Mortis!
Jednego razu w Pekninie, przez przypadek wyrzuciłem miecz(robiłem porządki), na co zareagował strażnik opieprzając mnie, że bawię się bronią w miejscu publicznym...Kiedy słuchałem tej kwestii, czekałem kiedy wlepi mi jeszcze mandat, albo zacznie pytać się o pozwolenie na posiadanie broni :p
Ostatnio miałem taką dziwną sytuację.Pewnego słonecznego ranka, na południowy-wschód od Góry z siwobrodymi, znalazłem taki dziwny obóz Cesarskich(z ikoną Skyrim). Kiedy odszedłem do strażnika aby z nim zagadać w pewnej chwili, ktoś z oddali krzykną - smok!Odwróciłem się i zauważyłem szybko poruszający się cień, nadchodzący od strony Jesiennej wieży(?). Chwyciliśmy za broń, lecz w tej samej chwili smok runął na ziemię powalając mnie i porywając mojego rozmówcę w górę, by po chwili rzucić min o ziemię...
Chwyciłem za łuk i posłałem w niego trzy strzały - oczywiści wszystkie chybiłem.Smok podrywając w górę, nawrócił i uderzył tym razem płomieniami.Po drugiej stronie zawisł na skale - szybki unik, kolejne trzy strzały(tym razem celne z czego dwa krytyczne). Smok, odwrócił się i zaczął ziać.Zarabiając kolejną strzałą - zawył i odleciał trochę dalej na wschód.Ja wraz (chyba)z dwoma żołnierzami rozpoczęliśmy pościg.
A tu?Szok.Do walki włączył się jakiś Ork(nieźle nawalał toporem), złodziej, K' jakiś tam Kłamca(zdawało mi się że znam go z poprzedniej części), trzech Gromowładnych, Thalmorska eskorta więźnia, i jacyś imprezowicze.Do tego w walkę wdał się niedźwiedź, wilki(naliczyłem 4), i jakieś pająki. Wszyscy nawzajem klepali się na ziemi(od czasu do czasu posyłając to czar, czy strzałę w smoka), a po chwili z walczących na nogach trzymało się około połowy(niektórzy jeszcze sapali na klęczka, imprezowicze zaczęli uciekać, tak jak i złodziej), kiedy to na niebie ukazał się...kolejny smok :D (jak w tej grze robi się screen shoty, bo takie rzeczy warto uwiecznić)
Gromowładni padli, jeden z cesarskich zwiał, Thalmorczycy klepali jeszcze niedźwiedzia, który po mojej strzale wyzionął ducha.Wiezień natomiast schował się pod krzakami, a Ork?Jeszcze w miarę silny latał za smokiem.Przy kolejnym uderzeniu smoka padł thalmorczyk, kolejny nabił się na mój miecz(finish'er ;) ),trzeciego znalazłem w...smoku, którego ubiłem ostatnią szklaną strzałą(o początku walki wystrzelałem ich ok. 60, teraz przyszedł czan na ebonowe).
Walka trwała ładne parę minut, a ja zużyłem już prawie cały zapas mikstur.Jedyne co mi zostało, to kilka flaszek nędznego zdrowia i many.Jedyne co mi zostaje - walka z ukrycia.
Chowam się za skałą, trzy strzały, leczenie.Kilka podjeść, smok dostaje, ale ciągle szuka sposobu na dotarcie do mnie.Kiedy po wystrzelaniu prawie całego kołczana, zatrułem strzałę silna miksturą, strzał - smok runął na ziemię - żyw, ale nie lata.
Problem w tym, że z mikstur została mi jedna many - uleczyłem się, rzuciłem czar ochronny i....Szok!Nagle ścieżką biegnie ork.Smok zionie, ale na orka to nic nie robi.Kiedy zielony wojownik zrównał się ze mną, postanowiłem się przyłączyć.Wyciągnąłem miecz(ebonowy - legendarny z prymitywnym zaklęciem na wysysanie) oraz tarczę(elficka z bonusem na blok) i do ataku.Biegliśmy kawałek, smok zionął jeszcze raz(całe szczęście, że noszenie tarczy ma bonus w odporności na magię). Jeszcze trochę, jeszcze chwila, trzask!Smok z rozmachu walnął orka, który wyrzucony, padł!Lecz w tym czasie mój miecz sięgnął łba smoka i piękną cut-scenką zakończył jego żywot!
Ah...poczułem się wielki, że z rozpędu wyrżnąłbym cały garnizon w Samotni :p
A tak na poważnie, Bathsada postarała się o dość "nietypowe" walki!
Pozdrawiam!