Po paru tygodniach rozgrywki w M&B tak mnie naszło...
Słuchajcie, nie uważacie że ta gra jest ciut ponura?
Nie wiem czy tylko na mnie tak działa, ale jak odchodzę od gry mam takie specyficzne uczucie - taki trochę ponury nastrój, jakby rozgrywka była trochę dołująca.
Brakuje mi trochę radości w grze - to co się dzieje, to raczej wydarzenia "smutne" - a to się ktoś wnerwił na mnie, a to zaatakował, lordowie są generalnie wredni, taka swołocz że do domu za próg bym w realu nie wpuścił.
Te panny w grze też są nieciekawej prowiniencji, jak się poczyta co wyprawiają...
Królowie to banda drani którzy jakimiś ciemnymi sprawkami doszli do władzy.
Moi bohaterowie tez takie historyjki opowiadają, że nic tylko w kącie z brzytwą siąść i się pochlastać. A to złodziej i bandyta, a to morderca, a to rabuś... a to oszukany kupczyna...
Brakuje mi takiej trochę "bajkowej" scenerii i wydarzeń - "dzielny i uczciwy lord zostaje królem, i lud go kocha", wiecie, taki klimacik.
Wiem że w grze postawiono na realizm - ale bez przesady, w tamtych czasach ludzie tez potrafili się bawić i cieszyć życiem, i nie wszyscy byli aż tak wredni.
Miasta trochę ratują sytuację, ci szwędający sie mieszczanie trochę pomagają, ale brakuje mi na takim bazarze linoskoczków, teatrzyków, dzieciaków biegających, nawoływania handlarzy, całego tego stufu.
W dodatku, z czasem wpada się tylko do miasta i korzysta z ekranu "szybkich odwiedzin" , tawerna, rynek, ew. zamek lorda, i cześć.
Niechby ekran szybkich odwiedzin był animacją, rzut jakiś izometryczny, widok na miasto z góry, aktywne miejsca po kliknięciu, ale żeby się na tej animacji coś działo, ludzie chodzacy, niech te miasta tętnią życiem!
Handel z handlarzem - niech się ten handlarz pojawi na ekranie (np. zamiennie z naszym bohaterem na środku), niech ma jakieś swoje specyficzne teksty, niech to będą prawdziwi ludzie a nie automaty sprzedająco-kupujące. Jeden będzie mnie lubił, inny nie, ten który będzie mnie lubił zrealizuje jakieś specjalne zamówienie za atrakcyjną kwotę.
Niech czasem skomentuje to co mu sprzedaję "no ładne cacko, panie kolego!" ;-) , niech czasem odmówi "eeee, takiego gówna to nikt ode mnie nie odkupi, nie, dzięki".
I niech się targuje o najdroższe przedmioty! ;-)
Ograniczyć liczbę przedmiotów, szczególnie tych najlepszych (kurcze, byle kupczyna w mieście, szczególnie ten ze zbrojami, ma w towarze majątek taki, że wystarczyłby na wybudowanie wszystkich ulepszeń w zamku, nawet z modu SoD), niech handlarze bronią mają większą specjalizację - chcesz kupić dobry łuk, wybierz sie do khergitów... a jak nie możesz bo cie nie lubią, to zamówi przez innego handlarza z prowizją.
Ot, takie budowanie relacji.
Niech w takiej wiosce raz na tydzień będzie zabawa, ludziska sobie tańcują, piją, wchodzisz - "w wiosce odbywa się weselisko, państwo młodzi zapraszają cie na biesiadę" Drużyna się brata z wieśniakami, przynajmniej na czas balangi, przyśpiewki, ganianie za dziewuchami i wypady do stodoły na sianko...
Niechże do diaska w tych gospodach w mieście siedzą jacyś klienci ;-) a nie że gospoda to "punkt zborny" dla najemników, handlarzy niewolników...
W Wiedźminie było to fajnie zrobione - w gospodach siedziały całe tłumy... z wieloma można było pogadać, ale z tych rozmów nic dla fabuły nie wynikało... tylko budowały klimat.
Niech lordowie nie będą taką jednolitą bandą sukinsynów, niech się zdarzaja między nimi "paladyni na białym koniu", którzy wioski nie splądrują, a dobrze potraktowani niech się potrafią odwdzięczyć.
Miałem z Ragnarem ostatnio głupią sytuację - walczę ostro z nordami, relację z państwem mam na -40, ale chyba z każdym lordem mam relacje powyżej 20, bo za każdym razem wypuszczam... dojechałem do Ragnara, bo mnie gonił, myślę, no to się będzie działo. Gadka szmatka, patrzę a tu tylko normalne sekcje dialogowe, nie tak jak przy ataku. Myślę - nooo fajno, widać fakt że go 4 razy wypuściłem po złapaniu go w bitwie jakoś zadziałał. Tyle że odjechałem, a ten za mną, dojechał i "giń psie". Schizofrenik porąbany...