No szczerze racja, że teraz jak stoi łucznik w kolczej zbroi to muszę mieć najlepszy nordycki topór, by go zabić 1 strzałem, jakaś masakra :P
Jasne, ma zbroje itp itd. Ale przyłożenie takim toporem to, oj boli. No czasem to jest śmiesznie patrzeć na to jak biegnę na typka w lekkiej zbroi, ja tam zasuwam w kolczudze, z hełmem i wielkim mieczem, koleś wyjmuje jakąś tarcze i krótki mieczyk, ja go walnę 3 razy i dziadu jeszcze stoi a on mnie tym scyzorykiem na jeden cios składa... W tym momencie krzyczę to co 99,9% polaków gdy się wkurza, a potem śmieje z głupoty tej gry. Życie...
Albo ostatnio koleś na dm wpadł, albo to Urist zmienił sobie nick albo koleś miał autoblocka, bo musiałem 10 razy powyginać palce na myszce, przejechać tą myszką pół biurka, a typ kurde zblokował cios bez kłopotu. No żal :D
Co do koni, lance mogli by zrobić trochę mocniejsze, ale i tak potrafią wkurzyć, czasem to śmieszne jak konny musi obrócić 3 razy zanim mnie ubije, a ja w tym czasie mogę zabić i konia i rycerzyka. Ale tak to w sumie jest ok, bo nie jest tak, że byli jaki bałwan na koniu mnie ubija jednym byle jakim pchnięciem. Chociaż jak widzę łysego wariata z kucykiem na środku głowy ;) na białym koniu to raczej wiem, że tu nie ma co czarować tylko trzeba uciekać :D Bo wiadomo, że pifcio jak przyceluje to zabija 1 ciosem. No i tak jest, dla mnie piechociarza, ok.
Co do łuków i kusz. Łuk jest tera ok, ale kusza ssała, ssie i będzie ssać, wtedy była za mocna, tera za słaba. Bo jakoś cienko wyobrażam sobie kolesia w skórzanej kurteczce z stalowym bełtem między żebrami, co jeszcze biega i całkiem sprawnie potrafi wywijać swoim orężem. Przecie bełty z naprawdę potężnych kusz potrafiły przebić lekko uzbrojonego kolesia i zostać w następnym. Ale z drugiej strony, dla mnie piechociarza, takie słabe kusze to dobrze ;)