Co do celności, to wybaczcie, ale snajperów w tamtych czasach hurtowo się nie produkowało.
To właśnie gęstość salw i ilość wystrzelonych pocisków stanowiły o sile kuszników czy strzelców. Oni po prostu tworzyli chmurę strzał czy bełtów, a część trafiała.
Fakt, pierwsza salwa powinna być jednoczesna lub prawie jednoczesna. Reszta zaś to już ogólna strzelanina.
Myślę, że nie ma co grzebać przy poprawianiu celności. W tym przypadku gra jednak oddaje realia tamtych czasów.
U mnie celność mają bohaterowie NPC i to oni są snajperami wraz ze mną.
-------------------
Longbowman jako Mistrz łuku jakoś mi się w ogóle nie podoba (ci "mistrzowie" mi się nie podobają nawet w Native). Bo co to za "miszcz"?!
Powinno być Doświadczony łucznik, bo mistrz to w tamtych czasach była nazwą używaną wobec wytwórców. Więc mistrz łuku nieodparcie mi się kojarzy z wytwórcą łuków.
-------------------
Co do cen wyposażenia dla jednostek to obawiam się , że w teorii to ładnie pięknie wygląda, ale jak się przypatrzeć to będzie bardzo trudno to skonfigurować.
Bo niby 2500 za porządny kołczan strzał to pikuś, ale pomnóż to przez 100, to zaboli, a raczej nikogo na to nie będzie stać. Tym bardziej, że i tak większość Panu Bogu w okno wystrzelą tych strzał. Zaś kupienie porządnych zbroi za każdą po 25 tysięcy to nawet dla 10 rycerzy szarpnie budżetem okrutnie, a za bardzo nie będzie na czym robić tych setek tysięcy dukatów. Z drugiej zaś strony 10 rycerzy w zbrojach po 25 tysięcy plus na Rączych Bojowych Koniach (również chyba po 25 tys. będzie nie do pokonania). Ale to wyniesie circa pół miliona za 10 jeźdźców. A przecież pasek życia im się nie zwiększy, więc jak zginą to za każdego 50 patyków w błoto.