Na pierwszy rzut idzie chyba najdroższa (choć nie najcenniejsza!) rzecz, którą udało mi się kupić. Bathory- In Memory Of Quorthon jest albumem kompilacyjnym podzielonym na trzy części.
Album został wydany w 2006 roku- dwa lata po śmierci Quorthona, który był założycielem, liderem i głównym kompozytorem formacji Bathory. Jemu właśnie poświęcona jest ta kompilacja wydana przez Black Mark Productions. Kim był Quorthon, tego nie muszę tłumaczyć, jeżeli ktoś chociaż odrobinę wie o Black, czy viking metalu, a także skandynawskich scenach tej muzyki. Można by rzec, że swe piętno wywarł w wielu gatunkach ciężkiej, satanistycznej i pogańskiej muzyki. Bo czymże byłby black metal, gdyby nie debiut Bathory? Lub legendarny album Blood Fire Death z 88, od którego rozpoczęła się era viking metalu? Wszystko to jednak nie jest do tłumaczenia. Kto zna tę muzykę, ten wie, ten rozumie w czym rzecz. Album oryginalnie ukazał się jako limitowany box 4 CD (In Memory Vol. I, II oraz III, a także bonusową płytę DVD z nielicznymi nagraniami Quorthona Setha, a także teledyskiem One Road To Asa Bay z albumu Hammerheart z 90 roku). Ponad to 3 płyty CD były i nadal są w regularnej sprzedaży Black Mark. DVD dostępne było tylko w boxie, którego cena wynosi na nasze około 250-300zł. Nic też dziwnego, że Boss pokusił się o wydanie reedycji (przełom 2010/2011) tego albumu i to reedycji z pełną pompą!
Reedycja ukazała się jako box vinylowy, który zawiera: 6 czarnych vinyli (3 gatefoldy po 2 LP), plus do tego reprodukcja słynnego "Zółtego Kozła Bathory"* na picture vinylu, plus 48 stronicowa książka i plakat- wszystko zapakowane w solidne kartonowe pudło.
* Chodzi rzecz jasna o debiut Bathory, czyli album Bathory- Bathory z 84 roku wydany nakładem Black Mark. Pierwsze tłoczenie vinyla miało okładkę z żółtym kozłem (tłoczenie było limitowane do 1000 sztuk), jednak z powodu tego, że Quorthon nie przepadał za żółtym, a dodatkowo drukowanie okładek było przez to droższe- kolor zmieniono na biały, wiec w dotłoczeniu z tego samego roku, a także wszystkich reedycjach (z wyjątkiem kilku bootlegów) okładka jest czarno-biała.
Box jest limitowany do 1000 sztuk na świat. Jak widać BMP pozwoliło sobie na wydanie tego, ale co się dziwić tatusiowi. (Oczywiście oficjalnie o Quorthonie praktycznie niczego nie wiadomo, ale niech mówią co chcą, ja się swojego domyślam).
Track listy nie będę wypisywał, gdyż byłaby za długa. Całość z tego co pamiętam liczy sobie 55 kawałków.
Generalnie jest to zbiór najróżniejszych kawałków, które Quorthon skomponował- nie tylko grając z Bathory, ale także te, które nagrywał w solowym projekcie, tak więc miszmasz tego wszystkiego jest przeogromny. Od najstarszych, brudnych satanistycznych brzmień black metalu, przez epickie wikińskie kompozycje, po rockowe covery Black Sabbath, czy Motorhead. Kompilacja, w całej swej złożoności- wedle Bossa ma nam przedstawić obraz geniuszu Quorthona na wszystkich płaszczyznach, na których stawał. Ma nam przypominać każdy okres życia Quorthona. Muszę przyznać że idealnie spełnia swoją rolę. Przed wydaniem tej reedycji wszystkie utwory zostały specjalnie dla niej zremasterowane- co jak dla mnie było zbędnym zabiegiem, ale... w tych czasach wszystko idzie pod remaster. Brzmienie vinyli jest świetne, od razu słychać że nie jest to spartaczona robota na odpierdol. Naprawdę wielkie uznanie dla Black Mark za to, że powzięło się takiemu zadaniu- i wykonali wszystko perfekcyjnie, zapięte na ostatni guzik. Całkiem ciekawym zabiegiem jest to, że całosć rozpoczyna utwór Song To Hall Up High w wykonaniu Bathory, a całość zamyka ten sam utwór w wykonaniu Bathory, ale z wokalem Pani Jenny Tebler... utwór aż nas zmusza do refleksji na samym początki, jak i na końcu.
Ogólnie nie doświadczymy tu płyty typowo blackowej, czy typowo rockowej. Na każdym vinylu jest połączenie wszystkiego. Czy to dobrze? Moim zdaniem to niewłaściwe pytanie...
Wielu osobom taka kompozycja się nie podoba, gdyż nie widzą sensu słuchania kawałków viking metalowych i coverów Lennona zaraz po sobie.. Ale to jest zły tok myślenia. Jeżeli ktoś chce słuchać sobie blackowych dokonań Quorthona, to powinien sobie kupić albumy typu Under The Sign Of The Black Mark, a jeżeli szuka pogańskich brzmień powinien zakupić sobie Hammerheart, bądź któryś Nordland. Ja kupując ten box liczyłem na to, że zawarta w nim będzie całość twórczości Quorthona- nieważne w jakim układzie, ale ważne by nam przypominała o jego geniuszu. By pozwalała siąść przy jego muzyce (jaka by nie była) i zagłębić się w chwilę zadumy. W moim przypadku spełniła swą rolę. Mimo że wiele utworów normalnie nie wprowadza smutnego nastroju- tak całość i przesłanie, a także sens wydania tej kompilacji sprawia, że unosi się pusty, ponury klimat. Bo nieważne jak cenne jest to pudło, myślę że każdy wolałby aby nie zaistniałą potrzeba jego wydawania, a zamiast tego każdy wolałby ujrzeć kolejną część sagi Nordland lub inny album Bathory. W każdym razie przeszłości się nie odmieni. Quorthon powędrował na Valhallę, gdyż nadszedł jego czas. Niektórzy powiedzą, że był za młody. To racja, ale nikt nie może wiedzieć co będzie jutro i trzeba się z tym liczyć. Osobiście uważam, że In Memory Of Quorthon- nieważne czy vinylowy, czy na płytach jest pozycją obowiązkową w zbiorze każdego słuchacza Bathory. Uważam, że Black Mark podołało zadaniu- i naprawdę zaoferowało nam pamiątkę godną pamięci Quorthona. Z tego albumu on sam pewnie byłby zadowolony.
Kilka zdjęć boxa:
Box front,

Box tył,

Pic LP i książka,

Gatefoldy z vinylami,

Rozłożone gatefoldy

i plakat
