Jak zwykle Hofiko i jego wiedza. ;) Zwiększając swoją objętość trudno żeby coś takiego nazywało się "karłem". Przy zwiększaniu swojej objętości, Słońce wejdzie w fazę czerwonego olbrzyma, a dopiero później po odrzuceniu zewnętrznych powłok zapadnie się w białego karła i z czasem wystygnie (czarny karzeł). Bardzo mało astrofizyków twierdzi, że Słońce spali planety aż po Marsa. Oglądałem ostatnio fajny serial BBC (potwierdzony również później innym serialem The Universe i jeszcze jednym - nie pamiętam tytułu), gdzie padały stwierdzenia, że Słońce spali najprawdopodobniej Merkurego i Wenus, lecz zwiększając swoją objętość, doprowadzi również do poszerzenia się orbit planet je obiegających i Ziemia jak i Mars nie zostaną prawdopodobnie "wchłonięte" (również Wenus może tego uniknąć), co oczywiście nie znaczy, że nie zostaną spalone, ponieważ zostaną i życie na Ziemi tak, czy siak nie przetrwa. :) Ale czym wy się przejmujecie, jak przez te 4-6 mld lat ludzkość i tak pewnie zniknie z powierzchni planety, a ewolucja doprowadzi do wytworzenia kolejnego następcy "panującego-nad-planetą". ;p