@Aldred
Szczerze mówiąc, nie cierpię MG takich jak ty równie mocno jak graczy nie czujących klimatu, o których sam wspomniałeś.Dlaczego? Otóż po pierwsze:
Takie były początki gry ,z czasem wszyscy nabrali dystansu i zaczeli się wczuwać w rolę. Nadal czasem są zbyt pewni swojej siły,ale jako MG mam na to sposoby.
Ot choroby, watacha orków, kradzież ich pieniędzy,wiem mściwa bestia ze mnie;)
Tja... Nie ma nic jak spokojny spacerek i wyskakujący znienacka, zbłąkany batalion trolli. Ja rozumiem że czasem trzeba utemperować graczy niszczących klimat, ale lepiej poczekać aż oni sami siebie wyeliminują poprzez głupie zachowanie, niż zabijać jakąś domniemaną chorobą weneryczną, po wizycie w bur...zamtuzie.
Po drugie:
rozsądny MG(zasady systemu obowiązkowo w jednym palcu),czas wolny i granie.
Podręcznik? Podręcznik to taki trochę drogi papier toaletowy. Właściwie jedyne co mogłoby mi się z niego przydać, to opisy lokacji i opcjonalnie NPC/questów. Te wolę jednak stworzyć sam po to by dokładnie wiedzieć co gdzie i jak. A w podręcznikach nie zawsze wszystko jest dokładnie opisane. Wszystkie "zasady" i "prawa" opisane w tych waszych książeczkach-przewodnikach nie tylko utrudniają grę, ale powodują iż często staje się ona sztuczna, nierealna i nienaturalna. A później dzieje się tak, jak opisano w nonsensopedii, czyli: "Przeciętna sesja składała się, w przypadku Mistrza Gry, w 75% z szukania odpowiednich tabel, wykresów, przeliczników, stałych fizycznych, a nawet danych na temat maksymalnego udźwigu jaskółki europejskiej. Gracze w tym czasie zazwyczaj poświęcali się ozdabianiu swoich Kart Bohaterów szlaczkami, wymianie opinii na temat biustu Kaśki z klatki 3b oraz rzucaniu w Mistrza Gry chipsam". Zupełnie wystarczające są osądy MG, a jeśli ten jest rozsądny, to nikt nigdy nie będzie psioczył na jego decyzje. A dzięki temu gra jest bardziej dynamiczna i daje o wiele więcej radości, a przede wszystkim zawsze jest niepowtarzalna...
Po trzecie:
Doszło nawet raz do tego że podczas gdy wyszłem(WYSZEDŁEM KU$*%! Nie powiesz wyszł, tylko wyszedł...) się załatwić w trakcie sesji podgladnął plany scenariusza.Domyśliłem się od razu, gdy wszystko wiedział ,i doskonale wiedział gdzie iść i co robić.
To jest kolejna bolączka systemów... Zabawy w statystów, podczas kręcenia "filmu" przez MG. A gdzie miejsce na samodzielność w podejmowaniu decyzji przez graczy? A gdzie improwizacja? RPG nie powinno się wzorować na komputerowej wersji, gdzie wszystko jest oskryptowane. "Silnik" umysłu pozwala na o wiele, wiele więcej. Ja zawszę tworzyłem sandboxa i stawiałem przed graczami prosty, lecz mglisty i odległy cel. To jak i czy go osiągali, zależało tylko od graczy... A jak po drodze mieli ochotę uratować świat, porwać i zgwałcić jakąś niewiastę, albo zająć kawałek terenu i zająć się uprawą roli, to nie widziałem żadnych przeszkód, aby ich tak pokierować. To w jakie intrygi się po drodze wpakowali i jakie lokacje zwiedzili, zależało tylko od ich decyzji. No ale mówiłem o scenariuszu... Otóż scenariusz to jest coś, co z założenia muszą osiągnąć gracze... MG kurczowo się go trzymając, od razu kara tych, którzy ośmielają się zejść z właściwej drogi wiodącej do osiągnięcia celu. To nie jest ciekawe...
Nie mówię że jestem dobrym MG, bo jestem bardzo zły. Nie przepuszczę żadnej okazji, by wykorzystać niekonsekwencje swoich podopiecznych. Sam też kieruje się uniwersalnymi zasadami, a dokładniej prawami fizyki i zależnością pseudorealności. Nie zapominam też o potrzebach biologicznych organizmu. Oj gracze tego nie lubią ;>
Co do tematu kiepskich graczy, to faktycznie Ci co psują klimat, zasługują na piorun z nieba(muszę kiedyś spróbować...) Ja jednak nie lubię jeszcze jednego typu graczy. Tych, co zawsze muszą być najlepsi we wszystkim. Tych co znają każde zaklęcie, umieją się posługiwać każdą bronią i nowinką techniczną. Znają się na wszystkim i potrafią wszystko... A jeśli tacy nie są, to oczywiście cały czas dążą do stania się takimi "koksikami". Oczywiście co bardziej wprawni MG nie pozwalają, ale jest coś na co nie można mieć wpływu... A mianowicie relacje międzyludzkie. Jeśli gracz deklaruje iż jego aspołeczna, jakim cudem podrywa każdą napotkaną dziewoję i bawi tłum w każdej przydrożnej karczmie?! Jeśli postać przez całe życie była wojownikiem a jedyną formą rozrywki jaką zna, jest pijacka biesiada, to normalne że dogada się z podpitym krasnoludem w karczmie... Ale skąd nagle u niej umiejętności elokwencji, by bawić damy dworu?!
Tja... Nie cierpię graczy, którzy zmieniają charakter postaci na taki, jaki im akurat pasuje... Takie kameleony doprowadzają mnie do furii...
W temacie tym kiedyś padła propozycja stworzenia sesji forumowej, czy też PBF jak kto woli. Zdaje się iż proud chciał coś takiego zorganizować. Jeśli więc panie proud nadal jesteś chętny, to napisz do mnie. Mam pewien pomysł, który mógłby Ci się spodobać. Nie będę jednak opisywał niczego, póki tego nie obgadamy na osobności.
Pozdrawiam, Daray.