Mord na miejscu raczej nie, bo straci pracę za tą "nie usprawiedliwioną brutalność".
Ja codziennie spotykam +-13letnich JPowców. No tyle, że oni wciąż gadają HWDP, ale to pierwsze też się czasem wymsknie. Nie reaguję na ich zachowanie, bo nie chcę "wpie****u po szkole". A czemu zawdzięczam to, że nie jestem jakimś bezmózgiem jak oni? Swoim rodzicom. Każdy naokoło z rówieśników dostaje najróżniejsze kary od rodziców za złe zachowanie. Ja ani razu (no może raz) nie dostałem kary. I to jest właśnie powód bicia każdego spotkanego przez dresów - się wyżywają na ludziach za to co ich spotyka, a ten zły los zawdzięczają właśnie temu, że się zachowują źle. I kółko się zamyka.
Ja nie mam powodów do bycia takim horrorem jak oni, mam kilku normalnych kolegów (chodź teraz można pomyśleć, że bycie pokojowo nastawionym człowiek jest nienormalne), oceny dostaję dobre, chodź nie jestem non-stop poganiany do nauki, a złość przelewam w sposób wirtualny, albo wyżywam się na poduszce, a zdarza się, że potrafię sam się uspokoić, bez zbędnego przelewania krwi. Chociaż do tego jeszcze mam dużo czasu, to planuję wychowywać swoje dziecko jak ja byłem wychowywany - 0% przemocy, staranie się zrozumieć zainteresowań dziecka i pomaganiu w rozwijaniu ich (no chyba, że będzie to JP) i pokazywaniu czym ja się interesowałem.
A najlepiej, to żeby Polska i reszta świata się podniosła z tej dresowej ziemi i żyła jak najspokojniej.