Witam... Pewnego razu zastanawiałem się nad naszą dyscypliną sportową. Najdłużej rozważałem nad piłką nożną ale to jest sport zapożyczony, którym zajmujemy(my Polacy) się od niecałego wieku... Rozmyślając o piłce na myśl przyszły mi burdy na stadionach... i doznałem olśnienia:):):)
Jak świat światem, Ploak:
Z Niemcem nie będzie bratem... Będzie pić... będzie solidarny i będzie >>wojować<<.
No właśnie, ci be, źli pseudokibice są najzwyczajniej w świecie konsekwencją braku Wojny i słowiańskiego temperamentu. Bo dajmy na przykład takie rozruchy w flegmatycznej Anglii. Kiedyś oglądałem program na "Discawery" pt. "wojny na stadionach", pan redaktor był albo taką ciotą albo jak większość Jego Angielskich rodaków nie wie co to jest reszta świata... no więc opisując to co on nazywał zamieszkami, czyli kilka krzyczących "żółtozębych", kaleczniaków podnoszących szaliki... Opisując to mówił jakby miał się zesrać, przepraszam za użycie dialektu nadbużańskiego ale w podręcznikowej polszczyźnie nie znalazłem odpowiedniego słowa.
No więc stwierdzając, że mordobicie mamy w genach... a wojny przegrywamy tylko przez politykę... doszedłem do wniosku, że można by "zrobić" nowy sport, bitwę.
Zasady były by proste... na tzw. placu na przeciw siebie ustawiają się dwa przeciwne oddziały... każdy posiadałaby sztandary/horongwie i obóz/stolicę w którym będzie flaga... oraz dowódcę/stratega...
Zwycięża ten oddział który pierwszy zdobędzie flagę ze stolicy wroga, czyli po prostu zdobywa stolicę lub zdobędzie wszystkie horągwie "dziesiątek" nieprzyjaciela i przetransportuje je do swojej stolicy, to by oznaczało "rozbicie armii".
Sama rozgrywka była by połączeniem szermierki z tarczą, tej walki na drewniane miecze której nazwy już nie pamiętam i zapasów... Do walki używano by mieczów drewnianych-dębowych jak i tarcz... oczywiście także pancerz jako odzienie ochronne... Każda drużyna miała by swoje barwy umundurowania jak i dowolny fason pancerzy i broni, oczywiście warunkiem jest spełnianie norm...
Sorry, że tak bredzę ale spać się chce... a jutro bym miał do siebie wyrzuty, że zapomniałem co mam napisać...
pozdrawiam