Ja za to obrałem drogę Maga, czystego maga czystej wysoko-elfickiej krwi. Nie powiem, nie gra się łatwo. Jakkolwiek wilki nie stanowią problemu (jeden strzał z Firebolta załatwia sprawę), tak potężniejsze monstra jak pająki, czy dwemerskie cuda już stanowią wyzwanie. To samo z Falmerami. Jeden jeszcze ujdzie, ale jak do tego dojdzie Falmerski mag(?), czy inny rupieć, to walka jest trudniejsza. Nie dotknąłem ani razu miecza, chyba, że podczas handlu :P a walka z mocniejszymi przeciwnikami wygląda na zasadzie hit-and-run, bo mana mimo perków kończy się bardzo szybko :P
Oto jak wygląda mój hero:
Grając czystym magiem na pewno nie można się ograniczać tylko do jednej szkoły magii, warto rozwijać wszystkie, łącznie z zaklinaniem, bo zaklinanie ubranek może przynieść naprawdę ogromne korzyści.
Szkoda tylko, że handlarze zaklęciami nie mają w swoim posiadaniu mocniejszych czarów (mam 40 lvl Destrukcji, a nadal spotkać mogę max Firebolt), chociaż na pewno zmieni się to z czasem.
Wiadomo, że dla każdej Gildii zadania są różne, ale te dla Magów są naprawdę ciekawe i oplecione w dużą ilość magicznego klimatu :)