Tak naprawdę w Dragon Age'a nie grałem, ale nasłuchałem się tu i ówdzie dosyć, by zadać takie jedno pytanie...
Nie wnerwiają was te DLC?
Moim zdaniem to rozmienianie gry na drobne. W życiu nie kupiłbym żadnej produkcji, przy zakupie której miałbym świadomość, że będę naciągany przez twórców na dokupywanie kolejnych "odcinków", wnoszących w sumie niewiele.
Pal licho, jeżeli te dodatki poszerzają i urozmaicają świat gry. Podstawowa wersja Dragon Age'a BYŁA PROJEKTOWANA Z MYŚLĄ O DLC... z tego co słyszałem, wygląda to mniej więcej tak - podchodzisz do jakiejś postaci, gadasz z nią przez 10 minut o jakiejś mrocznej twierdzy, w pewnym momencie postać ta oferuje wyprawe do tejże warowni. I... DING! Jeżeli chcesz wybrać się do Fortecy Jęczących Kałamarnic, zakup DLC.
Sorry, ale jak usłyszałem, że twórcy wycięli taki numer, wywaliłem z głowy myśl o ewentualnym zakupie D.A., nawet, gdybym dysponował sprzętem będącym w stanie go pociągnąć. NIGDY nie kupię produktu, który CELOWO jest uboższy o pewne widoczne elementy. Poszerzanie świata to jedno, dawanie go w ręce graczy i mówienie "no, jest tu parę luk, jak chcesz je wypełnić to płać" do drugie...
Błagam, powiedźcie, że nie mam racji, że to co słyszałem od innych i znalazłem w necie/czasopiśmie to bujda, a Dragon Age jest kompletnym produktem, nie stworzonym do wyciągania kasy...