Postanowiłem odświeżyć ten temat, drugą recenzją płyty, która dziś trafiła w moje ręce. Słuchając jej, coś mnie naszło na napisanie krótkich przemyśleń, jak w przypadku recenzji płyty Burzum- Belus, którą opisywałem jakiś czas temu. Więc zaczynamy..
Wstęp:
Płyta, która dziś dołączyła do mojej kolekcji, to Marduk- Warschau. Znajduje się na niej... aż 17 utworów zarejestrowanych z koncertu w klubie Proxima w Warszawie z 17.09.2005 roku.
Od razu powiem, że do tej pory nie miałem większej styczności z tym zespołem. Marduk znałem głównie dzięki utworowi Deathmarch, ale wędrując między półkami sklepowymi z dziesiątkami tytułów, ta płyta zwróciła moją uwagę. Kupiłem bez zawahania i ruszyłem do domu. Pierwsze, co rzuca się w oczy, to niezwykle ciekawa i "inna" oprawa graficzna płyty, ale o tym później.
Na płycie znajduje się 17 świetnych utworów, oto pełna track lista:
1. The Hangman Of Prague
2. Seven Angels, Seven Trumpets
3. Slay The Nazarene
4. Azrael
5. Burn My Coffin
6. Panzer Division Marduk
7. Blutrache
8. Bleached Bones
9. The Black...
10. Steel Inferno
11. On Darkened Wings
12. With Satan And Victorious Weapons
13. Throne Of Rats
14. To The Death's Head True
15. Sulphur Souls
16. Warschau
17. Wolves
Na wstępie powinienem dodać, że mimo Black Metalowych korzeni zespołu, płyta Warschau jest czystym Death Metalem, traktującym o śmierci, zniszczeniu, źle, rozkładzie itp. (Jak to w końcu Death metal). Tym sposobem otrzymujemy wraz z płytą 68 minutową dawkę najcięższej muzyki, która od początku do końca robi nam z mózgu koktajl.
Mimo, że nie jestem fanem tego gatunku muzycznego, to jednak nie mogę zaprzeczyć, że płyta jest świetna, mimo wad...
Kwestie techniczne:
A więc czas zabrnąć głębiej w muzykę, aby poznać aspekty płyty. Technicznie owa płyta jest świetna. Perkusja, gitary, wokal brzmią idealnie, a jakość nagrania również zaskakuje. Wręcz nie czuć że to koncert, bo przypominają o tym jedynie okrzyki fanów podczas przerw. Gitary są największym plusem Warschau. Od początku do końca wprawiają w klimat grozy i zniszczenia, grają ciężko, szybko i wolno. Chociaż w moim odczuciu znacznie lepiej brzmią wolniejsze kawałki, które są jednak mniejszością na płycie. W większości utworów gitary są monotonne i podobne, ale są i takie, gdzie gitary znacząco się wybijają i nadają oddzielnego charakteru utworom. Tu muszę wymienić utwór Bleached Bones, czy On Darkened Wings.
Perkusja jest typowo death metalowa. Szybka, skomplikowana, choć są utwory, gdzie tempo zwalnia. Mimo, że sam gram na perkusji, to jednak w tym aspekcie się nie wypowiem, gdyż bębny nie wyróżniają się spośród całej masy podobnie grających zespołów Death metalowych. Trzyma poziom, ale bez znaczących wzlotów.
Wokal... Jest dużym plusem tej płyty. Oczywiste może się już wydawać, że jest... typowo death metalowy. Słowa wypowiadane są niczym z najgłębszych otchłani piekła, w piosenkach, wokal się znacząco nie zmienia. Ciągle ta sama barwa itp. W zasadzie można powiedzieć, że koleś recytuje to samo, przez dalsze fragmenty koncertu. Słowa są mało zrozumiałe nawet dla mnie i bez tekstów się nie obeszło. Wokal jest dobry, ale strasznie monotonny. Wracając do tekstów, jest tak jak myślałem. Bez większego sensu, ale wrażenie robią, bo swoją prostotą przekazują mniej lub bardziej zrozumiały komunikat (tutaj niech każdy zdecyduje, czy go rozumie, czy nie). Przykładowy fragment utworu Warschau:
"Eye for an eye, death for death.
Panzerclaw retaliate,
blood and dust.
Annihilation, obliteration, cremation.
Declaration of death,
genocide triumphant.
Crushing resistance, inflicting pain.
Fierce devotion, reign of terror.
Draconian measures, sealing their fates.
Proudly displaying achievements in blood.
Warschau.
Warschau.
Warschau. "
Ogólnie rzecz biorąc wokal nie jest taki, do jakiego przywykłem w muzyce Black Metalowej, ale trzyma dobry poziom.
Cała kompozycja na płycie jest równa, idealnie zgrana i ciężko brzmiąca. Utwory są szybkie, ale jest kilka które znacząco zwalniają i to one są najbardziej klimatyczne moim zdaniem. Melodia jest prosta, dźwięki są długie i szorstkie jak szara srajtaśma nabijana ćwiekami. ;]
Oprawa graficzna:
To chyba rzecz, która jest powodem kupna przeze mnie owej płyty. Jest nietypowa biorąc pod uwagę wszelkie produkcje Death i Black metalowe, ale jednocześnie bardzo charakterystyczna dla Marduka.
Na okładce kartonowej widać orła na szarym tle z prostym napisem "Marduk Warschau", ale po wysunięciu pudełka widać tą "właściwą" okładkę. Zachowana w starym klimacie Death metalowym prezentuje poziom i przykuwa uwagę. Na przedniej stronie widać zdjęcie ruin warszawskiego Getta z logiem zespołu i nazwą albumu. Na odwrocie widać kolejne zdjęcie ruin Warszawy i ludzi targających masę gratów. Książeczka ku mojemu zdziwieniu nie zawierała tekstów, a jedynie zdjęcia zniszczonej Warszawy, z jakże charakterystycznym zdjęciem obalonego posągu chrystusa. Przykuwa oko, a wszechobecna szarość idealnie pasuje do tematyki płyty.
Zdjęcia:
Podsumowanie:
Mimo, że fanem Death metalu nie jestem, to uważam dzisiejszy zakup za udany. Płyta trzyma wysoki poziom i w zasadzie sam pewnie tego nie rozumiem, gdyż poza Warschau jedynymi płytami death metalowymi na mojej półce są niektóre albumy Behemoth.
Gra jest monotonna, ale brzmi dobrze. Robi w mózgu jesień średniowiecza, którą potem faszeruje diabelskim wokalem i chorymi tekstami. Płyta zawiera aż 17 utworów, więc mamy ponad godzinę najczystszego Death Metalu. Jakość jest aż zbyt dobra... lubię te stare nagrania koncertowe, gdzie trzeba było się "przebijać" przez szum, aby coś dosłyszeć. ;] Oprawa graficzna idealnie pasuje do charakteru płyty. Płytę polecam każdemu fanowi Death metalu, ale też starzy wyjadacze Blacku nie pogardzą. Mimo wszystko, nie jestem fanem tej muzyki i nie ukrywam, że pewnie długo nie sięgnę po tą płytę. Choć czasem nachodzi mnie chęć na większe pogo, więc będę mógł sięgnąć po coś więcej niż albumy Behemoth. Takie utwory jak: Panzer Division Marduk, Blutrache, Bleached Bones, On Darkened Wings, czy Wolves na długo zapadną mi w głowie.
Ocena:
Czas na ocenę moim subiektywnym, krytycznym okiem.
+ Ciężkie brzmienie
+ Oprawa Graficzna
+ Aż 68 minut słuchania
+ Gitary
+ Wokal
- Monotonia i wtórność
- Zlewający się i niezrozumiały wokal, brzmiący identycznie od początku do końca
- Perkusja na średnim poziomie
- Gdyby nie kilka utworów o innym tempie cała płyta byłaby nudna.
- "Zbyt ładne"- chodzi o jakość nagrania. Przywykłem do brudnych, starych koncertów.
Ocena techniczna
Gitary- 8/10
Perkusja- 5/10
Wokal- 7/10
Ogólna ocena płyty- 6+/10 Chociaż równie dobrze mogę wstawić 7/10
Ocena jest czysto subiektywna. Recenzję napisałem, bo kiedyś się tym zajmowałem, pisząc recenzję dla portali i nadal lubię to robić ;]. Może komuś się przyda, może nie. Traktuję to jako ciekawostkę. Za 2 tygodnie planuję zakup dwóch nowych płyt, więc może też naskrobię recenzje. Planowany zakup: Mayhem- Mediolanum Capta Est, Mayhem- European Legions.