Jeny, jakie to było potrzebne! Jaki ten film jest fajny, lekki, trafiony i z jajem.
W końcu będę znowu miał film, który będzie można obejrzeć kilka razy.
Przy okazji kogoś interesują filmy karate z lat 80s?
Jest kilka ciekawych stronek w tym temacie, ale jakoś zawsze brakowało mi czasu na ich przejrzenie.
- najsłabszy w Kung Fury jest dla mnie Hitler, ale już samo ugryzienie przez kobrę w czasie trafienia piorunem zupełnie to rekompensuje. Relacje bohatera z Triceratopsem uważam za niezwykle głębokie.