś między zwały tłuszczu.
    - Hmmm...Co by Ci tu paniczku opowiedzieć - zamyślił się, po czym chwycił butelkę i pociągnął łyk z gwinta - Znaczy przejawy chaosu omijając fakt, że miasto jest oblężone? Ha haaaaaaaaa taki żarcik! Ludzie mówią, że w dzielnicy biedoty się coś zalęgło złego ale nie powinieneś się już tym przejmować. Kapłani się wszystkim zajęli, paląc całe slumsy i zabijając tamtejszych, kuźwa mać, żebraków. Ja myślę, że to wszystko gówno prawda ale nie mnie oceniać. Do rana zostanie tylko popiół i wspomnienie po tych ludziach. A jeśli interesuję Cię dokładniej ta sprawa to powinieneś pogadać z Witoldem, naszym przeorem. On jest szefem obrony. Właściwie naszym dowódcą jest baron von Dussenrin spasłą świnia która wojny widziała tyle co świnia gwiazd na niebie. Chowa się tylko w swoim zamku i modli do Sigmara aby mu chaot dupska nie odstrzelił - Karczmarz splunął ze złością - gdyby to mój, świętej pamięci, sierżant widział to by się w grobie przewrócił. W każdym bądź razie przeor Witold dowodzi rozstawieniem wojsk i zaopatrzeniem, jest jeszcze kapitan Gunter który z swoimi konnymi na przedpolach szaleje i kompanie nieludzkie do miasta odsyła. Ale on jest nie do uchwycenia, porozmawiać z nim będzie można pewnie tylko jutro i to chwilę przed bitwą. A co o twierdzy? Tfu, nic ciekawego. Twierdza jak twierdza. Bronimy jej bo to jedna z bezpośrednich dróg do Altdorfu, jak padniemy my padnie i stolica a to już będzie nie ciekawie prawda?

    Krizz

    Zadowolony łowca fiknął z podestu w uniesieniu. Byłoby to nic dziwnego gdyby nie to, że nagle poczuł iż...wisi w powietrzu. Zamrugał oczami dość zdezorientowany i rozejrzał się wkoło. Tłum, podest, przerażony kapłan i kat zniknęli. Krizz unosił się w bezkresnej czarnej pustce nie mając nic przed sobą ani nic za sobą.
    - Krizzzzzzzzzzz... - usłyszał za plecami szept przywodzący na myśl skrzypienie grobowej deski. Łowca szybko odwrócił się szykując pistolet do użycia. Za nim stał stos, który sam przed chwilą pieczałowicie rozpalał ale wyznawca chaosu który miał być spalony...zmienił się! Przez ubytki w skórze widać było narządy wewnętrzne a twarz była właściwie zlepkiem bezkształtnej masy, która cały czas bulgotała wylewając ropę. Wśród tej mazi zastępującej lico, można było zauważyć oko. Ale nie normalne ludzkie oko. Oko węża, lub lepiej...demona. Kiedy łowca spojrzał w jego głąb poczuł coś czego od dawna nie czuł...strach. Istota przyczepiona do stosu wydała z siebie dźwięk powodując powstanie kilku bąbli na masie.
    - Krizzzzzz, moje dzieckooooo.......tak długooooo....czekałem....pokłoń się, bo otoooo....masz zaszczyt...rozmawiać z samym....Nurgleeeeeee......

    Karlan

    Strzelec westchnął i oparł sobie muszkiet na ramieniu.
    - Henryk von Fierdelsdorf, strzelec wyborowy byłego już dziesiątego korpusu pod wezwaniem Sigmara Mściciela, rozbili nas chaoci pod murami i teraz resztki, rozdysponowano między inne regimenty. U mnie też ogłady za dużo nie ma. W końcu wojak jestem. Mobilizować do walki powiadasz... Nie wiem mnie to wszystko jedno, kazali palić to palę. A kult Nurgla jest o tam - wskazał palcem na piekło za jego plecami - A jak myślisz dlaczego palimy? Ludzie się skarżyli klasztornym, to wysłał on tam trzech swoich zakonników. Wrócił jeden, który z resztą rozum postradał, ciągnąc po ziemi coś co kiedyś mogło być drugim z braci. Wtedy też przyszedł do dzielnicy przeor Witold i jął się przyglądać domostwom. Wiem bo sam byłem w oddziałach rozpoznania, to co tam widzieliśmy...- tu strzelcem wstrząsnął dreszcz - przeszło nasze oczekiwania. Jesteś łowcą czarownic...domyśl się co mogliśmy znaleźć w domach wyznawców Nurgla. Witold wielce się wściekł, że pod jego okiem jest kult w mieście a jak wiadomo jak się wścieka przeor to łby muszą lecieć. I poleciały. Nie dalej jak trzy dni temu wyrżnęliśmy każdego kogo podejrzewaliśmy o kult. Jak Sigmara kocham całe uliczki po których teraz stąpasz były skąpane we krwii. Potem Witold powiedział coś w stylu ,,Spopielić ten dom chaosu", to popielimy. A teraz jeżeli chcesz przejechać powiedz po co Ty się tam pakujesz, w końcu ja dowodzę tą ,pożal się Sigmarowi, barykadą i to mnie się tłumaczyć przyjdzie.

    Balwrather, Ragnar, Thoren

    Kapłan uśmiechnął się dość ponuro i wstał z miejsca siedzącego. Od razu można było zauważyć zmianę w jego zachowaniu, wydawał się większy i silniejszy niż przed chwilą.
    - Przychodzę do was jako przyjaciel...- zaczął chwytają młot oburącz - Proszę was o wsparcie w potrzebie, a wy odrzucacie tą prośbę do tego dość chamsko.. Urażacie mnie aluzjami o niehonorowości, obrażacie mnie i moich kapłanów i na domiar złego nie potraficie wybrać mniejszego zła. - Po tych słowach oczy i młot kapłana zaczęły płonąć ogniem - Do tego dość bezczelnie wyzywacie mnie na pojedynek! CZY TY WIESZ KIM JA JESTEM!? - ryknął a jego postać wydawała się zajmować całą izbę i emanować zwykłą rządzą mordu -  JESTEM WITOLD NIOSĄCY MŁOT OGNIA, CZY TY MYŚLISZ, ŻE PRZEORA ZDOBYŁEM KLEPIĄC PANNY PO TYŁKACH I CZYTAJĄC DOKUMENTY!? TYSIĄC BITEW I POTYCZEK! TYLE PRZETRWAŁEM! MÓJ MŁOT WIDZIAŁ WIĘCEJ KRWII NIŻ TY MASZ WŁOSÓW NA BRODZIE! I TY! ZWYKŁY KRASNOLUD ŚMIESZ WYZYWAĆ MNIE NA POJEDYNEK! CHODŹ WIĘC ZAATAKUJ A GWARANTUJE, ŻE TWOJE ZWŁOKI ZAWISNĄ JUTRO NA MURZE! MĄ SIŁA SIGMAR A MŁOT JEGO BRONIĄ! JESTEŚ NICZYM W PORÓWNANIU Z WIARĄ Z JAKĄ CIĘ MOGĘ ZAATAKOWAĆ! CHODŹ, CHCESZ WALKI NA BOGÓW PO TYM DNIU CAŁE MIASTO BĘDZIE SIĘ BAŁO MOJEGO MŁOTA! JAKIEM WITOLD NIOSĄCY OGIEŃ!!!!!
    « Ostatnia zmiana: Stycznia 25, 2010, 20:34:22 wysłana przez Francysh »
    Na chwilę obecną umarłem! Wrócę... kiedyś ;]

    Offline Grievous

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 2438
    • Piwa: 2
    • Płeć: Mężczyzna
    • Chwała Konfederacji Niezależnych Systemów.
    Odp: Oblężenie Stadthauer - sesja rpg
    « Odpowiedź #27 dnia: Stycznia 22, 2010, 17:01:09 »
    O kurwa! Co to za bydle?! Na bogów Chaosu - to coś musi mieć z 4 metry wzrostu! Ja pierdole - cały czas brodzę po kolana w gównie, co ja mówię, ja w nim pływam!! Cela, bomba, strażnik, ten burak obok mnie, a teraz jakieś monstrum! Kurwa, kurwa, kurwa! Nie mogę uciec, nie potrafię - mogę tylko walczyć lub ginąć. Trzeba przeanalizować sytuację: Goryl wygląda na powolnego - będzie przyjmował wszystkie ciosy. A ten szczur raczej będzie skakał jak zając - czuje jak bije od niego dynamizm i ruchliwość. Hmmm... mój "kompan" ma korbacz - nie sądzę aby trafił błazna. Niech weźmie dużego - sądząc po dziurze we łbie tamtego strażnika ma krzepę.
    - Skurwysyny!! Jesteśmy czempionami Chaosu! Zgnieciemy was na miazgę w imię naszych Bogów! "Karmazyn" bij małpoluda! Ja biorę tego pokurcza..
    Szarżuję na niego z całą prędkością - jak coś to przypierdolę tylko w drzwi, a one mnie nie ogłuszą!   
    "I never risk my own skin if I don't have to."

    Offline Barudokuku

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 601
    • Piwa: -2
    • Płeć: Mężczyzna
    • Zbieracz puszek
      • (nie)Oficjalne Forum Antyfanów CD-Action
    Odp: Oblężenie Stadthauer - sesja rpg
    « Odpowiedź #28 dnia: Stycznia 22, 2010, 20:06:52 »
    Jak chuj, silnie wygląda. Skoro jednak wezwał tylu adeptów do pomocy, albo jest tak silny, że sam się siebie boi, albo tak, że tylko w gębie mocny. Ale nie, kurwa, nie dam mu ujść na sucho po takiej zniewadze, prędzej szczeznę!
    Myślisz, pierdolony tchórzu, że dam ci się wyruchać takimi zniewagami?! Wola króla mnie pcha naprzód, a ciebie prędzej Sigmar przeklnie po takim dyshonorze, kurwa twoja mać! Najpierw zasłaniasz się jakimiś parszywymi adeptami, których karmisz fałszywymi sloganami, a teraz porywasz się na mnie, który jest prawdziwym wojownikiem i nie bawi się w pierdolone dachówki! Duży człowieczek z dużym młotem i już myśli, że może, kurwa, wszystko i boska ręka go prowadzi! KU CHWALE KRÓLA! - I to rzekłszy szybko zrobiłem dwa kroki do przodu, po czym stanąłem z delikatnie wysuniętą w przód prawą nogą, z ciężarem opartym na niej, i zamachnąłem się ruchem pełnym furii z prawa na lewo. W moim umyśle była tylko jedna myśl: zabić tego chuja, który sądzi, że tak się wysoko wzniósł; nie zważałem na jego złowieszczy wygląd, pogrążony w złości i, jednocześnie, radości na myśl o walce. Nie widziałem nikogo prócz przeora, emanującego jakże złowieszczą dla mnie energią.
    Ileśtam procent kogośtam robi cośtam. Jeśli należysz do iluśtam procent pozostałych, wstaw to gdzieśtam.
    Wyobraź sobie też, że tutaj jest jakiś fajny tekst pokazujący, jak bardzo jestem nieskażony mediami, propagandą i tak dalej i ogólnie coś, co sprawi, że wszyscy będą wiedzieli, że nie lubię czegośtam.
    Oczywiście, możesz też sobie wyobrazić tutaj jakieś mHroczne/lolowate/jestem-taki-zarąbisty zdanie po angielsku. Ot, choćby traktujące o śmierci czy religii, coby pokazać, że jestem ateistą.

    Offline Samowar

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 240
    • Piwa: 2
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Oblężenie Stadthauer - sesja rpg
    « Odpowiedź #29 dnia: Stycznia 22, 2010, 21:27:46 »
    *Krizz stał jak gdyby oniemiały nic nie mówiąc. Patrzył się tylko pustym wzrokiem na demona. Odwrócił się po chwili do niego plecami. Z pomiędzy jego niewidocznych od strony stosu warg wydobyło się jedno, jakby niepewne słowo : ..... Nurgle?

    (wiem, że krótko. Zabieg celowy, jak i nie miałem się nad czym rozpisywać.)