edit:Przypomniałaś mi coś. Potrafiłem kiedyś GODZINAMI siedzieć nad mrowiskami z nożyczkami i przecinać mrówki na pół xDDDDDDDDDDDDDDDD potem to wszystko ewoluowało w rozmaite metody uśmiercania ich, włącznie z różnymi detergentami, domestosami, olejem silnikowym spuszczonym z Poloneza (TYLKO TYLNY NAPĘD, OD KOŁYSKI AŻ PO GRÓB1!11!!) itp. Ciągle tego nie kminię ale sprawiało to ogromną frajdę. Najlepsze było jak dorwałem się do butelki denaturatu i zapałek, cudowna rozpierducha.
Hmmm.... Ja chwilowe takie destrukcyjne zachowania miałem, ale zdecydowanie większą radochę sprawiało mi znajdywanie gniazd mrówek i ich obserwacja Swego czasu też hodowałem takie mrówki w słoikach. Pamiętam, że miałem z tego dużą radochę, jak dzień w dzień patrzyłem jak sieć tuneli się rozrasta. Oczywiście cała ta kolonia karna była przeze mnie dokarmiana wodą z cukrem, więc czasem póki się nie znudziłem, nie zabiły jej niskie temperatury lub wszyscy więźniowie nie uciekli przez dziury w zakrętce kilka tygodni potrafiła wytrwać. Jak tak czasem rozmyślam, to odnoszę wrażenie, że to właśnie z tych doświadczeń narodziło się moje zainteresowanie grami strategicznymi. Co ciekawe są osoby, które traktują takie kontrolowane mrowiska jako alternatywę dla akwariów z rybkami. Nawet nazwa naczynia, w którym są trzymane jest podobna, a mianowicie "formikarium".
Wracając do tematów pokoleniowych, to chyba każde pokolenie ma jakieś swoje zwyczaje i nowinki technologiczne. Naprawdę polecam posłuchać o młodości swoich babć/dziadków, czy rodziców, bo naprawdę wiele ciekawych rzeczy można się dowiedzieć i porównać to ze swoim dzieciństwem. Jedno moim zdaniem jest pewne. Każde pokolenie wyniesie ze swojego dzieciństwa trochę umiejętności, zachowania, czy wzorce, które wpłyną później w pewien sposób na jej przyszłość.
A co do mojego odczucia braku telefonu i internetu, to powiem tylko, że można było bez tego żyć, jednakże z tym świat jest ciekawszy. Można narzekać, że teraz to młodzież nie potrafi sobie poradzić bez tego, czy owego, ale jest to patrzenie z perspektywy swoich czasów, a nie obecnych.