Prawda jest taka, że dostać pałą gdziekolwiek, ale mocno, to boli, a dostać kuleczką nawet z bliska da się przeżyć. Bo wiadomo, że się startuje w jakimś stroju ochronnym, ale Twoje określenie "masz zaćmę a potem git" jest takie, jakbyś urodził się w grze komputerowej, bo tam jest, że jak się dostanie mieczem w łeb to się wypije napój i jest dobrze, a naprawdę taki cios w łeb nieraz kończył się śmiercią, a nie "zaćmą". Weź się rozpędź i walnij na baranka o ścianę, zobaczymy, czy przejdzie, czy Cię odwiozą do szpitala. A taką kulką można cały dzień obrywać, a się przeżyje. Pomysł na walkę mieczami jest dość interesujący, ale poniesie za sobą wielu rannych. Za to pomysł na strzelanie się jest już ciekawszy, i ma mniej ryzyka ;)
EDIT: Nie szkodzi, że dziwny, można przynajmniej nabić posty ;)
pozdro