pc_maniak, nie masz racji pisząc że to pierwsza gra o takich możliwościach wykorzystania broni...
Było jeszcze parę. Było np. Severance: Blade of darness, gdzie walka była nastawiona na nazwijmy to pracę nóg. Uniki, skoki, turlania... Równie dobry łuk jak w M&B. Ale miecz rozwinięty równie dobrze jak M&B, + kombosy, czyli kombinacje ciosów odpalane jak w mortal kombat.
Jednak i tak grą gdzie mechanika walki bronią białą była najbardziej rozwinięta - była Die by the Sword.
DBTS miał tak poprany system walki że nie przebił się ze względu na właśnie ten stopień skomplikowania...
W skrócie: w DBTS nie było nawet czegoś takiego jak atak, tak jak używamy LMB w M&B.
Po prostu - mamy w łapie miecz, przyciskami myszy tylko zmeniamy ustawienie nadgarstka, a ruchami myszy - sterujemy ruchem miecza, cały ramieniem.
Do tego klawisze AWSD do ruchu postacią, przy czym - bez strafowania, A i D tylko obracały postacią.
I jazda, biegamy, machamy mieczem myszą, usiłujemy trafić wroga. Po jakichś paru tygodniach ćwiczeń można było wygrac walkę z 3 goblinami...
Do tego system nagrywania sekwencji ruchów, można było sobie dziesięciosekundowe "kombo" zbindować pod przycisk. Tyle że to kombo musieliśmy sami wymyśleć, i samemu je "nagrać", tj. wykonać ruchy.
Podobnie jak w M&B rozwiązana fizyka ruchu obiekt-broń, tzn. jeśli uderzaliśmy w ruchu, w dodatku sie obracając - cios był silniejszy. A jak wielki troll w nas palnął maczugą to lecielismy parę metrów w bok...
Brak konia, ale za to - w walce można było wrogom odcinać kończyny ;-) I miało to wpływ na ich zachowanie ;-) Można było odciąć wrogowi rękę w której trzymał broń, potrafił jej szukac druga ręką po podłodze, ale nawet jak znalazł, trochę gorzej walczył. Jak nie znalazł, bo poleciała w lawę - walił druga z piąchy. Albo uciekał.
Można było mu uciąc nogę (twórcy sie na Monty Pythona zapatrzyli chyba)... wtedy tak śmiesznie skakał na jednej nodze, powoli się do nas zbliżając. Jak mu ucięlismy drugą - kiwał się tylko i się wykrwawiał, usiłujac nas ugryźć w jaja. Tyle że uciąć nogę to trzeba było trochę wprawy, albo fuks. Podobnie z ucięciem głowy...
No i - ta gra miała od początku multiplayer ;-) Ale były to walki na arenie, 1vs1, minidrużyny po 3-4 zawodników, coś jak turnieje w M&B. Ile klawiatur poleciało w drzazgi podczas lan parties...
Tylko że brakowało jej klimatu, brakowało story, single było bolesnie liniowe, ot taka łupanka.