Witam.
Jako że od listopada w moje ręce wpadło wiele porządnych albumów i jeszcze trochę więcej się ich przewijało, to postanowiłem napisać kilka własnych przemyśleń na ich temat.
Oczywiście nie opiszę tu wszystkich, bo tylko w ostatnim czasie wpadło około kilkunastu albumów, czy to na CD, czy na vinylach, czy na kasetach, a jeszcze wiele czeka gdzieś w odległej siedzibie poczty, na ostateczne wysłanie do mnie i dlatego po prostu nie chce mi się tyle pisać. Swoją drogą nie wspominając o tym, że o niektórych po prostu nie ma sensu pisać, bo w sumie po co mam jakoś reklamować nasz metalowy underground.
Niestety, przez obchody nazareńczyka nasza poczta nie wyrabia z zagranicznymi przesyłkami i na wiele płyt przyszło mi długo czekać.
Metodą losowania postanowiłem opisać teraz mini album zespołu Moontower, zatytułowany To The Dark Aeon...
Moontower jest polskim zespołem wykonującym black metal wchodzący w NSBM i jak dla mnie jest jedną z ciekawszych pozycji tego jakże ważnego i charakterystycznego podgatunku. Lecz nie owijając zbytnio, pragnę przejść do rzeczy.
Na krążku znajdują się 4 utwory:
1. Neverending War Against judeo-christianity
2. The Fall Of christian Europe
3. Church Of The Insane
4. The Lair
Płyta charakteryzuje się bardzo rytmiczną grą. Muzyka jest dynamiczna, szybko zmieniająca się i z całą pewnością nie możemy narzekać na nudę. Jednak na tej epce nie doświadczymy żadnych mrocznych brzmień, a sama gra wydaje się być częściowo pozbawiona swojego ciężkiego blackowego wybrzmienia.
Zamiast tego mamy do czynienia z agresywną, pełną nienawiści grą, która wręcz zmusza do podjęcia jakiegoś złowrogiego działania pod wpływem emocji i cały czas wzbudza w nas uczucie coraz większej agresji. Pod względem zamysłu i budowy przypomina nieco albumy deathmetalowe w stylu dawnego Deathcrush.
Jednak wszystko to zaliczam oczywiście na plus, bo taki już jest NSBM.
Technicznie płyta prezentuje się skromnie, aczkolwiek treściwie. Nie doświadczymy tu skomplikowanych solówek gitarowych, żadnych wymyślnych aranżacji perkusyjnych. Wszystko jest proste, prymitywne i z typowym przyj... uderzeniem. Całość po raz kolejny uświadamia, jak proste zabiegi muzyczne mogą razem się połączyć i stworzyć jedną solidną całość.
Gitary na To The Dark Aeon... reprezentują się sporą dynamiką. Nie są monotonne, nie są żmudne i ciężkie. Są żwawe, zmienne i szybkie, nadają całości bardzo ostrego, ale miejscami bardzo melodyjnego wyrazu. Riffy są bardzo proste, zero tu jakichkolwiek technicznych wzlotów, ale to kolejny plus. W blacku nie o to chodzi, liczy się przesłanie.
Perkusja, czyli to co lubię charakteryzuje się niezwykłą prostotą, dynamiką, ale stosunkowo wolnym tempem. Nie mamy tutaj brzydko ujmując "wiertarki", całość jest prosta, ale treściwa. Nadaje całości swoją niepowtarzalną rytmikę i chociaż czasami zagra czegoś za mało, a czasami doda tu i ówdzie coś niepotrzebnego, to jest wielkim plusem albumu,
ponieważ właśnie takiej gry oczekuję po albumie blackowym, tym bardziej z tak donośnym przesłaniem i zachowanym w charakterze albumu NS.
Wokal jest bardzo agresywny, przesiąknięty nienawiścią i sieje spustoszenie na scenie i w naszych mózgach. Nie jest może na miarę Maniaca, ale swój poziom trzyma. Miejscami jednak odnoszę wrażenie że jest on zbyt monotonny, co ujmuje całej płycie. Mimo wszystko, samo brzmienie jest porządne i pozostaje tylko lekki niedosyt, bo jednak mogło być lepiej.
Ten ledwo 15 minutowy krążek budzi we mnie bardzo pozytywne uczucia. Całość budzi niesamowitą agresję i pozwala się wyżyć. Tak jakby miało nas przygotować na nadchodzącą wojnę. Teksty są bardzo proste i dosadne. Traktują o upadku świata, o wojnie i nadchodzącej zagładzie. Są złe, plugawe i z pewnością nie napawają optymizmem.
Oprawa graficzna albumu jest bardzo dobra. Okładka przedstawia nam pomieszanie wielu motywów, z czego najbardziej widocznymi są: Wielki kamienny plac, atomowy grzyb, rysunki aniołów śmierci i ogólny chaos, niczym kraj trawiony płomieniami wojny, oto zdjęcia płyty:
Ogólne wrażenie po przesłuchaniu mini albumu są jak najbardziej pozytywne. Płyta jest porządnie nagrana, stanowi pogranicze BM i NSBM, a całość wywiera porządne wrażenie, mimo swej prostoty. Płyta potrafi też zaskoczyć czasami dosyć melodyjnymi momentami. Do największego plusu zaliczam brzmienie gitar i perkusji, wokal trochę odstaje, ale jak już wspominałem. Tak naprawdę nie o to chodzi.
Płytę polecam każdemu black metalowcowi, a na pewno zainteresuje ona też ludzi związanych ze sceną nsbm. Z pewnością jest to jeden z lepszych ostatnio nabytków i obu takich więcej. Hail!
Całość napisałem z nudów, cholernie zmęczony, więc za wszelkie nieścisłości przepraszam. I jak zwykle podkreślam, że wszelkie przemyślenia, które tu opisałem należą do mnie i są subiektywnym spojrzeniem na album.